środa, 11 kwietnia 2018

.


5 komentarzy:

  1. Tu astronauta.
    Wygląda na to że walkę o K. definitywnie przegrałem. Z rozmów z K. może (było mocno zaowalowane) wynikać że J. ma po prostu bardzo dużego i K. to zafascynowało - nie mam z tym szans.
    Jak widać na powyższym każda wielka miłość może wymięknąć jak przychodzi ktos z wielkim ch...
    Różne myśli w głowie ale chyba najlepiej jak się szybko ponownie zakocham. Nie wiem czy to mozliwe, kobieta musiała by być bardzo podobna charakterem do K. bo taki charakter kobiety widać działa na mnie najmocniej. Muszę wyrwać z serca 2,5 roku cudownych chwil jakie z przerwami przeżyłem z K., umieram każdego dnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Houston we have a problem
      Panie Astronauto chciałabym tylko zaznaczyć,że nie leży Pan na kozetce terapeutycznej tylko pisze Pan na forum publicznym a Pana komentarze wzbudzają większe zainteresowanie niż moje posty :D ale....jeśli Panu to nie przeszkadza,to mi tym bardziej :D

      pozdrawiam Sigmund Freud

      Usuń
    2. Zdaje sobie z tego sprawę. I bardzo dobrze. Historie, ból i emocje są realne i prawdziwe, to budzi zainteresowanie. To się dzieje właśnie teraz.
      Nikt jednak nie wie kim jest Astronauta, K., M. i J. Nikt nie wie gdzie się ta historia dzieje. Może za ścianą ?
      Jest to jakaś forma ekspresji i autoterapii a twój blog jest idealnym miejscem do wyrażania emocji. Miłość to piękne uczucie chociaż potrafi zabić.
      Poza tym tak mam że od czasu mój statek kosmiczny przemknie gdzieś po niebie budząc sensacje.
      Astronauta nie ma bloga ani innych mediów społecznościowych bo w dłuższej perspektywie nie ma nic ciekawego ludzkości do powiedzenia. Ale czasem jego emocje są jak gwiazda olbrzym i wtedy widać je z daleka.
      Powoli oddalam się od K., na razie umieram przy każdym oddechu, czas wyleczy a Przestrzeń jest nieskończona.

      Usuń
    3. Tu dalej Astronauta:
      Skutki uboczne złamanego serca - 5 kg mniej w tydzień. Nawet alkohol nie wchodzi. Udaje się czasem coś połknąć ale wychodzi górą samoistnie. Chciałbym wpaść w nadprzestrzeń i oddalić się od K. w ułamek sekundy. Nie da się - doskonale rozumiem że nie tylko ja byłem nie fair, że mnie skrzywdziła i rozstała się w najgorszy możliwy sposób, powinienem się wkurzyć i pokazać jej środkowy palec ale nie jestem w stanie. Wiem że z tej odległości byłbym w stanie do niej wrócić w sekundę. Gdyby wybuchła ta wojna z ruskimi od razu pobiegł bym ją ratować nie bacząc na własne bezpieczeństwo (J. ma do niej 300 km, ja 20 min rowerem przez las który znam lepiej niż własne osiedle).
      Ale taka jest K. - między miłością a nienawiścią zawsze była u niej bardzo cienka ścianka. I to mnie też w niej fascynuje. Nie potrafię się zafascynować kobietą która się patrzy we mnie bezkrytycznie jak w obrazek i ulega mi absolutnie we wszystkim. Niech sama o sobie decyduje i popełnia błędy. Nie musi być mega atrakcyjną laską (K. obiektywnie nie jest). Musi mieć osobowość i zahartowany charakter. Większy biust jest dodatkowym atutem ;-)
      PS.
      To nie jest ogłoszenie na portal randkowy.

      Usuń
    4. Miłość jest jak rozwolnienie,nie wiesz kiedy przychodzi i na jak długo zostaje
      I nie ważna jest odległość i to czy masz długiego,czy krótkiego :)
      Walczyć o nią zawsze warto,ale tez trzeba wiedzieć kiedy przestać
      Przesyłam Ci wirtualne uściski i trzymam kciuki

      Usuń

hmmm?