środa, 31 sierpnia 2016

.

wtorek, 30 sierpnia 2016

bądź muzą mi

stworzono mnie
do produkcji luszu
bez ciebie go nie ma


pisz adoruj rozpieszczaj
nie opowiadaj o innych
a będę szczęśliwa


jestem iluzją
potrzebuję złudzeń

poniedziałek, 29 sierpnia 2016

...




poniedziałek


niedziela, 28 sierpnia 2016

dobranoc

niedziela

Yeah, I probably got a couple of screws up in my head loose
But no worse, than what's goin on in your parents' bedrooms


sobota, 27 sierpnia 2016

zwiedzamy stary Ed


-a tu ,w tym oknie podobno dawno temu mieszkała jakaś artystka...
-ale co ty mówisz,nie artystka...
-mówię ci-ARTYSTKA,no przyjrzyj się temu oknu,firanki,listki,zdjęcia...
-nie artystka ale jakaś schizofreniczka...
-artystka nie-artystka w każdym razie wariatka...
-odludek i dzikus była,nie lubiła facetów...może les...
-nieeeee ponoć miała męża i syna ,chyba...
-ale nikt ich nigdy nie widział!
-bo ponoć w dalekiej ziemi mieszkali...
-a to takie dziwy...
-tak tak paniusiu kochana...

dobranoc

zwiększyć dawkę zielonego

stoję na skrzyżowaniu
czekam
cierpliwie czekam
wreszcie zielone!
po pierwszych krokach zwalniam
czas staje w miejscu
grzęznę w kisielu z asfaltu
stado przechodniów przebiega obok
i znika
a ja nie mogę dotrzeć na drugą stronę
grzęznę
pochylam się do przodu
wyciągam ramiona
płynę
faluję to w górę to w dół
ale drugi brzeg daleko
-zaraz zielone zniknie!-ciskam się histerycznie
ale to tylko spowalnia moje ruchy
-znika,zielone znika!-krzyczę wdrapując się na krawężnik
i w tej samej chwili czas  z piskiem opon rusza
-zaraz znowu będzie zielone-pocieszam samą siebie



takie tam




piątek, 26 sierpnia 2016

piątek

-tylko muszę sprawdzić czy mam klucze...
-masz klucze...
-skąd wiesz ŻE MAM KLUCZE
-bo ZAWSZE JE MASZ
-zawsze mam bo ZAWSZE SPRAWDZAM CZY JE MAM...



wszystko co czynicie przyjaciołom moim i mnie czynicie

nie,nie jestem rozchwiana emocjonalnie
to jego wina
to on...

pieprzony karzeł choleryk wykrzywia w uśmiechu swoją anielską twarz
otwiera usta cherubinowe i sieje
spustoszenie

języki ognia cofają się przed moim spojrzeniem
mnie nie dosięgną
ale
nie jestem przecież sama



czwartek, 25 sierpnia 2016

.




środa, 24 sierpnia 2016

Ja o sztuce a Pani o powidłach ,to my się nie dogadamy....

podstępny wirus rozszalał się w moich trzewiach
a może to nie wirus...




...


Oda do starości
Co to za życie bywa w MŁODOŚCI !?
Nie czujesz serca ...wątroby ...kości ...
Śpisz jak zabity, popijasz gładko ...
i nawet głowa boli cię rzadko.
***
Dopiero człeku twój wiek DOJRZAŁY!
Odsłania życia urok wspaniały ...
Gdy łyk powietrza, z wysiłkiem łapiesz...
Rwie Cię w kolanach ...
Na schodach sapiesz ...
Serce jak głupie szybko ci bije ...
Lecz w każdej chwili czujesz że ŻYJESZ !
Więc nie narzekaj z byle powodu
Masz teraz wszystko ,czego za młodu
nie doświadczyłeś. Ale DOŻYŁEŚ!
***
Więc chociaż czasem w krzyżu cię łupie
Ciesz się dniem każdym!
Miej wszystko w DUPIE!!!


WISŁAWA SZYMBORSKA

wtorek, 23 sierpnia 2016

wtorek-day off

dziś wolne
zróbmy święto dla cielesnej JA !
więc najpierw jakiś relaks
pyszne śniadanko
małe zakupy i fryzjer

dzyń dybry


a ty ile wyprodukowałeś luszu?

„Ktoś” włączył do swej Formuły taką zasadę: „…wytwarzanie przez jednostki 4M czystego, destylowanego Luszu jest wywołane przez niezaspokojenie, ale tylko wówczas, gdy niezaspokojenie to wypływa z potrzeb o wyższym poziomie wibracyjnym niż potrzeby zmysłowe. Im większe takie niezaspokojenie, tym większa produkcja destylowanego Luszu…”

Wykorzystując Formułę w praktyce, „ktoś” wprowadził w swoim Ogrodzie drobne zmiany. Są one dobrze znane każdemu historykowi. Wszystkie osobniki podzielił na połowy (aby zrodziło się w nich poczucie samotności, kiedy będą usiłowały ponownie się połączyć, chcąc uzyskać jedność) i zwiększył przewagę okazów 4M. To są dwie najistotniejsze innowacje.
(...)
W oparciu o doświadczenie, Nadzorcy wypracowali całą technologię zbierania Luszu z osobników typu 4M, wykorzystując w tym celu pomocnicze narzędzia. Najbardziej powszechne z nich nazwano miłością, przyjaźnią, rodziną, chciwością, nienawiścią, bólem, winą, chorobą, zarozumiałością, ambicją, poczuciem własności, posiadaniem, poświęceniem, a na większą skalę – narodowością, prowincjonalizmem, wojnami, głodem, religią, automatyzacją, wolnością, przemysłem, handlem, i tak dalej. Nigdy dotąd nie było tak wysokiej produkcji Luszu…


Robert A. Monroe
Fragment książki „Dalekie podróże”, s. 281-294,
Wydawnictwo Limbus, Bydgoszcz 2000
Tłumaczenie: Maja Błaszczyszyn i Bogdan Krowicki

poniedziałek, 22 sierpnia 2016

młody

-i co tam w Ed  słychać?
-strasznie tęsknię za tobą a tak poza tym to tu jest super
-to się cieszę,ja wiedziałem że tam ci się będzie podobać,już od dawna...

wiem wiem wiem
ale nic nie poradzę na to,że bardzo za nim tęsknię

Wasze dzieci nie są waszą własnością;
są synami i córkami samej mocy życia.
Jesteście ich rodzicami, ale nie stworzycielami.
Mieszkają z wami, a mimo wszystko do Was nie należą:
Możecie dać im swą miłość, lecz nie wasze idee
ponieważ one mają swoje idee.
Możecie dać dom ich ciałom, ale nie ich duszom,
ponieważ ich dusze mieszkają w domu przyszłości,
którego wy nie możecie odwiedzać nawet w waszych snach.
Możecie wysilać się, by dotrzymać im kroku,
ale nie żądać, by byli podobni do Was,
ponieważ Życie się nie cofa,
ani nie może zatrzymać się na dniu wczorajszym.
Wy jesteście jak łuk, z którego wasze dzieci,
jak żywe strzały, zostały wyrzucone naprzód;
Strzelec mierzy do celu na szlaku nieskończoności
i trzyma cięciwę napiętą całą swą mocą,
żeby strzały mogły poszybować szybko i daleko.
Poddajcie się z radością rękom Strzelca,
ponieważ on kocha równą miarą
i strzały, które szybują,
i łuk, który pozostaje niewzruszony

                     KHALIL GIBRAN


niedziela, 21 sierpnia 2016

niedziela


pomyślałam sobie ,że mogłyby być takie feromony
które pozwoliłyby podnieść atrakcyjność osoby nie w oczach innych ale u ...siebie
bo właściwie wszystko bierze się z braku akceptacji samego siebie
nieśmiałość
brak wiary we własne możliwości
złe samopoczucie

ponieważ mam teraz mnóstwo wolnego czasu postanowiłam popracować nad sobą
bo JA (odkryłam to całkiem niedawno) składam się z ciała materialnego i duchowego
i tak jak z tym drugim jest coraz lepiej
tak to pierwsze staje się dla mnie coraz bardziej odległe
do tego stopnia,że nawet jak czasem spojrzę w swoje odbicie to widzę całkiem obcą osobę
jest to bardzo dziwne uczucie i wcale nie ma związku z upływem czasu
JA którą dobrze znam wygląda zupełnie inaczej (ale tylko w mojej głowie niestety),stworzyłam ją sobie lata temu ale nijak się nie ma do rzeczywistości
więc trzeba to naprawić

postanowiłam cielesną JA lepiej poznać,oswoić i zaprzyjaźnić z duchową JA która czasem czuje się nieco samotna


ha!
a potem siostra podaje mi adres Roberta
wchodzę
i oczu nadziwić nie mogę!
mówimy dokładnie o tym samym...









sobota, 20 sierpnia 2016

sobota

Peggy coraz swobodniej porusza się po mieście
staje po właściwej stronie drogi
prawie zawsze wysiada na odpowiednim przystanku
już wie,że kiedy nie jedzie 14,to może dotrzeć 8 z prawej strony,lub 30 z lewej-koło Lidla
jeszcze parę miesięcy a Ed przestanie jej wystarczać
i z podmiejskich autobusów przesiądzie się na pociąg...


dobranoc

Salvador Dali said 
"No masterpiece was ever created by a lazy artist." 
Despite appearances, channeling dreams is hard work...






zaczyna się szkockie lato...

* niepotrzebne skreślić











piątek, 19 sierpnia 2016

kręci mi się w uchu


via GIPHY

migdały w czekoladzie



to był wspaniały dzień
wypad z koleżankami na miasto...


liczy się towarzystwo klimat i migdały w czekoladzie
jeśli wiecie o co mi chodzi

zapomniałabym dodać że na koniec Peggy Sue chciała zrobić pamiątkowe zdjęcie i po 5 min.naciskania migawki zorientowała się że bateria od aparatu została w domu...

po powrocie do domu zastała wiadomość na fejsu


cóż zrobić kiedy:

Idę ulicą - ktoś mi się kłania.
Oddaję ukłoń - znam przecież drania:
ta twarz, ten uśmiech i ten błysk w oku...
To miły facet, znam go od roku.
Jakże u diabla on się nazywa?....
Dziura w pamięci. Czasem tak bywa.
Wtedy myśl smutna w głowie się rodzi :
Nic nie poradzisz - starość nadchodzi .


Z trzeciego piętra schodzę radośnie,
bo w kalendarzu ma się ku wiośnie,
no i spaceru gna mnie potrzeba
zwłaszcza, że słońce i błękit nieba...
Gdy już po parku idę aleją
nagle pot zimny koszulę klei,
bowiem pytanie w głowie mi tkwi :
czy aby kluczem zamknąłem drzwi?
W spiesznym powrocie znów myśl się rodzi :
Nic nie poradzisz - starość nadchodzi.

Siedzę i czytam.
Nagle myśl żywa jakimś pragnieniem z fotela zrywa.
Robię trzy kroki, staję przy szafie i jak to cielę na nią się gapię...
Pojęcia nie mam po co ja wstałem?
Czego tak bardzo i nagle chciałem?
Oj, coraz bardziej mi to już szkodzi ,że ta nieszczęsna starość nadchodzi.

Jadę na urlop. Prasuję spodnie, żeby wśród ludzi wyglądać godnie.
Biorę walizkę, pędzę nad morze....
Lecz tam miast śledzić dziewczyny hoże, zamiast podziwiać plażowe akty... ...
Czy wyłączyłem wtyczkę z kontaktu?
Może dom spłonął? Strach we mnie godzi...
Tak to już jest, gdy starość nadchodzi.

Żeby nie znaleźć się kiedyś w nędzy zaoszczędziłem trochę pieniędzy.
W dużej kopercie, zamkniętej klejem, dobrze ukryłem je przed złodziejem
I teraz... już od paru miesięcy nie mogę znaleźć moich tysięcy.
Ech. Nie pojmiecie tego wy młodzi jak miło żyć, gdy starość nadchodzi..

Pomimo moich najlepszych chęci -nie zawsze mogę ufać pamięci.
Więc by jej pomóc, a przez nią sobie, czasem na chustce węzełki robię.
A potem jeden Bóg wiedzieć raczy co który węzeł ma dla mnie znaczyć?
Choć mi się nawet nieźle powodzi, wciąż mam kłopoty.
Starość nadchodzi.

Dwa razy dziennie - raz przy śniadaniu, a potem w obiad,
po drugim daniu zażywam leki, tabletki białe:
cztery połówki i cztery całe
Często się pieklę (bom nie aniołem),gdy w obiad nie wiem czy rano wziąłem?
Tę gorycz klęski wątpliwie słodzi wiedza, że oto starość nadchodzi.
Żuję kolację - w niej polędwica me podniebienie smakiem zachwyca.
Pogodnie dumam o tej starości....Czy ona musi stale nas złościć?
Przecież jest piękna!!!! Masz sporo czasu...
Chcesz iść nad wodę, albo do lasu, to sobie idziesz - nikt ci nie broni.
Z łóżka zbyt wcześnie też nikt nie goni, bowiem nie musisz pędzić do pracy jak wszyscy twoi młodsi rodacy.
Co prawda wigor z wolna przekwita, lecz po co wigor u emeryta?
Podwyżki pensji już nie wyprosisz, należną gażę poczta przynosi...
Spokojnie patrzysz jak świat się zmienia, gdyż wiek ci daje mądrość spojrzenia...
Więc wiwat starość! Niechaj nam służy, nawet gdy trochę chwilami nuży,
Bowiem - jak sądzę - w tym jest rzecz cała, by jak najdłużej ta starość trwała...!!!


Wiersz Reinera Kerna, Das Alter kammr aiifseine Weiose
spolszczył (i uzupełnił): Tadeusz Rejniak – Grudzień 2000


środa, 17 sierpnia 2016

a dziś było tak

i nagle Peggy Sue olśniło:
-już wiem,czemu spotkało mnie to wszystko co spotkało -powiedziała Peggy wbijając we mnie swój oskarżycielski wzrok -to wina Narratora!
-cóż może,zachowujesz się zawsze jak po upaleniu ,ale to tylko pomaga ci spaść na cztery łapy i zdystansować się do tego wszystkiego...-próbowałam się tłumaczyć
-wal się!-odpaliła Sue i wyszła z pokoju

chyba ma znpm...

a co poza tym ?
pająk zajął moje miejsce na huśtawce
latało ufo z noktowizorem
no i coraz częściej zrzucamy maski
dobranoc


>




wtorek, 16 sierpnia 2016

a tak było wczoraj

dobranoc





poniedziałek, 15 sierpnia 2016

dobranoc

to był cudowny wieczór i noc
co tam spadające perseidy!
tort ze świnkami był the best!!!!



czwartek, 11 sierpnia 2016

.

a w pracy

pracuję w ekskluzywnym sklepie spożywczym
gdzie szef stosuje mobbing (mam pecha)
i uważa ,że czystość należy do spraw trzeciorzędnych

co jakiś czas po większym deszczu
(czego jak czego ale tego nam nie brakuje)
w piwnicznej łazience wybija nam szambo

na "salonach"mamy nie tylko monitoring
(przyklejony do ściany na przylepce)
ale także i podsłuching

tu każdy znajdzie dla siebie coś dobrego
dziunie z długimi szponami kupują przeceniony towar
podejrzane typy próbują ukraść polskie piwo
a kobiety na głodzie w dziale kosmetycznym wciągają suchy szampon w spraju

dzieje się

a po pracy w ramach relaksu idę z aparatem na miasto
oczywiście zapominam statywu
ubieram się za lekko
nie biorę kurtki przeciwdeszczowej
marznę 3 godziny na Carlton Hill ,żeby zobaczyć fajerwerki
w końcu koło 23 mimo ledwo zipiącej baterii w aparacie
robię kilka zdjęć z trzęsącej się rąsi
wracam przerażona do domu
(bo późno,bo sama)
i co?


same rozmazańce
vhvgggg!





czwartek

sąsiad (tzn.facet z indyjskiego sklepu obok sklepu koło którego pracuję)
poczęstował mnie pakorą i samosą
w zamian odwdzięczyłam mu się drożdżówką
co siostra uznała za lekko niestosowne
ja tam nie znam ich obyczajów ale mam nadzieję,że jego pytanie
-you busy?
dotyczyło tylko pracy


tylko nie pytaj mnie czy tęsknię

hej!
...wiem że dawno nie rozmawialiśmy...
...nie ,no co ty,to nie tak,że zapomniałam o starych znajomych...
...tak,wiem... tu jest ślicznie
praca?
...jak wszędzie,tylko może ciut więcej płacą...
ludzie?
...różni...

tylko nie pytaj mnie czy tęsknię...
bo tęsknię jak cholera
za Młodym
Przyjaciółmi
chlebem ,bo ten mi nie smakuje...
kiedy jest mi źle wychodzę z aparatem
trzeba zagłuszyć smutek gwarem miasta

tylko nie pytaj mnie czy tęsknię
bo sama nie wiem
szczególnie kiedy wystawiam twarz do nieba
zamykam oczy
i nie ma znaczenia który to wiatr

tylko nie pytaj mnie czy tęsknię
bo nie tęsknię
kocham to miejsce jak żadne inne
i wiem już że nie wrócę

zdj.:Wycinki w termosie

wtorek, 9 sierpnia 2016

wtorek

właściwie to mam trochę do poopowiadania
nawet zapisałam sobie na kartce wszystko,żeby nie zapomnieć
ale wiecie jak to jest
wieczorem przekładam to na rano
a rankiem to mi się nie chce

można powiedzieć,że tu moje szczęście osiąga swój górny pułap
chyba ,że zapomnę przez kilka dni wziąć tabletki to powraca na chwilę jakaś szarość

znalazłam swój dom
od maja śmieję się tak dużo,że chyba tyle nie śmiałam się przez całe życie
(już mam biceps a nawet triceps przepony!)
poza tym robię wiele rzeczy,których przedtem nie robiłam
ale nie żałuję
wszystko ma swój czas
nawet w niedzielę robię party urodzinowe pierwsze chyba od ćwierćwiecza!!!


dom w Polsce śni mi się codziennie ale jestem tam tylko jako gość
i wiem że zaraz wracam do Ed
widocznie podświadomość też wie gdzie jest moje miejsce
śni mi się albo dawna praca albo relacje z teściową
praca przeważnie tak,że mój były szef bankrutuje
a teściowa,że mnie nadal nie lubi
(bo jak to mi powiedziała we śnie "jestem taka jakaś nijaka" )
ale co tam
teraz idę do pracy
a wieczorem obiecuje nadrobić pleplanie ;)
miłego dnia


poniedziałek, 8 sierpnia 2016

.

niedziela, 7 sierpnia 2016

niedziela

wieje
cudowny ciepły silny wiatr
nie dał mi spać w nocy
ale jakie to ma znaczenie
do pełni szczęścia brakuje mi Twoich klifów Margo


sobota, 6 sierpnia 2016

i want that one !


chcę kakadu :/


poniedziałek, 1 sierpnia 2016

poniedziałek

brytyjskie radio...
-dzień dobry! minęła ósma,czas na konkurs,dzwonimy do pierwszej osoby...
-tut tut tut
-cóż,nie odbiera,dzwonimy do kolejnej osoby...
-tut tut tut
-hmmm,no to dzwonimy do trzeciej osoby...
-tut tut tut...słucham?
-o,dzień dobry! czekał pan na mój telefon?
-nie...
-nie?
-nie
-a poznaje pan kto dzwoni?
-nie
-nie? a teraz:"dzień dobry! minęła ósma,czas na konkurs"...
-nie
-nie???
-nie
-hmmm,to może mam się rozłączyć?hyehehe
-tak
-tak?
-tak

...

coraz bardziej mi się tu podoba :)





dobranoc

tak mi dziś w duszy gra





<