środa, 29 lutego 2012

motto na dziś

Umiera się na wiele sposobów:
z miłości, z tęsknoty, z rozpaczy, ze zmęczenia, z nudów, ze strachu...
Umiera się nie dlatego, by przestać żyć,
lecz po to, by żyć inaczej.
Kiedy świat zacieśnia się do rozmiarów pułapki,
śmierć zdaje się być jedynym ratunkiem,
ostatnią kartą,
na którą stawia się
własne życie...

środa



podkradzione Socjo

wtorek, 28 lutego 2012

motto na dziś

**************
zmusiłam młodego do kucharzenia
robi "piernik duża blacha" z gotowca
mniammmm

nie wiem kto udawał większego kulinarnego znawcę
ale
zapomnieliśmy dodać jajko
a mikser podśmierdywał sobie i niebezpiecznie błyskał
pytanie:
-czy da się to zjeść?
odpowiedź wkrótce

wkrótce-taaa,pychota!



wtorek

but some feelings have a habit of persisting
even though you wouldn't let it show

poniedziałek, 27 lutego 2012

poniedziałek

niedziela, 26 lutego 2012

niedziela

zwinięta w koc
skulona pod łóżkiem
słucham oddechu zegara
-uśmiechnij się-szepcze do mnie dywan
posłusznie wykrzywiam usta

taak...
pewnie nie o to chodziło
ale mój żołądek
ścisnął się w pestkę

jestem zdrowa
mam anioła stróża
moje marzenia się spełniają
i
narzekam

co czuję?
-wstyd
że nie umiem zmusić się do bycia szczęśliwą

każdy toczy swój kamień
mój czasem jest dla mnie za ciężki

wiosna idzie

znowu spadł śnieg
może to i dobrze
przynajmniej zakrył kupy

mimo to
powoli czuje się,że nadchodzi wiosna

wczoraj do sklepu wpadł do nas M
(M to wielki jak niedźwiedź ale potulny jak misio nasz dzielnicowy pijaczek)
wpadł i poprosił o taśmę klejącą bo musi ogłoszenie powiesić
ponieważ pod ręką miałyśmy tylko cenówki
to dałyśmy co miałyśmy
a po pewnym czasie pobiegłyśmy też przeczytać...



w razie zainteresowania-adres pana M znany autorce bloga


sobota, 25 lutego 2012

...

uważaj o czym marzysz ,bo może się spełnić...

to niesamowite,jak powoli
jak gdyby mimochodem
spełniają się moje marzenia

koniec...urlopu





piątek, 24 lutego 2012

z wiatrem przychodzi smutek


wiem
obiecałam
może lepiej zasnąć
jutro przestanie wiać...





gówniana sprawa

widać u Was wiosnę?
u nas tak
ciągle włażę w jakąś wiosnę!
o proszę
piękne okazy prawda?
są piękne
!!!
właściciele są dumni ze swoich pupilków
no bo niby dlaczego zostawiają te kupska gdzie popadnie?
żeby je podziwiać
mi osobiście podoba się u góry pierwsza kupa od lewej
takie gówienko a'la człowiek
cud miód orzeszki

a jako bonus wszystkim znany Gracjan



z tego co wiem to nie tylko mnie drażnią takie rzeczy
klik 1
klik 2

dalej piątek

od dziś obiecuję nie mieć depresji
przynajmniej przez jakiś czas
mój najukochańszy przyjaciel Anioł Stróż zrobił mi wieeelką niespodziankę
(na razie nie powiem wam jaką,żeby nie zapeszyć ;) )
tylko po to żeby wróciła mi chęć do życia
i udało się!!!!!

pojechałam więc sobie do powiatu
pozałatwiać parę papierkowych rzeczy
i prawie wszystko załatwiłam pomyślnie

potem mimo wiatru poszłam sobie na spacerek
powolutku
bez pospiechu
z aparatem
a w słuchawkach śpiewała Kora



jak się troszkę oporządzę to powklejam zdjęcia na blog foto
teraz chce mi się kawy

i motto na dziś

''Trzeba być czujną. Nie można pozwolić, by przyziemne obowiązki okradały z twórczych uniesień, twórczych myśli, twórczego odpoczynku. Trzeba tupnąć nogą i odmówić robienia połowy rzeczy, które, jak się zdaje, 'powinno się' robić. Sztuką nie można zajmować się tylko w kradzionych chwilach.''
- Clarissa Pinkola Estes

piatek

-Jessu czemu ty mamo jesteś czasem normalna a czasem taka drętwa
-jak ci się nie podobam to sobie adoptuj inną matkę
-pewnie,tylko najpierw ciebie muszę komuś sprzedać...

nadal wieje
a ja dziś muszę do powiatu jechać
kuuuurcze,jak mi się chce...

a muzycznie dziś takie coś
może tchnie we mnie troszkę optymizmu



czwartek, 23 lutego 2012

awaria

Peggy Sue zawzięcie odkurza
dwie minuty temu strąciła patelnie z obiadem na posadzkę
-mamo wyłącz,musimy porozmawiać
-nie,nie dam ci żadnej kasy-Sue przekrzykuje ryk maszyny
-nie,to jest ważniejsze
Peggy Sue czuje kropelki potu na plecach
-ale obiecaj mi,że przyjmiesz to do wiadomości jak każdy dorosły człowiek-ciągnął młody
-nie...nie...
-obiecaj!
-nie ma internetu tak?-spytała ze strachem
młody przytaknął swoją głowicą
-nieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee!!!!-ciszę przeciął straszliwy krzyk Sue
w okolicy przerażone stado wron zerwało się do lotu

czwartek

no dobra
mamy czwartek
czas zapierdziela niemiłosiernie
jutro ostatni dzień urlopu

trzy stopnie na plusie
wieje wietrzyk
właściwie to piździ
ale ciepło piździ więc jest ok
śnieg znika
psie kupy wyskakują spod niego jak grzyby po deszczu
(kiedyś je wszystkie sfocę jak słowo daję)

wczoraj brygada kryzysowa postanowiła że wezwie też do siebie Wroga
na pogaduszki
czy przyjdzie,czy nie to i tak szopki będą

ja ...
coż ja?
humor lżejszy
z pewną dozą nieśmiałości
bo jutro znowu PIĄTEK
sprzątam sobie
słucham radyja
i takie tam



środa, 22 lutego 2012

a to było?



dalej wieje
fajnie tak leżeć i słuchać
jutro znowu muszę kupić miał...

środa u Peggy

Peggy Sue wstała przeraźliwie zmęczona
stwierdziła że jest już za stara na nocne przesiadywanie przed laptokiem
jak zwykle wstając podrapała się po dupsku
(chyba od dwóch miesięcy ma tam dziwną krostę
ale nijak nie może jej dojrzeć,
co ją straszliwie wkurza,
już proponowała młodemu żeby
zrobił zdjęcie tej krosty
ale ten stanowczo odmówił)
westchnęła przypominając sobie co ją dziś czeka

wczoraj zadzwoniono do niej z opieki
każąc stawić się dziś na jakimś spotkaniu
cośtam cośtam bo niedosłyszała dokładnie

więc teraz grzecznie wstała
umyła ryjek
ubra....
kurwa mać gdzie jest mój stanik!!!!
ubrała się lepiej niż zwykle
ba,nawet nałożyła mejkap
i poczłapała
po drodze spotkała znajomą
bla bla bla
i drugą
ciciryci
a potem to już musiała gnać,bo nie lubi się spóźniać

spotkanie odbyło się w urzędzie miasta
zebrał się cały sztab kryzysowy
była Wróżkoterapeutka Teresa,Dobrodziejka Ania z Opieki,Dzielnicowy Tadzio,
Miła Pani Od Alkoholizmu-Czujakośtak i Jakiś Miły Pan (nie wiem od czego)

-dzień dobry-pociągnęła nosem Sue
-kazali,to żem przyszła -dodała wycierając gile w rękaw kurtki
no może nie dokładnie tak było
ale i tak jakoś stresująco
kazano Peggy usiąść i pokrótce opowiedzieć o sobie co i jak
(chociaż i tak większość z nich znało tą opowieść)

więc zaczął się tokszoł "wzruszyła mnie twoja historyjka"
i ble ble ble
-a co pani widzi za wyjście...
-a ja widzę to tak...
-a ja siak...

i takie tam dobre rady babuni

Peggy Sue wyszła spocona
ale i zadowolona
poruszyła kamyk,teraz zaczyna toczyć się lawina
пoживём- увидим

wróciwszy do domu
zrzuciwszy wierzchnie odzienie w sieni
jęła krzątać się w kuchni
najpierw zrobiła bardzo wymyślny obiad (zd.nr 1)
a potem ciasto (nr.2 ) według starej domowej receptury
(mikserem który dostałam na ślub i który dotrwał do chwili obecnej w stanie lepszym niż ja)
-jestem genialna-skromnie podsumowała swoje dzieło (zd.nr 3 )
i wtedy przyszedł on,jej jedyny i pierworodny
-tadadadadam!-ryknęła z zadowoleniem Peggy
-no fajnie mamo,ale nie jestem głodny...

dupa

taaa wiem,że jest Środa Popielcowa
za gorsze rzeczy pójdę do piekła
a tort pfff

środa

pogoda niby nie jest zła
na plusie
nie pada
ale wieje...



reszta potem
teraz idę tam,gdzie jest miejsce każdej szanującej się żony i matki
czyli do kuchni
...na kawę i fajkę
potem może zrobię obiad a wieczorem zdam relację z tego co dziś robiła Peggy Sue
baj baj

dobranoc :)



wtorek, 21 lutego 2012

bo przyjaciele są od tego




ankieta zakończona

a więc
głosowało 21 osób ( w tym ja :P )
bałam się mniejszej frekwencji
  • 1 głos że za dużo piszę-to już wiemy kto,bo osoba od razu się przyznała i podała powód,usprawiedliwiona
  • 9 głosów że za mało piszę-oo robaczki lizuski,tak lubię ;)
  • 10 głosów że w sam raz-w tym jeden mój -no co,też chciałam głosować
  • i wreszcie 1 głos okrutnie szczery że mam zlikwidować bloga,dla tej osoby wymyśliłabym jakąś nagrodę ale nie wiem jaką i komu

kiedyś może znowu wymyślę jakąś ankietkę
a teraz dla wszystkich nagroda Momentum Loving You So Much
kocham Was robaczki



...


taaak
teraz dużo lepiej
czuję się doglądana
dopieszczana nawet z lekka
dziękuję panu
że nie dał mi pan umrzeć
w ciemnym zakamarku zapomnienia


młody

ja-idź do sklepu
młody-nie chce mi się
j-no idź,pliiiis
m-nie mamo,później
j-idź bo pokaże ci moją krostę na tyłku i do sześćdziesiątki się nie otrząśniesz
poszedł :P

ja-idź i daj tego kwiata babci i powiedz że jest wieloletni i jak przekwitnie to go może wkopać do ogródka
młody wrócił
ja-i co powiedziałeś?
młody-że jak przekwitnie to babcia może go sobie zakopać....

młody z utęsknieniem czekał na paczkę ze Szkocji
więc kiedy przyszła wysłałam mu sms
-paczka!!!!jest!!!!
dostałam odpowiedź:
-mamo zdenerwowałaś pana Sabantego,bo mam właśnie lekcje...
ups,
Sabanty?
taaaa sprawdziłam,ma teraz wos
pewno go rozstrzelają...



wtorek?

wieje i prószy
jakoś nie mogę się poukładać
przez trzy dni zapominam kupić cukier
wbijam sobie do głowy-pamiętaj żeby kupić!!!
skutecznie
przez kolejne trzy dni przybywa mi trzy kilogramy cukru
zdziwiona ustawiam je koło siebie
zawroty głowy przykuwają mnie do łóżka
nie chcę wracać do pracy...
Anioł Stróż dobija się na gg
udaję,że mnie nie ma





właśnie dostałam telefon z opieki
mam się jutro u nich stawić
będziemy ustalać jak mi pomóc
heh
chyba potrzebuję silniejszych miętówek


poniedziałek, 20 lutego 2012

dobranoc



ja i mój...

ja i mój penis
przed śniadaniem
po obiedzie
w trakcie kolacji
wkładany do ust
ssany
wysysany
trzepany
strzepywany
zawsze blisko
zawsze w mojej dłoni
ja i mój...
zaraz zaraz
powiedziałam-penis?
hehe
pomyliłam się
miało być---ja i mój papieros

idę zapalić

zostałam sprowokowana


Keskese

Żadnych łez żadnej żałoby.
wszystkich chcę widzieć w czerwieni.
kobiety niech tańczą na stołach,
do tanga dziś nie trzeba dwojga.
pragnę też by mnie spalono, bo zawsze bałam się robaków...
urna zaś niech będzie nagrodą w jednym z konkursów radiowych. bliskim mów,
gdyby pytali,
że chwilowo zmieniałam adres,
że w niebie leczę duszę z silnego przedawkowania rzeczywistości...
będę jak deszcz,
będę jak śnieg,
będę jak wiatr,
ogień, ziemia.
psami szczuj
wszystkich ciekawskich
takich co
w naszym śmietniku będą szukać
taniej sensacji
pośród sterty brudnych odpadków.
bliskim...
                                                         Kasia Nosowska
                                                                                 Keskese




poniedziałek


żeby zdążyć otworzyć sklep
(tzn.jak ma do pracy na 2 zmianę a rano idzie tylko otworzyć)
Peggy Sue nastawia budzik na 5.55
ale tak naprawdę to wstaje 6.13-6.15
żeby wyjść o 6.21

dziś było podobnie

-ta zima to nie umie odejść z godnością-pomyślała spoglądając przez okno-wczoraj deszcz a dziś znowu biało,ale co tam i tak jest pięknie...

i pognała do sklepu

maszerowała dziarsko
po śniegu i lodzie
kiedy
nagle
i niespodziewanie
po pokonaniu 2/3 drogi
jej ciało zaczęło niebezpiecznie wyginać się do tyłu
30 stopni w tył
30 do przodu
35 w tył
35 do przodu
45 w tył
45 46 47 ...do przo....
-no to kirwa lecę na ryj...
całkiem jak w matriksie czas zaczął się wydłużać
to niesamowite ile myśli potrafi przemknąć przez głowę w ciągu tych kilku sekund
-kirwaaaaaa upadaaaaam....
 -jaaaaaa pieeerdolęęęę aleeee kaaaaaalekaaaa zeeeee mnieee...
 -cieeeeekaweeeeeeeeeeee czyyyyy wstaaaaanęęęęęęę.....

i takie tam
i wreszcie-pierdut!!!!!!!!!!
jak w tvn powiedzą że na północy Polski było trzęsienie ziemi,to wiedzcie że to tylko Peggy Sue
tak jak opadała na ziemię w przedziwnym sloł mołszyn
tak podniosła się błyskawicznie
-kurwa mać- uśmiechnęła się pod nosem poprawiając swoje bawełniana spodnie
(kupione w Szkocji nenenene)
i pognała otworzyć  ten pieprzony sklep
a w domu już
pogłaskała się po głowie
obejrzała swoje biedne kolana zdarte do krwi
-no nie mam wyjścia no,jestem ranna ,muszę troszkę poleżeć...
i to pomyślawszy wtuliła się w podusię i...


chrrrrrrr chrrrrrrrr
                 chrrrrrrrrrr
                                  chrrrrrrr





niedziela, 19 lutego 2012

2 minuty i 22 sekundy







dwie minuty i dwadzieścia dwie  sekundy
dokładnie tyle czasu
potrzebuje pan
żeby raz na kilka dni
zobaczyć co u mnie słychać
jestem wzruszona

...

jeśli
 
       kiedyś

będzie mi dane zacząć żyć na nowo
 

w moim domu
     
             nie będzie drzwi
                         
                                  żeby


nikt
         
                   nie mógł nimi trzaskać



niedziela

niedzielny poranek
twaróg ze szczypiorkiem
szklanka zimnego mleka
leniwe może gdzieś dziś wyjdę a może nie...
a potem pozwalam powiekom opaść
rzęsom  połączyć się w miłosnym uścisku
a muzyce tworzyć senne obrazy







cóż....


sobota, 18 lutego 2012

z ostatniej chwili


właśnie otrzymałam telefon od szefa

                                   przedłużono mi urlop!


ament :)


Peggy Sue za życia jest w piekle...

zacznijmy może od tego że...
że Peggy Sue jest ciągle i zawsze zimno
pomijając te dni,kiedy jest jej za gorąco
(ale to latem)

a więc,jak już wiecie to przejdę do sedna

Wróg obiecując sobie,że stworzy żonie piekło na ziemi
potraktował to chyba zbyt dosłownie

bo to jest tak:
oni mają taką niepisaną umowę,że
przy piecu to mają dyżury
Peggy Sue pali cały tydzień
a jej mąż w weekendy
i właśnie
jak on pali!!!!!!
miału to on kurwa nie żałuje!
(może dlatego,że opał kupuje Peggy)
co jeszcze kilka dni temu było nawet mile widziane,bo zimno było na dworze
to teraz absolutnie nie jest konieczne
ba
nawet niewskazane

Peggy Sue zdycha z ciepła
kurde mole-zdycha!!!
ale podpuścić się nie da i nie piśnie ani słówka

już się prawie rozebrała do naga,pozakręcała kaloryfery w swojej okolicy,otworzyła okno
i
nadal zdycha!!!!!


najgorsze będzie wejście w poniedziałek do kotłowni
czy tam będzie jeszcze choć kilka gram miału????



ostatki...

ostatki urlopu
(chyba ostatki bo szefowa jeszcze ciągle przemyśliwywuje moje podanie o przedłużenie urlopu)
wykorzystuję na nadrobienie wieloletnich filmowych zaległości
dla Was to może starocie
dla mnie-kobiety bez telewizora i z daleko umiejscowionym kinem-to nowości
Jak się pozbyć cellulitu
Testosteron
Jeż Jerzy

ambitne filmy dla yntelygentnej kobyty heheh

sobota

za oknem 2 C
słownie-plus dwa stopnie Celsjusza!!!
jak miło
można spokojnie otworzyć okno
wskoczyć z powrotem pod kołderkę
i rozkoszować się śpiewem ptaków za oknem
nawet jeśli są to tylko wróble i sikorki

spojrzałam dziś w lustro
znowu się zestarzałam
co piątek przybywa mi lat
spojrzałam w lustro i stwierdziłam
że wyglądam na co najmniej 150-160
nie,no zewnętrznie mam te swoje 40 lat
ale tam w środku jestem stu sześćdziesięcioletnią kobietą



piątek, 17 lutego 2012

...

jak dorastającego syna nauczyć szacunku do innych
szacunku do kobiet
szacunku do matki

wychowywany w duchu miłości
jednak
jednak
jednak
jedynym autorytetem dla niego jest
najważniejszy mężczyzna w jego życiu
-ojciec

prośba groźba tłumaczenie wymaganie sranie
i chuj
jakoś
nie wychodzi mi z ludźmi których kocham

i nie chodzi tu o zazdrość
bo sama każę synowi szanować ojca
tylko o to jak Wróg traktuje innych
i jak traktuje mnie
a co za tym idzie
jak młody zaczyna traktować mnie

z tymi,których nie kocham wychodzi podobnie

przyjaźń znajomość są jak kwiaty
niepielęgnowane-więdną
zostają same chwasty

taka mała depresja
w końcu jest piątek
i Wróg wrócił

zwracam się z uprzejmą prośbą...

  • wpadłam na ten genialny pomysł
  • następnie zapytałam koleżanki o zgodę
  • następnie zadzwoniłam do szefowej
i teraz czekam do jutra na (pozytywne-mam nadzieję) rozpatrzenie mojego wniosku,gdyż
szefowa musi się zastanowić...

tak,chciałabym o tydzień przedłużyć urlop
no ,nie wyspałam się porządnie
a co!!!

światowy dzień kota

zdjęcia bezczelnie przeze mnie ściągnięte z netu i połączone w jedność :)


czwartek, 16 lutego 2012

dobranoc


tłusty

nie lubię pączków
chociaż dziś nie wypada nie zjeść
jednego już zjadłam
z adwokatem
i popiłam mlekiem z butelki
mmmmmmm
teraz drzemka a potem oponki


środa, 15 lutego 2012

ankieta

spodziewałam się różnych odpowiedzi
ale ignorancja????????????
błagam Was-nie!!!!
czy nie widzicie że z prawej strony jest ankieta?
matko ,sami ślepcy jak pragnę zdrowia no

ja się pytam
kto zaznaczył że mam zlikwidować bloga???
no kto?

uch
ludzie to są ,naprawdę....

urlopu ciąg dalszy

Photobucket
urlop czasem jest fajny
ale tylko czasem
tzn. wtedy jest fajny,kiedy swobodnie możemy się nim nacieszyć
tak jak ja teraz
mogę sobie chodzić w dresie
bez makijażu
a nawet bez stanika hehe
nie muszę ciągle zerkać na zegarek
jednym słowem-luzik
chyba nawet coś upiekę na tłusty czwartek
(jak znajdę jakiś łatwy przepis)
albo i nie

*******************************************

dziś urodziny ma teściowa
moja teściowa


moja teściowa to mama swojego synusia


która uważa mnie za kobietę-samo zło
tak naprawdę to jestem dla niej ONA (z kaszubskiego łena)
i wisi mi to
ale że przy okazji (jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności) jest też babcią Młodego
w dodatku dobrą babcią,
to kupiłam jej kwiatek
zwie się on Campanula
i jest wieloletni
to najpiękniejszy kwiatek na jaki było mnie stać
i niech jej długo służy
bo
za każdym razem jak na niego spojrzy to będę jej się przypominała
buhahahaha
jak tylko Młody wróci ze szkoły,to go z tą doniczką wypchnę
tzn.powiem mu,żeby poszedł z prezentem

środa

Peggy Sue zerwała się na dźwięk budzika
przeciągnęła się niczym stara kocica
i jak zwykle co rano poczłapała do okna
-o rany -zawołała łapiąc się za głowę...

nie,nie
nie tak
poprawmy:

-o kurwa...-zaklęła drapiąc krosty na pośladku
to co zobaczyła naprawdę ją zaskoczyło
za oknem była wielka kupa śniegu
padało chyba całą noc
-jakie szczęście,że wczoraj odśnieżyłam,zamówiłam miał i zmusiłam młodego żebyśmy go wrzucili do piwnicy....
tak,gdyby Peggy Sue zaniedbała którąś z tych rzeczy,dziś klęłaby jeszcze gorzej
a tak,gdy tylko się rozjaśni
pójdzie sobie na spacer
o!
na razie jednak po raz kolejny odśnieżyła chodnik przed domem....

wtorek, 14 lutego 2012

dobranoc :)

co słychać u Peggy Sue

Peggy Sue jest szczęściarą
każdy śmiertelnik ma jednego Anioła Stróża
ona ma dwóch
chociaż tak naprawdę,to myślę że jest ich znacznie więcej
tak po namyśle stwierdzam,że co najmniej z 7,może 8

więc drugi Anioł Stróż sprawdza,co u Peggy słychać
codziennie zagląda na bloga
(przez co Sue boi się za bardzo roztkliwiać nad sobą)
dzwoni a czasem nawet odwiedza
że już o pomocy konkretnej nie wspomnę
i choć trudno w to uwierzyć
znają się od ponad 25 lat

kocham Cię Iza!!!!

to tak w związku z Walentynkami...

wracając do Peggy Sue
mija jej trzeci dzień urlopu
więc dziś:
najpierw miała koszmary
od kilku dni ma sny na przemian
albo psuje jej się aparat
(co jest straszne,jak nie najstraszniejsze)
albo śni jej się,że śpi i nie może się obudzić
(co jest męczące)
dziś był ten drugi

potem miała koszmar na jawie czyli
musiała zabrać się za odśnieżenie tego,czego nie odśnieżyła wczoraj
na tą pracę dała sobie dwie godziny
i żeby nie wymiękać zamówiła miał na 13.00
mróz nieco odpuścił
śnieg zrobił się cięższy,dużo cięższy
szczególnie ten,który spadł z dachu i wbił się w chodnik
Peggy Sue zagryzła wargi
wzięła łopatę(do rozbijania śniegu) i szuflę(do szuflowania)
i zabrała się do pracy
-jestem supermenką,pieprzoną supermenką-warczała
zaklęcie działało
co widać na zdjęciach na dole :)

teraz Peggy zasłużyła na kawę i ciacho


ps. jestem bogata!!!!!juhuuuuu!
pacz niżej :)

walentynki


poniedziałek, 13 lutego 2012

sposób na odstresowanie

poczuć się jak Bóg
stworzyć sobie...faceta
to takie proste
hehehe
już mi lepiej :)




wybieracie bałwana, a później płacz
dokładnie
ale co zrobić
na świecie są same bałwany....



poniedziałek

wiosna idzie,jak pragnę zdrowia!!!!!


ale jak na razie to wszędzie zalega śnieg
zrobię sobie kawę
napalę w piecu
poodśnieżam
wszystko powolutku,bez stresu
bo przecież mam urlop
a Wróg wróci dopiero w piątek

miłego dnia kochani :))))

a jak ktoś będzie jęczał i stękał to niech sobie poczyta o naszej dzielnej Asi :) klik ---> 

matko jaka ja jestem desperatka!!!
drugi raz w życiu zadziałałam tak impulsywnie
wysłałam sms do radia
no!!!
wiem,waryjatka ze mnie
hehe
napisałam sobie na kartce
RMF FM najlepsza muzyka do obudzenia marzeń
i czekałam
o Jesssu co to za stres
do łazienki-z telefonem
do kuchni -z telefonem
nie odkurzę bo mogę nie usłyszeć
do kotłowni-z telefonem
przygotowałam sobie nawet okrzyk:
-o matko,dziękuję,jak się strasznie cieszę!!!!tak ,tak jeszcze nigdy nic nie wygrałam.Pieniądze?połowę przeznaczę na miał a drugą część dam przyjacielowi,bo też akurat jest w potrzebie!!!
i co?
i nic?
tylko z tego nerwy miałam
ostatni raz,ostatni
nic przecież w życiu nie ma za darmo

nic to :) idę się odstresować z łopatą
bo to co odśnieżyłam rano zasypało się śniegiem z dachu




niedziela, 12 lutego 2012

deser przed snem

mmmmmmm
mniamuśny ;)


dobranoc

n jak niedziela

zrobiłam tort
młody ma jutro urodziny
ta czarna plama wyglądająca jak kupa jest naprawdę pyszna
uwierzcie

żeby nie ryzykować,że nikt do młodego nie przyjdzie
kazałam mu spakować ciasto i iść z nim do babci
a tatusiowi miał powiedzieć,że to on robił tort a nie ja
mówię Wam szopki jak nic

a ja?
spałam
budziłam się
spałam
śniadanie zjadłam o 16
poleżałam sobie
a teraz chyba troszkę pośpię

aha
wejdźcie też czasem na mój drugi blog klik -----> popodziwiać moją radosną tfurczość
bo tam statystyki padają
podbudujcie moje ego
heheheh



niedzielne lalala



sobota, 11 lutego 2012

sobota

czy chcecie wiedzieć co u mnie?
pewnie nie,i całe szczęście
bo nie chce mi się pisać,że Wróg znowu szaleje
że śmieje mi się w twarz,że policja mi nic nie pomoże
że już nie mam siły na nic
miał się kończy
kasa też
śnieg pada i znowu trzeba odśnieżać

oklapłam
padłam
zdechłam

na szczęście właśnie zaczynam urlop

amen


piątek, 10 lutego 2012

chyba piątek

i nagle ja,
ja której paszcza się nie zamyka nigdy
-zamknęłam się w szufladzie
i zamilkłam



a w pracy:
-daj mi 0,7 żołądkowej czystej
-nie sprzedam panu,bo jest pan nietrzeźwy
-ja?ja kurwa nietrzeźwy?nie pierdol Agnieszka tylko dawaj
-przypominam panu,że brudzia nie piliśmy.Ja do pana na pan ,a pan do mnie na pani,zrozumiano?
-i za to co powiedziałaś,za to co teraz powiedziałaś,to ,to,to cię kocham



dobranoc....

środa, 8 lutego 2012

środa

Jasnowidz Jackowski miał rację mówiąc,że 2012 nie będzie należał do najlepszych.
   
Rok jeszcze porządnie się nie zaczął a Peggy Sue ma go już dość.
Jak to mawiają starzy kaszubi-jak nie urok to sraczka...

   Najpierw miała sen,w którym grób jej mamy eksplodował
no normalnie-
wyleciał w powietrze
co Peggy bardzo zasmuciło

   Potem wkurzył ją znajomy
znajomy pan Krzyś-...bo rodzina tej Kasi (mamy Madzi z Sosnowca) to taka normalna,miła rodzina...
Peggy- a skąd pan to wie?
znajomy pan Krzyś- bo widziałem w tv
Peggy- aha,taka normalna,tak?taka na przykład jak moja?
znajomy pan Krzyś- no...
Peggy- aha,a czy pan wie,że mój mąż ma założoną niebieską kartę,i że od czasu do czasu bywa u nas policja?
znajomy pan Krzyś- yyyyy,nie wiedziałem...
Peggy- więc co to znaczy normalna rodzina????

  Potem w pracy okazało się,że już drugi raz w tym miesiącu Sue zrobiła manko w kasie
-jest pani ostatnio bardzo roztargniona,co w pani sytuacji jest w pełni zrozumiałe-stwierdził z troską szef-pewnie dlatego,że bierze pani leki uspokajające...
Po czym kazał Peggy pokryć manko z własnej kieszeni,co też było całkiem zrozumiałe

   Psyche Peggy Sue podupadło albo nawet spadło,wypadło,zapadło
znaczy się ona się załamała
i to tak strasznie,że postanowiła wziąć parę dni wolnych
od poniedziałku

  Wracając do domu zwyczajnie się poryczała
ze łzami rzewnymi przeliczała sklepowe manko na kilogramy miału,jaki zapewne kupiłaby w niedalekiej przyszłości
płakała nad zmarnowanym urlopem,który tak oszczędzała na wyjazd do siostry
a potem to beczała z wściekłości,bo zaszklone oczy nie widziały lodu,na którym to się poślizgnęła i w efekcie czego leeeeeciała jak długa pod samiusieńkie drzwi

Jedyną pociechą był w tej chwili jej  pierworodny i jedyny cycuś (czytaj:dorosły prawie syn),który niedawno nauczył się palić w piecu, w związku z czym zmarznięta Peggy Sue mogła się szybko ogrzać w domu.
 
Smarkając w piżamę wtuliła się w mięciuchną podusię
-kurewski dzień-zaklęła szpetnie,bo lubiła kląć
i zasnęła...

piosenka na dziś

tak jakoś porobiło się posępnie...
no tak,to normalne
idę do pracy
pa

amp;hl=pl_PL&rel=0" type="application/x-shockwave-flash" width="420" height="35" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true">

ple ple ple


wiosna idzie!!!!


wiosna idzie!!!
no bo jak inaczej wytłumaczyć te upały???
dziś rano ubrałam tylko jeden sweter zamiast trzech
mogłam wyjść z domu bez rękawiczek
i bez szala owiniętego wokół twarzy
alleluja!!!

no to teraz malutka drzemka
mmmmmmm
chrrrr chrrrr chrrrr

wtorek, 7 lutego 2012

gdzie ta zbrodnia ja się pytam

Peggy Sue nie jest wścibska ani ciekawska
no znaczy się...
nie jest ciekawska bardziej niż inni
czyli jest ciekawska ale w miarę przyzwoitości
a więc
raz w tygodniu Peggy Sue zapuszcza się po cichaczu do pokoju Wroga
ale nie z głupiej wścibskości
czy cuś
robi to bo musi
o!!!
musi czasem sprawdzić to czy owo

tak więc
była tam i w zeszłym tygodniu
jej wzrok omiótł w pospiechu cały pokój i już miała wychodzić,kiedy
spojrzała na krzesło
a właściwie na to ,co leżało na krześle

teraz w tle powinna zabrzmieć jakaś nuta
no,może to:


na krześle Peggy Sue zobaczyła
połyskujący w słabym świetle lampy
NÓŻ!!!!!!



CAŁKIEM NOWY NÓŻ!!!!
-o kurwa-zaklęła szpetnie-nowy nóż...
wybujała wyobraźnia podsunęła jej kilka nie całkiem wesołych obrazków

ale musicie wiedzieć,że Peggy ma krótką pamięć
i szybko zapomniała o nowym nabytku męża
mijały dni
gazety milczały
a ona nadal żyła
co może oznaczać tylko jedno
Wróg jednak chyba nie chce zabić Sue
no może potrzebuje noża do chleba
czy jakoś tak...



what do you think?



czytamy
i tu też----->




wtorek

co z tego ,że o 5 stopni cieplej,kiedy teraz wieje
zimno ziimno ziimnooooo



poniedziałek, 6 lutego 2012

...

życie przypomina taniec na linie
czasem idziemy pewnie
czasem się chwiejemy
czasem spadamy

miesiąc temu zmarł mąż mojej koleżanki
chorował na wredną odmianę czerniaka
walczył kilka lat,aż
poczerniały mu nogi,zaczęły gnić
i umarł

parę dni temu zmarła znajoma
rak jelita grubego
pamiętam,jak się uśmiechała
myśląc,że to co najgorsze już za nią

wczoraj rozmawiałam z sąsiadką
jej syn powiesił się pół roku temu
mąż ma raka węzłów chłonnych
a ona przewróciła się pod sklepem
pijana
bo już nie ma siły na nic

przyszła też koleżanka
pytając czy ktoś nie chce jej pracy
bo ona za miesiąc
ma operację piersi

czy nie grzeszymy narzekając na swoje życie?
czy nie powinniśmy cieszyć się tym co mamy?

a jeśli mimo wszystko nie umiemy się cieszyć?

...


poniedziałek u Peggy Sue

Peggy Sue obudziła się dość znośnym nastroju
przez pierwsze dziesięć minut zastanawiała się którą nogę najpierw wysunąć spod kołdry
od której by nie zaczynała było jej jednakowo zimno
w końcu nieubłaganie mijający czas zmusił ją do wstania
ba,nawet nie do wstania ale do galopu
ku...mać-szpetnie zaklęła-kiedy w końcu będzie mi ciepło?????
kot otworzył jedno oko i posłał jej spojrzenie,które mogło oznaczać tylko jedno
-rilaks,mi też jest zimno i nie przeklinam

w pracy też nie było źle dopóki...
...dopóki szef nie wykrzyczał w jej stronę
-co za debil to tu postawił?!?
i zniknął za nim zdążyła się wytłumaczyć
Peggy Sue wykrzywiła usta,nie nie miała zamiaru się popłakać
pod nosem wypowiadała ciche klątwy
-o ty chuju,o żeby ci nigdy nie stanął,żeby ci usechł jak te moje kwiaty w doniczce

potem było tylko jeszcze gorzej

nawalony pan Grześ między kurwa daj mi tą cytrynówkę a ja pierdolę ale mi zimno wyznawał jej miłość
siedemdziesięcioletni Brunon poklepał ją po tyłku i to wcale nie po ojcowsku
a na końcu szefowa dała wypłatę
chociaż słowo wypłata ugrzęzło Sue w gardle i do teraz nie chce się dać odkaszlnąć

Peggy Sue wróciła do domu
nabuzowana jak woda w syfonie (pamiętacie co to syfon?)
ostrzegła młodego,żeby dla swojego bezpieczeństwa lepiej nie zbliżał się do niej
napaliła w piecu
zapaliła fajkę
i postanowiła upiec karpatkę
tłuste kalorie pomogą na stres

albo i nie...

niedziela, 5 lutego 2012

niedziela

nie jest źle
pogoda piękna
dzień spędzony z psiapsiółkami
piękne zimowe widoki
udane zdjęciowe sesje
a ja....
znowu czuję tylko zmęczenie
spać
spać
przespać całą resztę

i lalala na dziś

:)


sobota, 4 lutego 2012

...

sobota


obudzić w sobie dziecko i cieszyć się tym co los nam niesie
zagotowałam w piecu wodę
kaloryfery ponoć trzeszczały
ja tego nie wiem,bo ...byłam na spacerze
rury na strychu zamarzły
a tam właśnie stoi pralka
więc nie mam fartucha czystego do pracy
co jeszcze przyniesie nam dziś dzień?
nie wiem
ale i tak jest pięknie

...

Powroty


Wrócił. Nic nie powiedział.
Było jednak jasne, że spotkała go przykrość.
Położył się w ubraniu.
Schował głowę pod kocem.
Podkurczył kolana.
Ma około czterdziestki, ale nie w tej chwili.
Jest - ale tylko tyle, ile w brzuchu matki
za siedmioma skórami, w obronnej ciemności.
Jutro wygłosi odczyt o homeostazie
w kosmonautyce metagalaktycznej.
Na razie zwinął się, zasnął.


                                 Wisława Szymborska

piątek, 3 lutego 2012

drobne przyjemności

zapomniałam już
o drobnych przyjemnościach

miękkim policzku pachnącym wodą kolońską
ciepłej łydce na której można ogrzać zmarznięte stopy
silnej ręce której można poszukać po nocnym koszmarze

zapomniałam

jaka szkoda....

piątek

boję się piątków
kocham poniedziałki
w dzień śnię a w nocy marzę
odliczam godziny do końca

piosenka na piątek

czwartek, 2 lutego 2012

dobranoc

zimno zimno
nie nooooo jak pragnę zdrowia,przecież nie będę sypiać w dresie
ktoś do zagrzania też chwilowo odpada
więc
kupiłam sobie coś
nie termofor,choć grzeje jak cholera
tylko jak dla mnie za słodkie więc muszę rozcieńczać
uuuuuu
nooooo
teraz to rozumiem
dziś śpię na gulasa :)