wtorek, 22 lipca 2025

wtorek

 Kiedy kobieta zakochuje się w późniejszych etapach swojego życia, nie jest to ani pożądanie, ani oznaka moralnej słabości. Jest to raczej uduchowiony krzyk jaźni, który został dawno pogrzebany pod ciężarem obowiązków, ról rodzinnych i oczekiwań społecznych. Jest to ciche przebudzenie - kobiety, która żyła dla wszystkich innych, a teraz, być może po raz pierwszy, stara się poznać samą siebie.

W tym wieku kobieta nie pragnie powierzchownego uczucia czy przelotnego romansu. Tęskni za głębią - za kimś, kto może spojrzeć jej w oczy i odczytać jej zmęczenie, kto może usłyszeć niewypowiedziane słowa w jej ciszy. To, czego szuka, to nie fizyczne towarzystwo, ale duchowe połączenie - takie, które odżywia jej duszę, uspokaja jej umysł i przynosi jej spokój.

Ten rodzaj miłości staje się dla niej nowym świtem - przestrzenią, w której może znów się uśmiechnąć, znów poczuć, że żyje i na nowo odkryć swoją kobiecość bez wstydu, poczucia winy czy strachu przed osądem. Przypomina jej, że jest kimś więcej niż tylko matką, żoną czy opiekunką. Jest kompletną duszą, godną bycia widzianą, rozumianą i głęboko kochaną.

Prawdziwa miłość nie przychodzi, patrząc na wiek - wyłania się z głębi serca i duszy. A miłość, która przychodzi w późniejszych latach życia, jest często najczystsza, najszczersza i najgłębsza. Nie jest głośna ani zarozumiała - jest jak modlitwa: cicha, święta i głęboko boska. Taka miłość ponownie łączy ją z esencją tego, kim naprawdę jest.

- źródło: Dakoria




wtorek, 3 czerwca 2025


 

Oklaski dla Ciebie, za to, że przestałaś walczyć o to, żeby ktoś Cię wreszcie zrozumiał, zaakceptował, przyznał Ci rację.
To męczy najbardziej – ciągłe udowadnianie, że masz prawo czuć to, co czujesz, że twoja perspektywa ma znaczenie. 
Że nie wymyśliłaś sobie bólu, że nie przesadzasz. 
Uzdrowienie przychodzi wtedy, gdy przestajesz przekonywać świat, że masz prawo być sobą. 
Gdy dajesz sobie prawo odejść od tego, co Cię nie widzi i nie rozumie. 
Prawda jest taka i nie obrażam tutaj nikogo, po prostu stwierdzam fakt, że każdy z nas ma inną wrażliwość, inne serce i inne możliwości chociażby do tego, żeby pojąć że komuś, coś może po prostu sprawiać nieznośny ból. 
To kwestia bardzo wielu rzeczy, w tym empatii, a czasem jej braku.  
Czasem po prostu ktoś jest „spoza naszego plemienia” i trzeba się z tym pogodzić.  
Reszta to para w palnik. 
Na prawdę na próżno. 
(znalezione w netosferze)

sobota, 31 maja 2025

 



Jeśli moja energia Cię nie obudzi, 
nie jestem dla Ciebie.
Jeśli mój umysł Cię nie inspiruje, nie wymuszaj połączenia.
Jeśli moja myśl nie sprawi, że zaczniesz myśleć głębiej, nie ma sensu o mnie pamiętać.
Jeśli moja pasja Cię nie porusza, to lepiej zmień kierunek.
Jeśli moja obecność nie pomaga Ci się rozwijać, 
moja nieobecność z pewnością to zrobi.
Jeśli moja miłość nie otworzy Twojego serca na stałe, zrobi to inna miłość.
Idź i znajdź to, co wibruje Twoją istotą, 
nawet nie zatrzymuj się, by spojrzeć za siebie.
Jednym z największych aktów miłości jest odpuszczenie.
Wibracja nie kłamie. 
Zaufaj swojemu procesowi.


środa, 26 lutego 2025

....

   Kiedy kobieta ma dość, to od razu widać. Długie, pełne emocji wiadomości zamieniają się w krótkie, suche zdania. Zrzędzenie ustępuje miejsca ostatecznym oświadczeniom. Przestaje przejmować się drobiazgami, przestaje prosić o uwagę, nagle znika "kocham cię", a pytania już się nie pojawiają.

Wszystko, co robiła wcześniej z zaangażowaniem, zaczyna zwalniać, aż w końcu całkowicie się zatrzymuje, bo już przestaje jej na tym zależeć. Kobiety angażują się zbyt wcześnie, a mężczyźni zaczynają doceniać zbyt późno.
Gdy kobieta traci serce do relacji, reszta jej działań naturalnie podąża za tym uczuciem. Jest to moment, w którym trudno coś naprawić, bo oziębłość emocjonalna jest wynikiem długiego procesu rozczarowań. Ważne jest, aby doceniać i słuchać zanim będzie za późno, bo w przeciwnym razie nie ma już odwrotu.
Kiedy kobieta przestaje walczyć o związek, jej milczenie mówi więcej niż jakiekolwiek słowa. Brak kłótni czy pretensji nie oznacza spokoju – to raczej sygnał, że przestała wierzyć, że cokolwiek się zmieni. Zamiast pytać i prosić, zamyka się w sobie, przestaje się starać, bo już nie widzi sensu.
To, co kiedyś ją raniło, zaczyna ją po prostu obojętnieć. Największą lekcją jest zrozumienie, że emocjonalna obojętność to nie moment kapitulacji, ale rezultat długiego okresu bólu, który nie został zauważony na czas.
- Kobus - z książki To (nie)miłość

sobota, 7 grudnia 2024

sobot

 za oknami wiatr

a mi świszczy w płucach

niedziela, 1 grudnia 2024

.

 niebo rozlewa się na szybie

pogoda mówi że przelotnie

nie wierzę



niedziela, 19 lipca 2020

...

czarny płaszczu wielkieś pustki uczynił w życiu moim
a w zasadzie nie pustki a czystki


niedziela, 28 czerwca 2020

...




Wszystko trzeba odkryć samemu. 
I również przejść przez to zupełnie samemu.
Tove Jansson,



poniedziałek, 22 czerwca 2020

...



niedziela, 14 czerwca 2020

...


środa, 10 czerwca 2020

...

...nagle mam serce którego nie powinnam mieć...
...mam teraz serce i mogę kłamać...
                                                          Kûki ningyô






boli mnie głowa

jeden z tych dni kiedy nic nie ma sensu








niedziela, 7 czerwca 2020

...

wczoraj domknęłam wrota tego bloga
myślałam,że już więcej nic nie napiszę
nawet nie ma o czym
i oto dziś
nagle
okazało się,że
chyba fajnie będzie czasem coś nabazgrolić tylko dla siebie


byłam na demonstracji Black Lives Matter
nie dlatego tylko że George Floyd ...


boli wszelka niesprawiedliwość
agresja
nadużywanie władzy

doskonale pamiętam

byłam tam dla wszystkich których spotyka przemoc
dyskryminacja
dla wszystkich którzy są zastraszani
i opuszczeni

nie jesteście...
nie jesteśmy sami



...

poniedziałek, 1 czerwca 2020

,,,




czwartek, 28 maja 2020

czwartek

po dwunastu godzinach pracy w chirurgicznej masce ,plastikowych goglach 
lateksowych rękawiczkach i foliowych fartuchach
w dodatku w takim upale
doceniam moc zwykłego oddechu


wtorek, 26 maja 2020

wtorek

O mojej matce nie umiałbym nic powiedzieć
jak powtarzała, będziesz kiedyś żałował,
gdy mnie już nie będzie, i jak nie wierzyłem
ani w "już", ani w "nie będzie",

jak lubiłem patrzeć, kiedy czytała modną powieść
zaglądając od razu do ostatniego rozdziału,
jak w kuchni - uważając, że to nie jest
dla niej odpowiednie miejsce - przyrządza niedzielną kawę
albo - jeszcze gorzej - filety z dorsza,

jak czeka na przyjście gości i patrzy w lustro,
robiąc tę minę, która skutecznie chroniła ją
przed zobaczeniem siebie naprawdę - co, zdaję się,
odziedziczyłem po niej - jak i kilka innych słabości,

jak potem swobodnie rozprawia o rzeczach, które nie były jej forte,
jak ja jej niemądrze dokuczałem - tak jak wtedy, kiedy ona
porównała siebie do Beethovena głuchnącego,
a ja powiedziałem okrutnie - Ale wiesz, on miał talent...

jak wszystko mi wybaczała
jak ja to pamiętam
jak leciałem z Huston na jej pogrzeb
jak nic nie umiałem powiedzieć
i wciąż nie umiem

Adam Zagajewski, O matce