piątek, 18 marca 2016

nie ma co martwić się na zapas ale...

źródło:wysokie obcasy

Nagle cała blacha ciasta, które właśnie upiekłaś, jest tylko dla ciebie. Nie masz z kim się podzielić. Tęsknota rośnie wprost proporcjonalnie do wielkości twojej pupy
 Nie zrozumiesz, dopóki nie wyjedziesz. Bycie emigrantem to stan ducha i umysłu. "Przesadzasz" - ktoś zaraz powie - "przecież wiele osób ma się świetnie". Pewnie, że są i tacy ludzie. Są jednak i ci, którzy obijają się o szklane ściany. Sądzę, że stanowią połowę wszystkich emigrujących. Nie, nie chodzi o to, że życie na emigracji przypomina wspinaczkę po stromych górach, ale idealnie też nie jest. Emigracja zawsze ma jakąś cenę.

Jak komuś wytłumaczyć, co to jest tęsknota? Jak ostrzec przed tym, co go czeka? Nie da się. Doświadcza się tego tylko na własnej skórze. Owszem, można mówić, że będzie ciężko, że to nie jest do końca "dream come true", ale nikt nie uwierzy. Bo przecież wyjazd za granicę jest jak podróż do Nibylandii. Wszystko tam jest, ale czasem trochę na niby.

Ściana #1.

Zaczyna się od rejestracji w danym kraju. Rejestrować się czy nie? Niby banalne pytanie, ale... Może będą dodatkowe podatki? Czy w zasadzie zostaniemy tu na dłużej? Czy to tylko przelotny romans z tym krajem? Sto pytań.

Każdy mówi co innego. Trochę się gubisz.

Idziesz do gminy i na dzień dobry stajesz w kolejce emigrantów. Ludzie ustawiają się przed budynkiem o 7 rano, jednak dopiero o godzinie 9 dostają bileciki do okienka.

Uff... Jesteś przy okienku. Masz numer milion pierwszy i czekasz bite 4 godziny. Pamiętaj, żeby rozmawiać po francusku lub flamandzku. Będą krzyczeć i się foszyć, jeśli spróbujesz coś załatwić po angielsku.

Udaje ci się dogadać łamanym francuskim. Przynosisz sto razy dokumenty, żeby się zarejestrować - za każdym razem odsyłają cię z kwitkiem i prośbą o inne dokumenty. Jak masz szczęście, to w jakieś 2-3 miesiące uda się w końcu i dostaniesz ten cholerny papierek.

Ściana #2.

Praca. Jeśli jeszcze nie znasz dobrze języka, to jest dramat. Firmy międzynarodowe dają jednak jakieś szanse. W zasadzie wykształcenie nie jest tak istotne jak znajomość języków.

Czemu nikt tego nam nie mówił w liceum?

Jak masz szczęście i znasz języki obce, to coś znajdziesz. Jak nie, to liczysz na to, że akurat w korpo szukają tylko z angielskim i uda się załapać.

Udaje się? Super! Nie? To masz problem. Pewnie prędzej czy później wracasz do kraju. Ewentualnie zostajesz i pracujesz fizycznie.

W scenariuszu, w którym się udaje: nie znasz w ogóle prawa pracy, podatków, wynagrodzeń netto i brutto. Jak to wszystko ogarnąć? Jak trafisz na uczciwego pracodawcę i/lub dużą firmę, to wszystko jest OK. Gorzej, jak trafisz do mniejszej firmy, gdzie ludzie niechętnie informują cię o tym, co możesz, a czego nie.

Mija pierwszy miesiąc. Zaczynasz powoli rozumieć, ale tak naprawdę minie dużo czasu, zanim poznasz w pełni swoje prawa.

Odpracowujesz każdą wizytę u lekarza. Pod koniec roku okazuje się, że to nie było potrzebne. Dlaczego nikt nic nie powiedział?

Dwa lata zajmuje ci zrozumienie rzeczy, które w Polsce wiesz po miesiącu.

Ściana #3.

Udało się! Masz pracę, mieszkanie. (Wynajęte po znajomości, bo jak chcesz wynająć przed rozpoczęciem pracy, to graniczy z cudem. Nikt nie chce wynająć mieszkania bezrobotnemu, nieważne, ile masz kasy). Możesz zacząć żyć. Tak jakby.

Bo najpierw jest nauka. Idziesz na kursy językowe, żeby jakoś się dostosować i lepiej poruszać po kraju. Poznajesz innych ludzi. Jest OK.

Twoi znajomi po pracy idą do domu lub na imprezę, a ty zasuwasz trzy razy w tygodniu po trzy godziny zajęć wieczornych i uczysz się.

I tak przez kolejne 2-3 lata. Praca - kursy - dom.

Ściana #4.

Tęsknota. Życie się normuje. Po aktywnym okresie ogarniania nowego życia zaczyna ci brakować tego, że w weekend idziesz z przyjaciółką na kawę lub spotykasz się z rodziną na obiad.

Nagle ta cała blacha ciasta, które właśnie upiekłaś, jest tylko dla ciebie. Nie masz z kim się podzielić. Tęsknota rośnie wprost proporcjonalnie do wielkości twojej pupy.

To stan ciała i umysłu nie do opisania i nie do zrozumienia przez kogoś, kto nie doświadczył życia na emigracji... (I nie mówię o przypadkach wyjazdu na rok czy dwa, mówię o perspektywie zostania na zawsze!).

Omijają cię śluby, urodziny znajomych, narodziny siostrzenicy. Rodzą się dzieci, odchodzą najbliżsi. A ciebie nie ma. Nawet wtedy, kiedy bliscy potrzebują cię najbardziej. Masz wyrzuty sumienia.

Wpadasz czasami na weekend. I co? I siejesz tylko zamęt.

Jednak taka była twoja decyzja: wyjechać z kraju i lepiej żyć.

W święta ciągle dylemat, jechać do mojej rodziny czy teściów? Wraz z partnerem decydujecie się rozdzielić, bo każdy chce spędzić czas w gronie najbliższych. Słyszysz komentarze, że to jakaś dziecinada.

Tu znajdziesz wszystkie listy emigrantek z akcji "Polki bez granic"

Ściana #5.

Tracisz swoją tożsamość. Nie jesteś ani tu, ani tam. Tęsknisz za domem, ale nie ma cię na tak długo, że tracisz kontakty.

Otwierają się nowe miejsca w twoim mieście i nie nadążasz za tym wszystkim. Znajomi pytają się, gdzie chcesz iść na piwo, a ty nie wiesz. Niektórzy patrzą na ciebie jak na pańcię zadzierającą nosa.

W nowym kraju chodzisz do miejsc dla turystów. Ty i większość twoich znajomych to przyjezdni. Stajesz się klasycznym słoikiem, i tu, i tam.

Za granicą zawsze jesteś tą Polką, która przyjechała, a w Polsce - tym obcym, co wyjechał. Bądź tu mądry...

Ściana #6.

Związek. Partner staje się twoim całym światem.

To jedyny łącznik z tamtym światem. Jesteście sobie tak bliscy, że czasem się dusisz.

Próbujecie zmagać się wspólnie z każdym dniem. Jak jedno ma kryzys, to i drugie podupada. Nie masz żadnego filaru, wsparcia w postaci przyjaciół z dzieciństwa, rodziny. Jesteście tylko we dwójkę.

Jak związek się rozpada, to nie wiadomo, co zrobić. Rozstać się? W tej sytuacji to przerażające

Ściana #7.

Wyrzuty sumienia. Sama chciałaś. Ciężko wrócić do kraju, bo teraz prowadzisz tu wygodne życie. Zaczynasz je lubić, mimo tych wszystkich wyrzeczeń. Jakaś część ciebie chce jednak wrócić - tam są twoje korzenie.

Więc codziennie rozmyślasz: wrócić czy zostać? Co robić? Jak widzisz swoje życie za 2-5 lat? A co będzie, jak pojawią się dzieci? Jak rodzice będą starsi? A im dłużej mieszkasz za granicą, tym bardziej zdajesz sobie sprawę, że coraz ciężej wrócić.

Podoba ci się to inne życie, międzynarodowość. Powrót wydaje się... szarobury. Nie mówiąc już o komentarzach złośliwców: "O! wrócił syn marnotrawny".

Za granicą lepiej zarabiasz. To główny powód rozterek. I jest ci z tym głupio. Że wybierasz kasę. Stać cię w końcu na wyjazdy, wakacje, weekendowe wycieczki, lekarza, fajny prezent dla rodziców, wsparcie finansowe dla rodziny.

Jedni powiedzą: życie powinno być łatwe i przyjemne. Inni ocenią, że jesteś materialistką.

Co będzie, to będzie

Życie za granicą jest fajne, ale nie zapominajmy, że to też wyzwania.

Nie jest zawsze tak kolorowo. I zamiast oceniać osoby, które zdecydowały się na wyjazd, trzeba się zastanowić, dlaczego tak zrobiły i jaką cenę za to płacą.

Próbujemy ogarniać życie po swojemu i nie każdemu to się musi podobać. Nam też często nie jest łatwo. Ale to nasze życie i nasze decyzje. I bez względu na to, gdzie wylądujemy na starość, to pewnie zawsze czegoś będziemy żałować lub za czym innym tęsknić.

Czy warto wyjechać? Nie wiem, ciągle się nad tym zastanawiam.

Wiem jedno: jestem dumna, że doszłam do pewnych rzeczy sama! Nikt niczego za mnie nie załatwił. Powoli, w swoim tempie ogarnęłam życie.

Czy myślę o powrocie? Codziennie. Ale też wiem, że wyjeżdżając, będę tęsknić - mam stabilną sytuację, a wracając do Polski paradoksalnie jadę w nieznane.

Co będzie? Nie wiem. Staram cieszyć się życiem. Co będzie, to będzie. Życie pokaże.

3 komentarze:

  1. Wbrew pozorom to o czym piszesz jest początkiem każdego mojego dnia.
    Jeżeli dam radę umyć zęby, wypić kawę, ubrać się i nie spóźnić się do pracy to jestem wielki, zwykle nie jestem.
    W życiu osiągnąłem spektakularne sukcesy i niewybaczalne porażki, a za każdą jedną należy mi się szubienica.
    Nie ma się co przejmować, idź na przód i pamiętaj że porażka oznacza tylko czas przeszły ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. https://www.youtube.com/watch?v=fhI5T_NKYxc

    OdpowiedzUsuń

hmmm?