piątek, 31 grudnia 2010

sylwester


nie będzie szalonej zabawy do rana
nie będzie tańców i wariactw
nawet chyba nie będzie szampana,bo nie lubię

dopiero wróciłam z pracy
w pokoju obok młody "baluje" z kuzynem
a piętro niżej śpi "wybalowany" mąż

może zabiorę chłopaków pod Ratusz
a może pofocę fajerwerki z balkonu
a może poczytam książkę
a tak naprawdę to chce mi się spać...

dziś już nie odbieram telefonów
nie odpowiadam na sms-y
chcę wyciszenia

ale czego bym nie zrobiła ,jest fajnie
i takiego wewnętrznego spokoju Wam życzę

czwartek, 30 grudnia 2010

czwartek

czasem fajnie jest zwariować
choćby tylko na chwilę

środa, 29 grudnia 2010

...

otulona mrokiem

zakuta w kajdany czasu

nerwowo zerkam na zegar

-jak się czujesz-pyta telefon

-marnie,i nie mam już papierosów...





coś jak podsumowanie

wypadałoby podsumować jakoś ten mijający rok
będzie krótko,bo dziś jestem troszkę słaba,pewnie po tym antybiotyku
a więc
mimo,że średnia podliczona z wpisów wszystkich moich blogów wypada dość słabo,to mijający rok był cudowny!!!!
przekonałam się,że świat wcale nie jest taki zły
świat,jak świat ale ludzie....są wspaniali!!!
i to nie tylko ludzie z mojego bliskiego otoczenia,bo na siostry zawsze mogłam liczyć,na przyjaciół także(nawet nie wiedziałam,że mam ich tak wielu)

mam takie szczęście,że poznaję naprawdę wartościowe osoby

przez ten rok dzięki blogowi( i nie tylko,bo też na portalach foto)mogłam wysłuchać i wygadać się,dać coś od siebie a także wiele dostać,poznać wirtualnie a i też osobiście.
nie będę się zagłębiać,bo kto tu wchodzi i czasem ze mną klika wie o czym piszę

każdemu z osobna,bez imion,bez nicków chcę podziękować
za wszystko
za długie wieczorne rozmowy na wesoło i na smutno
za to co od Was dostałam namacalnego i duchowego
za każdy komentarz
za to,że chce Wam się włazić i czytać
za to,że piszecie i mogę z Wami dzielić Wasze Życie
dziękuję

z nadchodzącym Nowym Rokiem życzę Wam jak i sobie wielu pozytywnych wpisów z hepiendowymi zakończeniami i szybkiego netu i takie tam
a teraz życzenia standardowe

Przyjemnego szumu w głowie
Wygodnego miejsca w rowie.
No i może jeszcze potem,
spokojnego snu pod płotem.
Żeby pies z kulawą nogą
Cię nie oblał idąc droga.
Dużo czadu i uroku
w nadchodzącym Nowym Roku

środa

tak,jestem dziś zadowolona z siebie
zadowolona,jak cholera
i to bez powodu :)

wtorek, 28 grudnia 2010

?

dlaczego
pukamy nie do tych drzwi,co trzeba...

wtorek

no jestem chora
nie nie poszłam do lekarza,kasy brak,dosyć pożyczania,
jakieś leki podrzucił mi Łukasz
pójdę do pracy,bo nie ma mnie kto zastąpić
a teraz żałować mnie i rozpieszczać komentarzami
a ja się zdrzemnę

jednak mam dziś wolne...

poniedziałek, 27 grudnia 2010

nanana na dziś

nadal poniedziałek

ja to jestem w czepku urodzona!!!

pkt1.skombinować kasę i zamówić miał
-znalazły się pieniądze na opał (tzn jedną część pożyczyłam a drugą-UWAGA-dołozył małżonek!)

pkt2.odśnieżyć wjazd
-śnieg,lód,śnieg-ciężko jak cholera ale i na to znalazła się rada
dwaj panowie,którzy pracowali u sąsiada zaproponowali mi pomoc(dostali na "piwo" ostatnie moje grosze)

pkt3.praca
mam dziś do pracy na...18 :) nawet się cieszę

a i wygrzebałam ze śniegu biedaka,mam nadzieję że koty go nie zjedzą(więcej zdjęć na blogu foto)


Życie jest pięęękne!!!!!

poniedziałek

nie mogę zasnąć
ja nie mogę zasnąć
niesamowite
oglądam "Lepiej być nie może"
ryczę
zajadam trufle
zdrowieję?
a może właśnie mi się pogorszyło

niedziela, 26 grudnia 2010

a właśnie,że dziś sobie ponarzekam

taaaa,jestem chora
w zasadzie chora to chyba za dużo powiedziane
nie kaszlę,nie mam gorączki
mam katar,bolą mnie nerki i jestem jakaś taka słaba
to pewnie ta moja niedoleczona angina
albo jakby powiedział mój mąż-lenistwo
leżę,jem,śpię,oglądam,leżę
a jutro do pracy
nawet nie mam siły klikać
bleee

piątek, 24 grudnia 2010

WIGILIA

Spokoju i radości,
tylko miłych gości!
Smacznej Wigilii i całusów moc
- w tę najpiękniejszą w roku noc!
Szczęścia kilogramów,
ze śniegu bałwanów!
Życzliwych ludzi wokół,
żadnej łezki w oku,
Przyjaciół jakich mało.
Przez życie idźcie śmiało!
Niech miłość bez ustanku Was dotyka.
A w Nowym roku szczęście spotyka!


czwartek, 23 grudnia 2010

Wigilia Wigilii

nie zdążyłam wszystkiego zrobić
trudno
nie wszystkie okna wymyte,nie całkiem domek lśni
truudno
makowiec właśnie się piecze,piernik upiekę na Sylwestra
truuudno
na jutro zostały mi tylko drobne sprawy porządkowe no i do pracy na jakieś cztery godzinki
truuuudno

przecież nie tylko o to chodzi
mam tylko nadzieję,że ze mną będzie wszystko w porządku
trzy lata temu bolał mnie ząb i tak spuchłam,że nie mogłam niczego posmakować
dwa lata temu zadławiłam się liściem laurowym z barszczu(ów liść utknął mi w przełyku na dość długi czas)
rok temu miałam gorączkę
może w tym roku tfu tfu będzie lepiej :)

środa, 22 grudnia 2010

złota rączka

-no pięknie!! -z łazienki słychać wściekły krzyk małżonka
pobiegliśmy z młodym sprawdzić,co się stało
załamana połowica stała ze wzrokiem wbitym w kibelek,który po same brzegi wypełniony był brunatna breją
-no pięknie,teraz sobie sami radźcie-to powiedziawszy demonstracyjnie opuścił ustronne miejsce
dzielna żona raźnie chwyciła szczotkę i raz-dwa no może i trzy i odepchała siedzisko

w końcu w każdym domu musi być złota rączka....

wtorek, 21 grudnia 2010

hoł hoł hoł



poniedziałek, 20 grudnia 2010

wspomnienia

tak byłam sobie w tym moim domu rodzinnym i ogarnęły mnie wspomnienia
pierwszy to był raczej żal,że nic tam nie zostało z tego ,co pamiętam z tego mieszkania
wszystko pozmieniane
niby tam żyłam tyle lat,a jednak tak obco
jedynie nie zmienił się widok przez okno
stałam patrzyłam chłonęłam

dopiero potem przyszły wspomnienia
dzieciństwo
mniej i bardziej szczęśliwe

wreszcie Boże Narodzenia...

jak z siostrami stroiłyśmy choinkę
jak ojciec po nas poprawiał zawieszane bombki
bo ponoć nie miałyśmy zmysłu artystycznego
karpia w wannie,który nie chciał jeść chleba
nerwowo krzątającą się mamę
makowiec i kutia specjalności,które tradycyjnie przygotowywał ojciec
i ten Gwiazdor,który nie wiadomo czemu zawsze przychodził,kiedy po kolacji myłyśmy ręce

pamiętam,że jako chyba sześciolatka strasznie chciałam wóz strażacki
dostałam go
strasznie się cieszyłam

pamiętam też Gwiazdki z moją Rodziną,kiedy mieszkaliśmy u teściów
wielka choinka z starymi pięknymi ozdobami
dorsz zamiast karpia
wspólne śpiewanie kolęd

i pamiętam czas,kiedy to musiałam poważnie porozmawiać z młodym
-wiesz synku,muszę ci coś powiedzieć...Gwiazdor nie żyje
-mamo,ja to już wiem od dawna
-ufff
a potem wymyślaliśmy,jak to tragicznie zginął hehe

cieszę się,że wśród różnych wspomnień mam też masę dobrych
:)

lalalalala



wiem,że fałszuje ale za to zdjęcia są przednie,bo moje hehe
nie dopracowałam,zrobiłam na odwal ale nie mam czasu na pierdoły :P

poniedziałek

dobra bez narzekania(obiecałam to Pikfe :) )
dziś kolejny punkt przedświąteczny
-sprzątanie
uwielbiam to(ona kłamie,ona kłamie)
okna,podłogi
aż się dymi(chyba mi z tyłka...)
i pranie
z tym praniem to też jest dziwna sprawa
wkłada się do kosza na brudną bieliznę dwie skarpetki a potem z pralki wyjmuję po jednej,drugie do pary jakoś giną...
zaprawdę powiadam Wam-dziiiwne

fajnie jest patrzeć,jak młody podkrada pierniczki sądząc że ja tego nie widzę
hehe
te kradzione,najlepiej smakują
wiem,bo sama podkradam :)

niedziela, 19 grudnia 2010

to się napierniczyłam


w sumie dziś dużo zrobiłam
wyspałam się
zjadłam śniadanie
wypiłam kawę
wkurzyłam Mądrzejszą Połowę
upiekłam i polukrowałam pierniczki
pozostaje mi obiad
i kawa u ojca
i na szczęście niedziela się skończy


ps.byłam
towarzyszyło mi psychiczne wsparcie męża,który po tygodniu zmienił zdanie co do pojednania,i najpierw usłyszałam że jestem ******* a potem ******** a później zarzucił mi,że robię wodę z mózgu młodemu zabierając go ze sobą
na szczęście młody zachował się jak prawdziwy mężczyzna i mimo podjudzania poszedł ze mną

było miło chociaż powściągliwie,ale jak miało być na spotkaniu po tylu latach
ojciec się zestarzał,takie było moje pierwsze spostrzeżenie,ale w środku taki sam jak zawsze hehe
nawet słowem się nie odezwał do młodego
była kawa,było ciasto
było ple ple ple
nie było źle
za to ja czuję się o niebo lepiej
i tak miało być

piosenka na niedzielę

notka do soboty chociaż już niedziela

miałam upiec pierniczki
miałam zamieścić jakieś zdjęcia
miałam napisać post
wróciłam z pracy jakieś dwie godziny temu
otworzyłam piwo
i nic mi się już nie chce
dobranoc...
-chyba,bo wstać do łóżka też mi się nie chce

sobota, 18 grudnia 2010

już sobotnie lalala

piątek, 17 grudnia 2010

piątkowe rozważania przy JEDNEJ szklance piwa

powoli zbliżają się Święta
czas miłości,pojednania i takie tam...
więc postanowiłam się pojednać
z ojcem
nasze drogi rozeszły się jakieś 9-10 lat temu
nie pamiętam dokładnie

zrobił mi świństwo
a ja uniosłam się dumą( wcale tego nie żałuję)
i tak jakoś

zaczęłam go unikać,ukrywać się na jego widok
spotykaliśmy się jedynie na cmentarzu u mamy,średnio raz na dwa lata
dzień dobry,dzień dobry i tyle
ukradkiem tylko szeptałam do syna
-ten pan w płaszczu to twój dziadek

z czasem złość mijała
a mi po nocach śniło się,że ojciec umiera a ja nie wyciągnęłam do niego ręki

tydzień temu nadarzyła się okazja
jego urodziny
więc wysłałam sms
-wszystkiego najlepszego,może umówimy się na kawę
wiem,mało wylewny,ale i tak sporo nerwów mnie kosztował
po 12 godzinach milczenia z jego strony,zaczęłam się irytować
ale zrobiłam drugie podejście,drugi sms
-jakby co,to byłam ja-twoja córka Aga

bingo
no skąd mogłam wiedzieć,że nie ma mojego numeru telefonu,przecież ja jego mam!!!

w niedzielę mogę przyjść na kawę,tylko(jak zaznaczył)po obiedzie
co on,myśli,że ja obiadów w domu nie mam czy jak?
pewnie,że po obiedzie

pójdę,
wezmę młodego
będzie mi raźniej
chociaż,jak siebie znam to i tak posram się z wrażenia
trzymajcie kciuki

czwartek, 16 grudnia 2010

czwartkowe rozważania całkiem na trzeźwo

powoli zbliżają się Święta
czas miłości,pojednania i takie tam...
kupujemy masę żarła,którego potem i tak nie zjemy
sprzątamy tak intensywnie dom,jakbyśmy nie robili tego przez lata
sprawiamy prezenty,w większości wcale nie zdatne do niczego albo te same co dwa lata(dezodorant na przemian z kapciami)
stroimy choinki,które potem sypią się i zawalają igłami cały dywan
nawet dodajemy nakrycie dla wędrowca,który gdyby naprawdę przyszedł to pewnie i tak nie zostałby wpuszczony do środka
a potem dzielimy się opłatkiem z osobami,z którymi nie rozmawiamy od roku

a po Świętach?
albo narzekamy na masę wydanych pieniędzy albo na wydęte brzuchy

boli mnie ludzka głupota
ta sztuczność
i to,że robią to wszystko tak mechanicznie,schematycznie-bo tak trzeba
nakrycie dla wędrowca-tak,ale kupić chleb pijaczynie pod sklepem-nie,bo po co,przecież jak sobie pościelił ,tak się wyśpi

uwielbiam Święta
ale to całe zakłamanie mnie wkurza

dobra
kończę
dobranoc :)


a jako bonus jedyna świąteczna piosenka,po której mnie nie mdli( bo te wszystkie inne to uch....)
mogę jej słuchać tysiące razy a czasem nawet przy niej ryczę

środa, 15 grudnia 2010

środa wieczór

dopijam piwo łaskawie pozostawione dla mnie przez pana i władcę
siedzę,dorzucam do pieca,piję,dorzucam do pieca,czytam,dorzucam do pieca
ten piec to takie gófffno,że trzeba dorzucać co pół godziny,bo inaczej zimnica i syberia i w ogóle
dorzucam,patrzę jak ten okropny piec zżera miał kupiony za moje ciężko zarobione pieniądze,żre jak świnia i tylko lekko pryka tym swoim ciepłem
chce mi się wyjść z domu,chce mi się zdjęć
chce mi się ciepła
i jesieni
o!

umcy umcy na dziś

dalszy ciąg muzycznych wspominek,bo i humor dopisuje i w ogóle

środa

niesamowite,jak różne rzeczy mogą cieszyć!!!

nie wygrałam w totka
nie dostałam podwyżki
nikt mnie nie pokochał
w sumie u mnie się nic nie zmieniło
a jednak

tak,jestem zadowolona jak nie wiem co :) !!!!!!!!!

wtorek, 14 grudnia 2010

a na wtorek Basia

mmmm wspomnień czar
młodośc,Niedźwiedzki,lista trójki i Basia :)


jest pięknie

pada i pada
świat zatopiony w bieli
a dwa dni temu wieczorem była burza,padał śnieg,grzmiało i błyskało
mówię Wam
cudnie!!!!!

no i byłam dziś na wywiadówce...
(pierwsza gimnazjalna)
sama wywiadówka 40 min
czekanie na indywidualne rozmowy z nauczycielem 30 min
indywidualna wizyta 15 min
tam usłyszałam,że nie mam się martwić z młodego zrobią jeszcze ludzi
Boszszsz
byłam tak podekscytowana że zabłądziłam
pomyliłam drzwi
wyszłam zamiast z przodu to z tyłu szkoły
zapaliłam papierosa
podpaliłam sobie szalik
a zaraz potem wiatr zdmuchnął mi faję
i tyle miałam ze smolistych
potem szłam na skróty przez park koło cmentarza
ciemno
pusto
zawieja
nie oglądałam się za siebie,żeby nie sprowokować jakiegoś ukrytego mordercy
ale
jestem :)
cała i szczęśliwa

sobota, 11 grudnia 2010

nanana

sobota

za dużo myśli wszelakich we mnie
za mało słów by spisać
więc milczę

środa, 8 grudnia 2010

dobranoc

...a jej marzyły się rzeczy prostsze niż wielka miłość czy seks
chciała tylko przytulić się do drugiego ciała
poczuć jego ciepło
poczuć zapach skóry
dotknąć
pogłaskać

nie została dobrze zrozumiana
nadgryziona
porzucona
policzyła gwiazdy na niebie
wytarła nos w kołdrę

cóż
-żegnaj,dobranoc
to rzekłszy zapadła w sen zimowy

...

marny ze mnie anioł stróż
nadgorliwy
za nerwowy
a do tego niechciany

wtorek, 7 grudnia 2010

dobranoc ;)

mikołajki


zapomniałam powiedzieć,że wczoraj był u mnie Mikołaj
co prawda nie rano,a wieczorem
i nie włożył nic do buta a do laptoka
hehe
wiedział,gdzie będę szukać ;)

poniedziałek, 6 grudnia 2010

lalala przed snem

poniedziałek

byłam na mieście,lubię porozmawiać ,posłuchać
uwielbiam ludzi,którzy wiecznie zrzędzą

a wczoraj:
a mróz
a zimno
a śnieg
a zimne nogi

a dziś:
a odwilż
a błoto
a mokre nogi

a jutro:
a mróz
a ślisko
a lód
a połamane nogi

a bo to panie zima i tak źle i tak niedobrze
nigdy nie dogodzisz...

niedziela, 5 grudnia 2010

...

piątek, 3 grudnia 2010

...

tak się kurwa rozczulam nad sobą i tu i tam
wchodzę na blogi,czytam,pocieszam,śmieję się
a dziś kurwa beczę
beczę i słów mi brak
zmarła Herzogin-Kasia
od jakiegoś czasu kibicowałam Jej wirtualnie
a teraz jej już nie ma
pojebany ten świat
ci co żyją,nie chcą żyć
ci co chcą żyć umierają....

czwartek, 2 grudnia 2010

mru mru na dziś

czwartek


wiem,monotematycznie
ale zima nie daje o sobie zapomnieć

środa, 1 grudnia 2010

środa

tak,przycichłam
odwrotnie proporcjonalnie do wiatru za oknem
no bo co mówić
może zaśpiewać....



zimno kurde,zimno jak nic
dziś wróciłam z pracy a na termometrze w pokoju 11 C
***** mać!!!
palę i palę
i nie tylko fajki palę
w piecu palę
i co?
dopiero się robi znośniej

słynę w całej okolicy z zimnych stóp i dłoni
te moje części ciała są zawsze zimne
a od kilku dni wcale nie są zimne
SĄ LODOWATE!!!!
wcale mnie nie zdziwi,jak nie dożyję wiosny
(której też nienawidzę bo jest za bardzo rozreklamowana jako romantyczna pora roku)

wtorek, 30 listopada 2010

zimno

Wtorek

Temp.: -5 °C (odczuwalna -22,7 a u mnie w pokoju +14)
Ciśn.: 1026 hPa
Wiatr: 22 km/h
Śnieg: 0.0 mm
Deszcz: 0.0 mm
za oknem ciemno a w pracy panuje grypa jelitowa
nic tylko żyć -nie umierać

poniedziałek, 29 listopada 2010

tak jakoś się zrobiło

znalazłam na jakimś z blogów
zapomniałam jak kiedyś lubiłam Dead Can Dance
i jakoś tak się zrobiło smętnie

...

boję się zimy chociaż dopiero się zaczęła
każdy dzień odmierzam zużytym miałem
znika w zastraszającym tempie
chociaż właściwie zimy prawdziwej jeszcze nie ma...

poniedziałek

oswoić znaczy być za kogoś odpowiedzialnym...

niedziela, 28 listopada 2010

nanannana

opowieści z krypty

Wczoraj wracając z Trójmiasta(tzn z mojej wyprawy plenerowo-urlopowej) szukaliśmy jeziorka w lesie coby je tam sfocić.Natknęliśmy się o zmierzchu o piękne wielkie ruiny,jak się dziś dowiedziałam to ruiny hotelu Nadole koło Żarnowca.
Zaciekawieni objechaliśmy ten moloch dookoła,nie wysiadałam bo biegały tam wielkie psy
W pewnym momencie w którychś z okien zobaczyłam kota,chwyciłam za aparat i wtedy zdębiałam.
Obok kota siedziała dziewczyna,oparta głową o rozbitą szybę,siedziała i patrzyła,niby nic takiego ale ruiny,zmierzch a ona tak siedziała w sweterku patrząc niewidzącym wzrokiem
aż mnie ciarki przeszły...
oczywiście zdjęcia nie zrobiłam

niedziela

cuuudownie leniwa
śpię
zaglądam na blogi
śpię
jutro ostatni dzień urlopu
aż żal...

sobota, 27 listopada 2010

wróciłam

nie znalazłam siebie
nadal nie wiem czego chcę
ale wiem czego nie chcę
buziole dla Wszystkich i dobranoc :)

czwartek, 25 listopada 2010

czwartek,piątek,sobota,niedziela

jutro wyjeżdżam
szukać siebie
pierwszy raz od kiedy urodził się młody nie wrócę do domu na noc
mieszane uczucia
ale w końcu trzeba pomyśleć o sobie
pomyśleć o sobie jak to dziwnie brzmi
jak dla mnie bardzo egoistycznie
ale czasem tak trzeba
wracam w niedzielę
trzymajcie kciuki :)

środa, 24 listopada 2010

nanana na urlop

za parę minut zaczynam urlop :)
cudowna sprawa
dobranoc

komplikator-czyli z igły widły

wg Grzesia (mojego wielkiego przyjaciela i duchowego terapeuty) niektórzy ludzie,a przede wszystkim kobiety mają genetycznie wbudowany komplikator,który powoduje ,że nawet najprostsze sprawy potrafią sprawić gigantyczne kłopoty
ja niestety mam taki komplikator
z wszystkiego potrafię zrobić sobie problem,widzę tylko złe strony i powody do stresu
już tak mam,i nic na to nie poradzę
każda sprawa to stres,stres powoduje nerwy,nerwy powodują,że dużo gadam,a jak dużo gadam to sama zaczynam w to wierzyć,a jak sama już w to uwierzę to się stresuję i koło się zamyka
nic nie jest proste
wszystko ma podwójne dno
a czasem i potrójne
i nawet jak nie ma powodu do zmartwień,to sama je sobie wymyślę
amen

środa pełna ignorancji

[...] ignorancja rodzi głupotę i nieufność...
Luis de la Higuera


no dziś to jest dzień
cholera jasna
wszyscy mnie ignorują!!!

nie lubię,kiedy się umawiam i jestem olana bez podania przyczyny,nie lubię ludzi niesłownych i nienawidzę niepunktualności
już jestem taka "dziwna"

wtorek, 23 listopada 2010

wtorek wieczór a właściwie noc...

dziś lirycznie
romantycznie
z tęsknotą na ramieniu
i Krysią na laptoku
uwielbiam ją :)

a moja siostra była w stolycy

reklama ;)

poniedziałek, 22 listopada 2010

...

żyję
oddycham
to jedna z niewielu chwil
które kocham :)

lalala

niedziela, 21 listopada 2010

wpis na jakiś czas

wybujała wyobraźnia to rzecz straszna
coś sobie wydumasz
zaczniesz w to wierzyć
a życie
życie idzie inną drogą

motto na dziś

Nie mów nic. Kocha się za nic. Nie istnieje żaden powód do miłości.

— Paulo Coelho

music na niedzielę

sobota, 20 listopada 2010

Cisza

:

Kiedy jestem sama
przychodzi cisza

Kosmatymi łapami
łazi po ścianach

Ociera się o słoneczniki
w dzbanku

Kładzie się przy mnie
szepcze

Jesteś sama
Nie masz pieniędzy
Znowu nie spałaś
całą noc

Idź do diabła
mówię

a ona siada
glinianemu kogutowi na ogonie
i śmieje się

Jest miękka i słodka
jak zapach gazu

Nie zostawiaj mnie z nią
długo sam na sam


Małgorzata Hillar

sen


znowu miałam sen
jak zwykle dziwny i z przesłaniem
z którego wynikało ,że
bliska mi osoba
(która na co dzień mnie rani)
musiała zabić
to co kocham
żeby zamienić się
w lepszego człowieka

niesamowite prawda?

lalala na dziś

sobota

już sobota!!!!


:)

piątek, 19 listopada 2010

:)

a piosenki na dziś nie da się wcisnąć więc link klik :)
miłego dnia for all mimo,że pada

piątek


jestem
jakaś taka
odrętwiała
zaspana
między zdołowana a szczęśliwa
w zasadzie nic-nie-czująca
wiecznie śpiąca

czwartek, 18 listopada 2010

na dobranoc

czwartek


i znowu nie mogę się obudzić
pogrążona w dziwnym letargu
nie mam siły podnieść powiek


ps nienawidzę dużych liter :(

środa, 17 listopada 2010

...

nadal środa


rzucam się
poddaję się
śmieję się
płaczę
walczę
wycofuję się
a Życie niezmiennie
naciska jeden klawisz....

środa

pada
zimno
nienawidzę marznąć
miałam...
miałam tyle rzeczy zrobić
ale
uwięziła mnie kołdra
nie bronię się za bardzo
gorąca kawa paruje mgłą
zasnąć
zasnąć
zasnąć



wtorek, 16 listopada 2010

wtorek

życie jest oczekiwaniem
...więc czekam
jakoś nie mogę pisać
więc nie piszę
maluję myśli muzyką

...

Godzimy się z tym, że nie jesteśmy wieczni, ale nie możemy znieść tego, aby sprawy nasze i czyny utraciły nagle w naszych oczach wszelki sens. Wtedy bowiem obnaża się pustka, która nas otacza...

Antoine de Saint-Exupéry

poniedziałek, 15 listopada 2010

poniedziałek

niedziela, 14 listopada 2010

niedziela

upiekłam ciasto,wszędzie pachnie przyprawą do piernika
wznoszę toast szklanką grzańca
oglądając komedię o miłości
takiego wyciszenia mi trzeba było :)

sobota, 13 listopada 2010

;)







a tak mnie jakoś :P

...

piątek, 12 listopada 2010

piątek

od dwóch dni czuję w kościach,że szykuje się coś złego...
normalnie czuję to aż w szpiku
za kilka godzin się okaże...

kiedy ten strach mnie opuści

sny


nie jestem z tych,co ślepo wierzą w sny i z lękiem wertują senniki
nie,ale lubię śnić i zapamiętywać pokręcone wizje mojego umysłu

sny traktuję jak nocną rozmowę z moim ukrytym ja


w moich snach przeważnie za kimś czymś tęsknię lub przed czymś uciekam czyli nic nowego a jednak...


to,co dziś mi się śniło,dało mi mocno do myślenia
pokazuje,jak bardzo zmienił mnie ten tydzień
nie wiem,co o tym myśleć...

czwartek, 11 listopada 2010

Stay with me, lay with me,,,

lustro

patrzę w lustro
ponoć każdy coś dostał
moja siostra,kiedy pytam czemu nie jestem taka ładna jak one
odpowiada,że dostałam rozum
hmmm...
jakoś tego nie widać
patrzę w lustro
widzę siwe pasma włosów
kocham je
pierwsze pojawiły się wiele lat temu,kiedy zmarła mama
kocham moje zmarszczki wokół oczu
też przypominają moją mamę
patrzę w lustro
rzadko to robię
ale dziś
uśmiecham się do siebie

...

czasem w mojej głowie wykluwają się myśli
dziwne
optymistyczne
odważne
ale zaraz je ganię
dostają klapa w tyłek i mają iść spać
bo jak za bardzo się rozbudzą
dadzą nadzieję
a to już może boleć
więc lepiej niech śpią

no a myśli moje to kulą się całkiem gdzie indziej...

czwartek

taaak,wczoraj odpoczęłam
gorąca kąpiel z bąbelkami i 12 godz snu
tego mi było trzeba

tak naprawdę,to jeszcze bym pospała
ale...
spotykam się z dziewczynami z pracy
mamy już taki stały obrządek,że kiedy nadchodzi dzień ustawowo wolny od pracy(a uwierzcie mi,że to wypada średnio 2 razy do roku)który nie musimy spędzić ani na cmentarzu ani z Rodziną przy choince,to bierzemy wino,sałatki i ciasta i spotykamy się na kilka godzin
do tradycji także należy to,że ja najdłużej się bronię
zawsze coś wymyślam,żeby nie przyjechać mimo że jest fajnie
nie wiem,czemu to robię
ciężko mi jakoś ruszyć to dupsko
może dlatego,że dziewczyny są z mężami a ja sama
a może dlatego,że już taka jestem

w każdym razie,przygotowałam skrzydełka
wezmę wino i wybywam :)
w końcu kto im popstryka zdjęcia hehe

motto dnia

szczęście jest tam,gdzie
marzenia spotykają się z rzeczywistością

środa, 10 listopada 2010

środa

I'm not afraid to take a stand
Everybody come take my hand
We'll walk this road together, through the storm
Whatever weather, cold or warm
Just let you know that, you're not alone
Holler if you feel that you've been down the same road


wtorek, 9 listopada 2010

wtorek

jutro wszystko wróci do normy
mniej obowiązków
więcej spokoju
zdecydowanie stara się już robię
gorzej znoszę stres i w ogóle :)
zamknęłam się w sobie i nie mogłam odnaleźć klucza
moja kochana siostra obraziła się,bo nie miałam dla niej czasu
właściwie dla nikogo nie miałam czasu
za to dokładnie przyjrzałam się sobie
potrafię się jeszcze zaskoczyć
i negatywnie i pozytywnie
chociaż właściwie... a zresztą
samej siebie też miałam dość
ale wracam :)
wybacz mi kochana siostrooooo!!!!

motto dnia

poniedziałek, 8 listopada 2010

poniedziałkowe lalala





niedziela, 7 listopada 2010

niedziela jeszcze

po trzech dniach nic-niejedzenia wreszcie udało mi się coś zjeść
wczorajsze podejście niestety skończyło się fiaskiem
błogosławiona maślanka,która trzymała mnie przy życiu
a czemu tak?
bo jestem okropną nerwuską
i dobrze mi tak
najpierw w tej pustej bani coś się wykluje
a potem...
ale nic,dziś wreszcie zjadłam śniadanie i zostało ono w żołądku
niesamowite :)
gdyby jeszcze nie trzeba było iść do pracy to byłaby to idealna niedziela

ps.żołądek nadal odmawia współpracy

nanana na dziś

piosenka,którą dostałam w prezencie :)

niedziela

przewietrzę niebo
wytrzepię chmury
przeczeszę trawę
żeby wszystko było idealne
będę czekać
co będzie dalej,nie wiem

...bo jakim cudem może człowiek wiedzieć,co zrobi,póki nie dojdzie co do czego.
nie sposób z góry przewidzieć....
J. D. Salinger

sobota, 6 listopada 2010

a to jest piosenka na dziś :)

Alors on danse

sobota

posiniaczona słowami
obolała przeszłością
wyspana koszmarami

wygłodniały żołądek nagle rzucił się na jajecznicę
i tak samo gwałtownie jej się pozbył

zaglądam w oczy kotu
chcemy dokładnie tego samego
odrobiny czułości
tylko ja nie wbijam tak głęboko pazurów

piątek, 5 listopada 2010

Waiting for the Sun

czwartek, 4 listopada 2010

dać czas czasowi

moje życie pędzi
małymi kroczkami

świat wiruje jak szalony
a ja z nim

teraz
mam dać czas czasowi
hamuję pociąg
wstrzymuję oddech
i czekam

tik tak
tik tak
czekam.....

a pytań tak wiele

czwartek

niezapisana jeszcze
biała kartka z kalendarza

co przyniesie,,,,

środa, 3 listopada 2010

dobra,wyciszam się

środa

pogoda na dziś:
Temp.: 10 °C
Ciśn.: 1005 hPa
Wiatr: 22 km/h
Śnieg: 0.0 mm
Deszcz: 0.9 mm


zapowiedź na jutro:
Temp.:może kiedyś...

*co oznacza zwrot "może kiedyś"
może kiedyś nie oznacza niebawem,wkrótce lub za jakiś czas
może kiedyś oznacza grzeczne nigdy,brutalne wcale lub ogólne dzięki ale się odwal

juro zapowiada się więc chłodne
a może nawet go nie będzie

edit:
ICM pomyliło się w prognozach na jutro
pogoda na jutro:
"Zadaj sobie pytanie, czy to, co robisz dzisiaj, przybliża cię do tego, co chcesz robić jutro."
H. Jackson Brown

więc chyba jutro jednak nadejdzie :)

wtorek, 2 listopada 2010

jeszcze wtorek?

pokonać swój strach
przed tym co nowe
inne
polubić wyzwania
zmiany
wreszcie coś zrobić

czy nie jestem już na to za stara?

i naaaaadal wtorek


...a los się uśmiechnie

durnym jokerem...

naaadal wtorek

i tak to jest
zawsze martwię się o innych
nie śpię po nocach
wyję
bo komuś jest źle
dzieje się krzywda

a ja kurwa jestem od macochy
kto się w końcu zatroszczy o mnie!!!!

nikt

nikt

nikt!!!


ok,juz mi lepiej



dżem powidła na moją durną duszę

nadal wtorek

madame ma rację

ufać,nie ufać

skąd wiedzieć,czy dobrze lokuje się swoje uczucie

ufać,i możliwe,że narazić się na ból

czy nie ufać,i tkwić ciągle z głową w gównie,bo tam bezpieczniej,mimo że kurwa,śmierdzi jak nic...


jestem ,jak ćma

pieprzona ćma

która mimo że ma popalone skrzydła

wciąż pcha się do tego ognia

jak debilka jakaś



po co mi to????

...szłość

wtorek

system kontroli frekwencji i postępów w nauce czyli wirtualny dziennik

faaajna sprawa,chociaż młody tak nie uważa

fajna sprawa szczególnie,gdy dziecko ma "krótką" pamięć :)


poniedziałek, 1 listopada 2010

coś tam coś tam,marudzenie przed zaśnięciem

co mówisz?


zamknąć Cię w dłoni

żebyś czuł się bezpiecznie

i

był

tylko

mój


a nic,tak sobie mruczę

przed snem...


ooh lalala

wspomnienia


Mama jedyna osoba,która naprawdę mnie kochała za to, jaką byłam,jestem...odeszła
odeszła za szybko.
może i lepiej,bo nie widzi tego wszystkiego

Babcie obydwie takie różne a jednak kochane
jedna w chuście biegająca do kościoła na dźwięk dzwonów
druga malująca paznokcie znawczyni paryskich żurnali

Kamil niczym brat,mimo że nigdy się nie spotkaliśmy
mieliśmy założyć zespół,ja pisałam teksty,on muzykę
nie zdążyliśmy
odszedł dwa lata temu,a ja wciąż mam w komórce jego nr telefonu

Adaś jako nastolatek,kiedy pokłócił się z rodzicami
nocował czasem u nas
teraz śpi gdzieś na dnie
a fale koło Bornholmu kołyszą go do snu

Bartek prawdziwa maruda,ale taka sympatyczna
widując jego rodziców,czuję...
a idąc przez park,za każdym razem zastanawiam się
które to drzewo
które było tak okrutne
i nie złamało się pod jego ciężarem

i wszyscy inni
o których pamiętam więcej lub mniej
wszystkim IM zapalę świeczkę

poniedziałek

biały rogal
zagląda przez okno
- śpisz?przyniosłem Ci listy...

uszyję z nich kołdrę
pełną marzeń
żebyś mógł w końcu zasnąć

niedziela, 31 października 2010

mrrrrr

zawinięta w kosmaty sweter
leżąc w półśnie
z tęsknym wzrokiem wbitym w okno
słucham Sade
kot położył mi się
na biodrze
rytmicznie prężąc pazurki
oboje mruczymy z zadowolenia
dopóki zdrajca
na dźwięk trzasku lodówki
nie umknie do kuchni
pozwalając
by moje rozgrzane udo
powoli
zaczęło stygnąć
cudownie leniwa niedziela
w kolorze zmęczonego błękitu
znowu zasypiam....

piosenka na dziś

niedziela

tak,jeszcze leżę w łóżku
w końcu mamy do tego tą dodatkową godzinę

za oknem piknie,chyba się gdzieś wybiorę

zrobię obiad
upiekę ciasto
minie kolejny dzień

sobota, 30 października 2010

tralalala na dziś

Halloween party



młody z kuzynem urządzają sobie Halloween party,masa chipsów,słodkości,jakieś horrory
nalałam im po pół szklanki imbirowego piwa
cieszą się jak młotki:)
czeka nas długa noc
a ja cóż,,,
Halloween mam na co dzień,więc raczej posiedzę w kuchni
wyciszyłam się
moja nadempatia także
na swój sposób jestem szczęśliwa,ale nie powiem Wam dlaczego :)

w pracy-hmmm-nagły przypływ zaufania do mnie ze strony Szefostwa
nazwałabym to z braku laku,dobry kit
ale co tam,dobre i to

nadal czuję się zmęczona
ale to minie
posłucham muzyki
zapalę faję
będzie ok :)

sobota


słoneczna
pogodna
sympatyczna
już może być tylko lepiej :)

piątek, 29 października 2010

dzień rozczulania się nad sobą

z butelką(no może dwiema) piwa
muzyką
papierosem

piosenka dnia

taka co nie daje spokoju
wgryza się w uszy
i nie chce przestać grać

przespać całą resztę


od jakiegoś czasu
śpię
śpię
śpię
ś p i ę
i wyspać się nie mogę...

czwartek, 28 października 2010

hej!

czwartek

wg Nonsensopedii 28 października – Dzień Odpoczynku dla Zszarganych Nerwów
no dobrze,odpoczywam
ale jakbyście chcieli wiedzieć jak się czuję
to czuję się tak jak to,co znalazłam rano przed drzwiami



nie polecam otwierać podczas posiłku ;)

czwartek

ludzie z Twojej planety.. - powiedział Mały Książę. - ..hodują pięć tysięcy róż w jednym ogrodzie.. i nie znajdują w nich tego, czego szukają. a tymczasem to, czego szukają może być ukryte w jednej róży lub w odrobinie wody. lecz oczy są ślepe. szukać należy sercem. ♥

środa, 27 października 2010

co mi w duszy gra

.

dlaczego On mówi takie rzeczy...

lalala na dziś



i wypiorę firany
i umyję okna
nie będzie śmierdzieć fajkami

przynajmniej jakieś dwa dni :)

tak środa

no,nie wyspałam się
jako bonus miałam miły poranek
cudowne listy niczym żółte liście wpadły pod poduszkę
zza okna obserwowałam,jak wstaje zaspane słońce

uciekam przed telefonem
który nachalnie namawia mnie do dodatkowych zajęć dla młodego
nie umiem być asertywna
ale też nie mam 250 zł miesięcznie
żeby je opłacić
więc udaję,że telefon nie dzwoni
w końcu kiedyś się znudzi

przemarzłam na kość dziś w nocy
a ON wtargnął nad ranem
i mrucząc pod nosem,że śmierdzi papierosami
otworzył szeroko okno
z nosem wetkniętym pod prześcieradło udawałam,że śpię
by,kiedy tylko wyszedł do pracy
zamknąć je na siedem spustów

teraz idę się ogrzać
w słonecznych promieniach ludzkich słów

środa?

jest cudnie
tak cicho i w ogóle
zimno trochę bo ON nie napalił w piecu
a jak JA wróciłam z pracy,to przecież nie będę palić o 23

nic to
siedzę pod kocem

jest cudnie
tak cicho
w tle śpiewa mi



sączę sobie piffko
tak dawno nie piłam piwa :)

jutro,właściwie dziś-mam wolne
pójdę na cmentarz
i na miasto może też
może coś sfocę a może nie

jest tak fajnie,że aż szkoda iść spać

wtorek, 26 października 2010

ciepło bijące od rąk

brakuje mi ciepła
nie tego za oknem
ale zwykłego,nadzwyczajnego
od drugiego człowieka

miliony lat świetlnych temu
siadałam na podłodze obok mamy
i kładłam głowę na jej kolanach
-mamo,kochasz mnie?
-oczywiście

i wtedy mama głaskała mnie po głowie

już dawno Jej nie ma
i nikt nigdy więcej nie pogłaskał mnie po głowie...

piosenka na dziś

poniedziałek, 25 października 2010

...

tak,jestem niezrównoważona psychicznie
ale
kto powiedział
że mi nie wolno :)

pogoda na dziś

Temp.: 5 °C
Ciśn.: 1010 hPa
Wiatr: 11 km/h
Śnieg: 0.0 mm
Deszcz: 0.3 mm

niestety się sprawdza
ale...
...mimo wszystko to będzie ciepły dzień :)

poniedziałek

miałam sen
śniło mi się,że urodziłam dziecko
nic w tym nie byłoby dziwnego
ale
dziecko które mi dali
miało ząbki,czyli było starsze niż powinno
tuliłam je i płakałam
wiedziałam,że nie jest moje
kochałam to ,które mi dali
ale też tęskniłam za tym,które
gdzieś tam było moje
obudziłam się zalana łzami

co za dwuznaczny sen
a,i zapomniałam wspomnieć,że od kilku dni już nawet kot ze mną nie sypia
znowu śpię sama......

niedziela, 24 października 2010

niedzielne marzenia



tak sobie rozmawiam,
marzę
marzę
i ...
...czekam na swój idealny dzień

:)

...

zmiany

zmiany,zmiany,zmiany
oczywiście chodzi o bloga
jednak wolę ciemniejsze kolory

niedziela


spała nawet znośnie

jedno oko otworzyło się już około 9
sprawdziło pocztę
i dalej poszło spać

drugie,koło 10
zerknęło co tam ciekawego w telewizorni
i także zasnęło

trzecie oko przed 11
łypnęło na chwilkę do książki
ale tylko na chwilkę,bo
to drugie uparło się na tvn,
a już darło się to pierwsze,że
może czas zajrzeć na bloga

czwarte oko nerwowo zerka za okno,
przypominając,że za chwilkę
wybieramy się na zdjęcia

piąte mruga do kuchni,
bo jeszcze obiad do zrobienia...

szóste właśnie przeczytało sms-a,
że plener odwołany z powodu awarii samochodu

więc może drzemka?-zapytały pozostałe

sobota, 23 października 2010

sobotnia rozrywka

konsumpcja orzeszków w pikantnej panierce i przeglądanie kronik kryminalnych

jestem żałosna ;)

nadal sobota

chciałabym tyle powiedzieć
skoro jednak nie chce słuchać
zachowam to dla siebie


miałam się zdrzemnąć ale
ciągle ktoś mnie budzi
miałam czytać ale
chce mi się spać

i znowu tu siedzę
i myślę
i czytam
i myślę

pieśń dnia

sobota


kończę z oswajaniem,
nie każdego da się oswoić
nie każdy oswojony da się pogłaskać

nie chcę wyglądać pogodnego jutra,
bo nie wiadomo,czy nadejdzie
nie chcę wyglądać,
bo każde chmurne dziś
przecieka mi przez palce...

te cholerne skoki nastrojów
doprowadzają mnie do pasji

wolę kurewskie dno,
niż niczym gówno
co jakiś czas wypływać na górę

piątek, 22 października 2010

...

tak ,mniej piszę
więcej focę
jakoś nie umiem się rozdwoić
tym bardziej,że jakoś nudnawo w moim życiu
może to i lepiej :)

piątek


wieje
pada
i świeci słońce
pogoda zmienia się co kilka minut

taką jesień kocham :)

poprawia mi się humor
lepiej sypiam

mniej płaczę...

czwartek, 21 października 2010

...

to był cudowny dzień
nie mam siły już na nic :)


dobranoc

wolny czwartek


środa obfitowała w wiele trudnych relacji
ja-przyjaciółka
ja-syn
ja-mąż
mąż-syn
dziś natomiast pełen luz
przyjechała Gosia i zabalowałyśmy na całego
łazikowanie po mieście
focenie
kawa i ciacho w kawiarni
wypasiony obiad
a zaraz wymykam się na zdjęcia nocne do Wejherowa
znowu jest cudnie
ale jak znam życie,to do czasu ;)

jak się ogarnę to coś wieczorem dodam na bloga foto
buziaki

środa, 20 października 2010

piosenka na środę

to mi dziś w duszy gra

jesień mnie woła...

...swoją mgliso-deszczową piosenką


więc idę za jej płaczem...

luzacka środa


wyluzowana
słucham muzyki
zajadam michałki
zagryzam je fajkami
gadam na skype z siorami
rano,będzie trzeba wstać ale to nic
liczy się teraz i tu
jest fajnie
kocham Was babki :)

wtorek, 19 października 2010

przyjaźń

Qui non est mecum, contra me?

jakie są granice przyjaźni?
czy w imię przyjaźni można prosić o wszystko?
czy jeżeli przyjaciel sobie szkodzi,powinniśmy się mu sprzeciwić?
czy mimo wszystko zawsze wspierać
czy przytakiwać,kiedy myśli że ma rację?
czy pokazać mu,że się myli,nawet jeśli to jest bolesne?

podstawą przyjaźni jest prawda i szczerość
czasem dla dobra kogoś,musimy mu się sprzeciwić

na na na na...

poniedziałek, 18 października 2010

poniedziałek


czasem
chciałabym do swojego życia wpuścić trochę świeżego powietrza....

lalala na poniedziałek



no lalala raczej takie sobie ale teledysk świetny ;)

niedziela, 17 października 2010

niedziela wieczór

dobranoc

niedziela

noc bez koszmarów-nowość
przespać całą niedzielę
przespać całe życie
niestety nie da się
zaraz trzeba iść do pracy
nienawidzę pracować w niedzielę
w ogóle nienawidzę niedziel

sobota, 16 października 2010

sobotnie nucenie



i zasnęła na wieki....

żona i kochanka

wezmę cię do łóżka na parę dni miał powiedzieć zaraz po uratowaniu chilijski górnik do kochanki,
a żona?
nie przyszła,na powitanie ocalonego męża,mimo że ją także zapraszał
wcale jej się nie dziwię

piątek, 15 października 2010

...

piątek pachnie jajecznicą

w telegraficznym skrócie:
długo nie mogłam zasnąć a potem miałam koszmary(jak zwykle)
nie wyspałam się za bardzo ale dziś mam wolne
w domu pachnie jajecznicą
młody pojechał z klasą zwiedzać helskie fortyfikacje
pogoda piękna ale nigdzie nie mogę wyjść bo
zaraz przyjdą panowie montować okna na strychu

...

umarł człowiek
pijak,menel czy jak tam wolicie
jeden z tych,co to stoją pod sklepem i żebrzą o trochę kasy na wino patykiem pisane
umarł człowiek
a ludzie śmieją się pod nosem,że jednego mniej
i zakładają się,kto będzie następny
umarł człowiek
fakt,denerwował mnie swoim zapachem i wiecznie dobrym humorem
mimo wszystko zawsze z daleka się kłaniał i wesoło zagadywał
umarł człowiek
nie wiem czemu wybrał takie życie
umarł samotnie,znalazł go kolega od kielicha
umarł i już niedługo wszyscy o nim zapomną
a mi jest jakoś takoś
bo jednak umarł człowiek

czwartek, 14 października 2010

...


-poradnia onkologiczna w Redłowie,słucham...
-chciałam się umówić na wizytę
-ma pani u nas kartę?
-tak
-po zabiegu czy po naświetlaniach
-ani to,ani to,tylko wizyta
-w takim razie musi pani zadzwonić w połowie stycznia,teraz nie mamy wolnych terminów...

listy...


rysunek "ukradłam"znajomemu pracownikowi poczty ,którego bardzo pozdrawiam :)
jego prace można oglądać tu

ludzie listy...pisali


za moich czasów pisało się listy
długie,krótkie,na pięknej papeterii albo na kartce wyrwanej z zeszytu
taki list można było głaskać(ojj robiłam to kilka razy :) )
wąchać(no ja w każdym razie wąchałam)
chować pod poduszką
odczytywać z pisma charakter nadawcy...

uwielbiałam pisać,a jeszcze bardziej dostawać
do tej pory na strychu mam ich całe pudło

teraz są maile,nie trzeba biegać na pocztę,kupować znaczka,wysyłasz i bez czekania mogę odczytać wiadomość
ale to już nie to
sama też już nie wysyłam listów,poczta nagle jest za daleko,a znaczki są za drogie
żal mi tego
chciałabym kiedyś dostać list,taki piękny,napisany piórem,pachnący jesienią...