piątek, 28 października 2016

chyba nadal piątek

Siedzimy z Martą na pustym korytarzu przed blokiem operacyjnym. Chce mi się siku, ale sama się boję jechać windą, przeraża mnie szpital nocą. Marta idzie ze mną do łazienki, ale daje mi do zrozumienia, że jestem beznadziejna. A ja już nie mogę… Rozwalam się na kawałki… Ona nie pozwala mi płakać; zamykam się w kiblu i trochę sobie płaczę, po czym wychodzę zapuchnięta. A ta jak esesmanka, żebym ręce umyła. Co mi teraz ręce, kiedy może się zdarzyć najgorsze? Odsuwam od siebie tę myśl i staram się skupić na tym, że wszystko będzie dobrze; ten lekarz wyglądał na dobrego, był przejęty – będzie dobrze, będzie dobrze.                          KINGA DĘBSKA

moja siostra też ciągle pilnuje,żebym myła ręce hehe

też macie siostry które kochają i troszczą się o Was jak o własne dzieci?
ja mam i strasznie je za to kocham!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

hmmm?