poniedziałek, 3 lipca 2017

poniedziałek

padam na nos
właśnie zaczynam kolejny 54 godzinny tydzień pracy
pod koniec dnia (chyba ze zmęczenia) rzuciłam się w ramiona naszej Matron
z podziękowaniami,że pół roku temu dała mi (MI-prostej ekspedientce prawie bez znajomości języka) szansę
uściskała mnie mówiąc,że wie że to ciężka praca
na co ja w ryk i łzy  (dosłownie) że kocham to miejsce,i pracę kocham a rezydentów kocham jak swoją Rodzinę

Boszszsz cóż za godny pożałowania  rozstrój emocjonalny :)

2 komentarze:

  1. Szczęście, ze szczęścia, ale odpoczywaj, bo się wykończysz. 54 godziny to szaleństwo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sobota i niedziela wolne,zamieszkam w łóżku i przetestuję kilka cydrów :*

      Usuń

hmmm?