niedziela, 14 lipca 2019

sobota, 13 lipca 2019

wtorek, 9 lipca 2019

poniedziałek, 8 lipca 2019

niedziela, 7 lipca 2019

piątek, 5 lipca 2019

czwartek, 4 lipca 2019

wtorek, 2 lipca 2019

wtorek czy coś


buddowie chodzą nago
bez koszulek z napisem "made in China"





niedziela, 30 czerwca 2019

sobota, 29 czerwca 2019

piątek, 28 czerwca 2019

czwartek, 27 czerwca 2019

.

środa, 26 czerwca 2019

dobrej nocy

środa


The Silence of Scotland - Headphones recommended from Casper Rolsted on Vimeo.


Puściła.
Puściła. Bez myśli i słowa puściła.
Puściła strach.
Puściła sądy.
Puściła zbieżność opinii ryczących wokół jej głowy.
Puściła w niej komitet niezdecydowania.
Puściła wszystkie „właściwe” powody.
Całkowicie, bez wahania i zmartwień, po prostu puściła.
Nie pytała nikogo o radę.
Nie przeczytała książki o tym, jak odpuścić.
Nie przeszukiwała pism świętych.
Po prostu puściła.
Puściła wszystkie wspomnienia, które ją powstrzymywały.
Puściła cały niepokój, który powstrzymywał ją od posuwania się naprzód.
Odpuściła planowanie i wszystkie obliczenia dotyczące tego, jak to zrobić.
Nie obiecała odejść.
Nie pisała o tym.
Nie napisała planowanej daty w swoim dzienniku.
Nie ogłosiła publicznie i nie zamieściła żadnego ogłoszenia w gazecie.
Nie sprawdziła prognozy pogody ani nie przeczytała codziennego horoskopu.
Po prostu puściła.
Nie analizowała, czy powinna odpuścić.
Nie zadzwoniła do przyjaciół, żeby omówić tę sprawę.
Nie zrobiła pięciostopniowego duchowego leczenia umysłu.
Nie nazywała linii modlitwy.
Nie powiedziała ani słowa.
Po prostu puściła.
Nikt nie był w pobliżu, kiedy to się stało.
Nie było braw i gratulacji.
Nikt jej nie podziękował ani nie chwalił.
Nikt nic nie zauważył.
Jak liść spadający z drzewa, po prostu puściła.
Nie było żadnego wysiłku.
Nie było walki.
Nie było dobrze i nie było źle.
Tak było i to jest właśnie to.
W przestrzeni puszczania pozwalała na to wszystko.
Na jej twarzy pojawił się mały uśmiech.
Lekki wietrzyk przeleciał przez nią.
A słońce i księżyc świeciły na wieki…
Safire Rose

u mnie nadal wtorek

późno już,powieki opadają,lewa jakby bardziej
leniwą jest,jako pierwsza opada ale leży klapnięta dłużej i trochę później
powstaje z martwych,prawa jak tylko klęknie to umysł
zaczyna śnić,bełkocząc coś bez składu ,fantazjując
na jawie szukając sensu w bezsensie