Jasnowidz Jackowski miał rację mówiąc,że 2012 nie będzie należał do najlepszych.
Rok jeszcze porządnie się nie zaczął a Peggy Sue ma go już dość.
Jak to mawiają starzy kaszubi-jak nie urok to sraczka...
Najpierw miała sen,w którym grób jej mamy eksplodował
no normalnie-
wyleciał w powietrze
co Peggy bardzo zasmuciło
Potem wkurzył ją znajomy
znajomy pan Krzyś-...bo rodzina tej Kasi (mamy Madzi z Sosnowca) to taka normalna,miła rodzina...
Peggy- a skąd pan to wie?
znajomy pan Krzyś- bo widziałem w tv
Peggy- aha,taka normalna,tak?taka na przykład jak moja?
znajomy pan Krzyś- no...
Peggy- aha,a czy pan wie,że mój mąż ma założoną niebieską kartę,i że od czasu do czasu bywa u nas policja?
znajomy pan Krzyś- yyyyy,nie wiedziałem...
Peggy- więc co to znaczy normalna rodzina????
Potem w pracy okazało się,że już drugi raz w tym miesiącu Sue zrobiła manko w kasie
-jest pani ostatnio bardzo roztargniona,co w pani sytuacji jest w pełni zrozumiałe-stwierdził z troską szef-pewnie dlatego,że bierze pani leki uspokajające...
Po czym kazał Peggy pokryć manko z własnej kieszeni,co też było całkiem zrozumiałe
Psyche Peggy Sue podupadło albo nawet spadło,wypadło,zapadło
znaczy się ona się załamała
i to tak strasznie,że postanowiła wziąć parę dni wolnych
od poniedziałku
Wracając do domu zwyczajnie się poryczała
ze łzami rzewnymi przeliczała sklepowe manko na kilogramy miału,jaki zapewne kupiłaby w niedalekiej przyszłości
płakała nad zmarnowanym urlopem,który tak oszczędzała na wyjazd do siostry
a potem to beczała z wściekłości,bo zaszklone oczy nie widziały lodu,na którym to się poślizgnęła i w efekcie czego leeeeeciała jak długa pod samiusieńkie drzwi
Jedyną pociechą był w tej chwili jej pierworodny i jedyny cycuś (czytaj:dorosły prawie syn),który niedawno nauczył się palić w piecu, w związku z czym zmarznięta Peggy Sue mogła się szybko ogrzać w domu.
Smarkając w piżamę wtuliła się w mięciuchną podusię
-kurewski dzień-zaklęła szpetnie,bo lubiła kląć
i zasnęła...