Na imię mam Agnieszka,jestem uzależniona od netu...
Teraz w tle powinno być słychać-kochamy cię Agnieszko!
Obudziłam się rano i jak zwykle pierwsze co robię (bez względu na godzinę) włączam laptoka.A tu zonk,nie ma netu!!!
Pierwsza moja myśl to nie zapłacenie rachunku.Matko Boska Sieciowa,być pozbawionym dostępu do świata z tak błahego powodu??Katastrofa!Wyszykowawszy młodego do szkoły szybko zanurzyłam się w papierach.Fakt-faktury z kwietnia nie posiadywywałam!
Z ust mych wydobył się jęk tragiczny.Może jednak to nie to,zapaliła mi się iskierka nadziei.Mimo wczesnej pory i tego,że raczej do teściów nie biegam za często(mimo,że mieszkają dom obok) tam pobiegłszy szukałam ratunku.Kiedy okazało się,że rodzina męża mego także nie posiada okna na świat odetchnęłam z ulgą.
Ale jak tu żyć,pracować,zmywać,gotować,kiedy netu niet.
Najpierw kawa,potem papieros,kilka zdjęć kotów domowych i ... cudowny dźwięk włączającego się GG
Uff,teraz mogę iść robić obiad :)