Dziś miało być o tym ,jak to od rana miałam dobry humor.Nawet klienci zwracali uwagę na to ,że ponoć uśmiecham się pod nosem.Dzifffne.
Radosna jakaś taka,bez powodu wracałam do domu
A tam czekała mnie niespodzianka.Drzwi zakluczone,młody gdzieś polazł,zabrał klucze i nie wziął komórki
wrrrrrrrrr
Przez około czterdzieści minut łaziłam bez celu pod domem deczko wkur.. znaczy się zdenerwowana.
Już się nie uśmiecham pod nosem,mimo że jestem w domu.Raczej mamroczę łacińskie przekleństwa