środa, 20 grudnia 2017

pamiętam ten dzień jak dziś....

...a było to zaledwie wczoraj

tego poranka obudził mnie ból głowy,co akurat było normalne i niezbyt zaskakujące gdyż od kilku dni czuję się jak kupa
kupa która ma zapchane zatoki,zawroty głowy i ogólnie czuje się do dupy

  przede mną zapowiadał się dwunastogodzinny dzień pracy,short staff,i praca z wampirem energetycznym
-już z samego rana w drodze do pracy poturbował mnie jakiś biegacz
a ponoć bieg to zdrowie...
-potem prosząc matron o dzień wolny (celem wykurowania się) usłyszałam,że wszyscy są chorzy nawet ona i też chodzi do pracy...(dodam tylko ,że w ciągu miesiąca z naszego domu do lepszego świata odeszło czterech rezydentów właśnie z powodu chest infection! nie chcę zarażać i zabijać niewinnych staruszków!!!!)
a mogłam nie prosić i w ostatniej chwili zadzwonić na sicka ale nieeee,ja chciałam być w porządku i dać jej czas na znalezienie zastępstwa
koniec końców dostałam wolne ale niesmak pozostał
-następnie pod koniec dnia zrobiłam małe trzęsienie ziemi,kiedy się okazało,że ja z koleżanką pracowałyśmy jak dzikie świnie a wampir energetyczny siedział sobie w jadalni i paplał z pielęgniarką

przede mną jeden dzień chorobowego i dwa dni wolne
co daje całe trzy dni na reperowanie płuc,zatok i nerwów

to byłoby na tyle
w sumie nic ciekawego ale chciałam sprawdzić czy umiem jeszcze pisać




2 komentarze:

hmmm?