środa, 27 października 2010

tak środa

no,nie wyspałam się
jako bonus miałam miły poranek
cudowne listy niczym żółte liście wpadły pod poduszkę
zza okna obserwowałam,jak wstaje zaspane słońce

uciekam przed telefonem
który nachalnie namawia mnie do dodatkowych zajęć dla młodego
nie umiem być asertywna
ale też nie mam 250 zł miesięcznie
żeby je opłacić
więc udaję,że telefon nie dzwoni
w końcu kiedyś się znudzi

przemarzłam na kość dziś w nocy
a ON wtargnął nad ranem
i mrucząc pod nosem,że śmierdzi papierosami
otworzył szeroko okno
z nosem wetkniętym pod prześcieradło udawałam,że śpię
by,kiedy tylko wyszedł do pracy
zamknąć je na siedem spustów

teraz idę się ogrzać
w słonecznych promieniach ludzkich słów