Peggy Sue zerwała się na dźwięk budzika
przeciągnęła się niczym stara kocica
i jak zwykle co rano poczłapała do okna
-o rany -zawołała łapiąc się za głowę...
nie,nie
nie tak
poprawmy:
-o kurwa...-zaklęła drapiąc krosty na pośladku
to co zobaczyła naprawdę ją zaskoczyło
za oknem była wielka kupa śniegu
padało chyba całą noc
-jakie szczęście,że wczoraj odśnieżyłam,zamówiłam miał i zmusiłam młodego żebyśmy go wrzucili do piwnicy....
tak,gdyby Peggy Sue zaniedbała którąś z tych rzeczy,dziś klęłaby jeszcze gorzej
a tak,gdy tylko się rozjaśni
pójdzie sobie na spacer
o!
na razie jednak po raz kolejny odśnieżyła chodnik przed domem....
