środa, 30 lipca 2014

środa


poniedziałek, 28 lipca 2014

poniedziałek,taka sytuacja....

i to nie prawda,że listonosz puka dwa razy
listonosz wcale nie puka
listonosz zostawia awizo w sklepie
i niczego nieświadoma Peggy Sue idzie sobie do pracy
a tam
awizo!!!!
potem Sue dzwoni do Młodego
wręcza mu awizo
i po 10 minutach Peggy ma już paczuszkę
którą przez najbliższe 9 godzin czule gładzi i poklepuje
potem galopuje do domu
i
rozkoszuje się wnętrzem
czyli zawartością paczki



ps
kocham Cię śwagier!!!!!



piosenka na dziś

niedziela, 27 lipca 2014

niedziela



a za oknem
30c
chmury ale bez szans na deszcz
krzyki iśmiechy podpitych wakacjuszy i w dzień i w nocy
samochodo-reklamy wrzeszczące z megafonów

tęsknię za wrześniem....


sobota, 26 lipca 2014

no to idę

sobota

mapa natężenia ruchu

droga Władysławowo-Swarzewo

plaża,godz.8 rano...
pogoda na dziś

najbliższy wolny dzień

piosenka na dziś






Nie wiem, co mnie bardziej przeraża
Zobaczyć Cię ponownie, czy nie zobaczyć Cię już nigdy
Une Rencontre



piątek, 25 lipca 2014

piątek

tyle godzin
tyle dni
tyle lat
z których nic nigdy nie wynikło
z których nic nie wynika
z których nic nigdy nie wyniknie
tyle miejsc
tylu ludzi
tyle rozmów
które nie chronią przed śmiercią
które nie chronią przed życiem
ktoś - coś
gdzieś - kiedyś
było - nie było
nie wiem (...)

Jarosław Borszewicz





muszę to napisać ,bo nie mam komu się wygadać
po prostu muszę....




jakiś czas temu przestałam studiować Pismo ze Świadkami Jehowy
tylko i wyłącznie dlatego,że przeraził mnie ich fanatyzm
żeby coś robić muszę być ciekawa i pełna przekonania,że robię coś słusznego
a tego drugiego mi nagle zabrakło

więc tak:studiowałam sobie Biblię
około 13 godzin tygodniowo przez cztery miesiące...
nie czułam się jak niewierny Tomasz który musi zobaczyć aby uwierzyć
raczej jak Kolumb,który codziennie odkrywa nowe lądy

a potem przestałam studiować ale głód wiedzy został

czułam chęć poznania tego co jeszcze pozostało nie zgłębione
i porównania tego co poznane

wielka dziura została w mojej głowie
wielka na tyle,że szybko musiałam ją czymś napełnić

nadarzyła się okazja
młody ksiądz,znajomy znajomych,chętny do rozmów
ciągle dostępny na portalu społecznościowym
kogóż spytać o wątpliwości jak nie jego

zadałam więc pytanie
jedno
ważne bardzo dla mnie
natury egzystencjalnej
jedno pytanie którego odpowiedź pomogłaby mi się ustawić w odpowiednim kierunku
ale bez angażowania się w jakiekolwiek religijne organizacje

odpowiedź dostałam po 24 godzinach
bardzo krótką naiwną i zwyczajnie zbywającą mnie
w której zostałam potraktowana,jak głupie dziecko
z trudem ale przełknęłam to
nadal pełna nadziei i wiary ponowiłam "dialog"
tym razem podpierając się cytatami z Biblii
cóż usłyszałam ?
bardzo nerwową odpowiedź zakańczającą dyskusję
że on się nie myli
a o Świadkach on rozmawiać nie będzie

dużo "skromności i pokory" było w wypowiedzi księdza
człowiekiem targają wątpliwości ,zwraca się z pytaniami i zostaje z nimi sam
jeśli tak Kościół dba o swoje owieczki to nic dziwnego,że ludzie od niego odchodzą

niestety nie umiem naiwnie wierzyć
mówić-tak jest,no bo tak jest i koniec

wiem jeden to nie wszyscy
a portal to nie miejsce na takie rozmowy
w takim razie gdzie i do kogo?



nienawidzę pytań bez odpowiedzi









czwartek, 24 lipca 2014

druga w nocy czyli czemu nasze dzieci nie mogą iść spać po dobranocce?

budzisz się a Twojego dziecka nie ma w domu
od godziny próbujesz się dodzwonić do niego i jego przyjaciół
głucha cisza
wyobraźnia podsuwa ci najbardziej krwawe kadry
a ty?
starasz się zachowywać bez histerii
ale twój żołądek poddał się już panice
 i ganiasz na kibel jak posrana (bardzo trafne określenie)
wreszcie kiedy kończą się zapasy papieru toaletowego dzwoni telefon
-no mamo,oczywiście,że żyję! nie słyszałem telefonu.co robię? tańczę z dziewczynami...wrócę po 4...pa





wtorek, 22 lipca 2014

wtorek



Nienawidziłem poranków.
Przypominały, że noc ma swój koniec i trzeba znowu radzić sobie z myślami.
- Janusz Leon Wiśniewski "s@motność w sieci"




poniedziałek, 21 lipca 2014

zabić głowonoga



te macki
te macki!
sięgające zawsze i wszędzie
z każdym dniem z "życzliwością i miłością" mocno zaciskające się na szyi
coraz ciaśniej i ciaśniej

od kilku dni dojrzewała do tej decyzji
nie do końca pewna swoich racji
i nie bez wyrzutów sumienia
postanowiła zabić ośmiornicę
uciąć te cholerne macki !

w końcu nastał poranek a potem południe
upał rozrzedzał błękit nieba
i wdzierał się uchylonym oknem

-brakuje mi tlenu-pomyślała-brakuje mi tlenu!!! i nie tylko dlatego,że skwar na dworze...
-jutro,jutro jest najlepszy dzień,aby zabić głowonoga-postanowiła,
ale wcale nie zrobiło jej się lżej.....




edit:
taaak,zrobiło jej się lżej
najpierw tylko troszkę
a potem zauważyła,że znowu może swobodnie oddychac

Boże,dziękuję Ci za przyjaciół





...

Pamiętaj o mnie, dobrze?
Może będę się mniej bała,
może będę usypiała spokojniej.

- Halina Poświatowska


niedziela, 20 lipca 2014

niedziela

(...) przesypiam to, co ważne i wstaję na końcu.
Gnam bez celu przez to zapleśniałe miasto do wczesnych godzin rannych,
jakbym chciał na coś zdążyć.
Potem już tylko zasypiam.
- Rafał Puttkammer - "Nasze życie jest o traceniu

mój pierwszy wolny dzień od niewiemkiedy
po 4 godzinach snu wstaję i jadę do Gdyni gnana ciekawością
już wiem,że mnie porąbało
mój "religijny" zapał stygnie
wierzę w ludzi ale  nie ufam ludziom
jestem pokorna ale nie naiwna
i takie tam

sobota, 19 lipca 2014

sobota

nie umiem powiedzieć słowem
nie słowem tęsknię
ale rękoma
zamykającymi przestrzeń...
- Halina Poświatowska -

jest dobrze
przemyślałam sobie parę spraw,przelałam kilka łez,poukładałam sobie wszystko w głowie (chyba)
jest dobrze a będzie jeszcze lepiej
niech no tylko skończy się ten sezon
chcę września!





piątek, 18 lipca 2014

ludzie to świnie



jak każdego upalnego popołudnia Peggy Sue stała za ladą i obsługiwała klientów
mimo iż był bardzo duży ruch jej czujny wzrok wędrował po całym sklepie
w pewnym momencie przez uchylone drzwi ujrzała dwóch mężczyzn
jeden miał pieska na smyczy
(wiecie takiego malutkiego ślicznego yorka z kiteczkiem na czubku głowy)
a drugi trzymał otwarte piwo w butelce
Peggy obsługiwała i zerkała na pieska,bo był śliczny
po chwili pan z piwem podetknął butelkę yorkowi pod nos
piesek odskoczył
wtedy pan nachylił się i próbował napoić go piwskiem
kiedy i to się nie udało obaj panowie przykucnęli
jeden rozchylił pyszczek yorkowi a drugi zaczął przechylać butelkę
tego już było za wiele!
Peggy wyskoczyła zza lady w kierunku drzwi
-pojebało cię???pojebało cię???-wykrzyknęła rozwścieczona ,
czym tylko bardzo rozbawiła obydwóch panów,
którzy powolnym krokiem oddalili się od sklepu
Peggy ze złami w oczach powróciła za ladę,na swoje stanowisko pracy
powróciła do zszokowanych klientów
którzy z zaistniałej sytuacji widzieli tylko
nawiedzoną ekspedientkę która z rykiem przekleństw rzuca się na spokojnych ludzi....
-ludzie to świnie!-mruczała do siebie przez resztę dnia roztrzęsiona Sue








czwartek, 17 lipca 2014

obrazowe przedstawienie stanu odczuć Peggy Sue nie mające nic wspólnego ze stanem posiadania



obrazowe przedstawienie stanu odczuć Peggy Sue nie mające nic wspólnego ze stanem posiadania



załóżmy,że
do tej pory Peggy jeździła starym volkswagenem
inni obojętnie mijali ją na szosie ale Peggy miała to głęboko w nosie
jeździła sobie spokojnie poboczem nie wadząc nikomu
pewnego dnia na parkingu zobaczyła opuszczonego forda
na zewnątrz wyglądał dziwnie ale w środku był bardzo wygodny
Peggy wsiadła i uznała,że fordzik jest w sam raz dla niej
na początku sąsiedzi nabijali się z niej ale z czasem przestali
czemu?
zauważono,że Sue doskonale się z nim zgrała
a i że fordzik mimo dziwnego wyglądu nie jest taki zły
mijały dni
pewnego razu,dokonując codziennego przeglądu auta
zauważyła,że z boku samochodu lekko odstaje blacha
zaczęła skubać i to,co zobaczyła przeraziło ją okrutnie
spod blachy wystawała sierść!
pod karoserią był osioł!!!!
Peggy Sue zamarła
od pewnego czasu jeździła na ośle!!!!!
co zrobić,co zrobić???
i co powiedzą ludzie?
zakleić dziurę,żeby nie było widać sierści?
czy otwarcie przyznać się że ujeżdżała osła?
udawać ,że wszystko jest ok?
czy przyznać się do porażki?
cokolwiek zrobi Peggy Sue to i tak nie zmieni faktu
 że poczuła się oszukana i zdradzona

zresztą
czego by nie zrobiła,dupa zawsze będzie z tyłu
amen


środa, 16 lipca 2014

.




wtorek, 15 lipca 2014

dobranoc

taaa
nie można komentować postów
mimo,że Was bardzo lubię i cenię Wasze komentarze
nie jestem gotowa na poklepywanie po ramieniu

będę narzekać
i wiem,że nie polepszy się aż do zakończenia tego systemu rzeczy-jak mawia Cela

studiuję Biblię-ja sceptycznie nastawiona do religii
studiuję ok.10 godzin w tygodniu
wyciszyłam się i przestaję się bać

studiuję pracuję śpię

bywam szczęśliwa
szczęśliwa tak mocno,że aż się sama dziwię

bywam też zagubiona,osamotniona na przeludnionej ścieżce

płaczę
nie wiem ,czy to z radości czy smutku

jestem na rozdrożu
nie należę ani do Was
ani do Nas
ani do Nich

sama idę moją dróżką

wtorek

chodziła bez celu z kąta w kąt
a łzy niczym rozerwane korale
sypały się na parkiet

















dziś na tym filmie pośmiałam się wzruszyłam zadumałam
"jabłka Adama"



a wieczorem



teraz obiad i praca



.



poniedziałek, 14 lipca 2014

poniedziałek


praca moich marzeń
wyspałabym się wreszcie a  i zarobiłabym słusznie...



pali mnie zgaga
 czy to nie objaw z podwójnym dnem?..
nadmiar płynów uchodzi przez oczodoły
zrań mnie tak,abym mogła wypłakać wszystkie wątpliwości


lepiej byłoby zniknąć
lepiej ale czy łatwiej?




tępa niedziela

jestem za stara na tą robotę
zdecydowanie za stara

wracam do domu zmęczona tak bardzo
że siadam i nie mam siły wstać
siedzę sobie i się tak tępo gapię

czasem ta tępota dorwie mnie podczas ściągania skarpet
wtedy siedzę w jednej
czasem podczas "picia" piwa
wtedy siedzę nad otwartą puszką a rano okazuje się
że nie wzięłam ani łyka

czasem tępota nie polega na tępym gapieniu się w nic
czasem tępota zmusza mnie do durnego stawiania pasjansów w laptoku
to dopiero jest tępota!
obudzić się o trzeciej rano ze spacją na czole!

kiedy dopada mnie tępota to czas zamiera
a potem patrzę na zegarek i okazuje się,że minęły dwie trzy godziny
które mogłam mądrze wykorzystać na sen

dziś tępota dorwała mnie w jednej skarpecie nad pasjansem z radlerkiem w dłoni
takie małe jeden w dziesięciu
i jeszcze jakby tego było mało
zmusiła mnie,żebym tu wlazła i to wszystko opisała

dobranoc




ps,
chyba wracam



sobota, 12 lipca 2014

małe tęsknoty

sezon tak wyczerpuje...
nie mam czasu na to co kocham

po nocach śnią mi się fotograficzne wojaże
nad ranem ze smutkiem spoglądam na aparat
-nie dziś,nie dziś,może jutro...









poniedziałek, 7 lipca 2014

.

nie Emi...,nie kocham go
za dużo łez
(za dużo rozwolnień,wymiotów i rwania włosów
ale to już nie brzmi tak ładnie,prawda?)
nie kocham ale też nie nienawidzę
dzięki temu co było- ja jestem dziś taka jaka jestem

jeszcze wczoraj chciałam zaczynać wszystko od nowa
gotowa byłam dać komuś węzełek miłości
dziś już tylko o tym gadam
jutro zapomnę

dobranoc :)



niedziela, 6 lipca 2014

.

przez uchylony balkon słyszę jego śmiech
przeciągane sylaby świadczą o tym,że znowu pił
po głosie domyślam się,że to minimum 5-6 piw

mimo spokoju od roku
czuję mdłości
strach wymieszany z obrzydzeniem






piątek, 4 lipca 2014

piątek



no co

grypa jelitowa...




czwartek, 3 lipca 2014

'

.

wróciliśmy w tej samej chwili
ja od wschodu on od północy
ja z siatkami chrupiących bułek,soczystymi plastrami szynki i mlekiem dla kota
on zapewne ze śniadania u matki

zerknęłam ukradkiem
zestarzał się,roztył lekko,jakoś tak zbrzydł
pewnie ja też

w tej samej chwili zazgrzytały zamki
bo nawet wejścia do domu mamy inne
nic nas nie łączy...