leczyłam się na rwę,kręgosłup,podejrzewałam nawet żylaki
chwilowo brana jest pod uwagę opcja-przeciążenie
i kolejne leki
powiem Wam co myślę
-są pewne "niedogodności" które może tylko wyciągnąć ziemia
co nie znaczy,że boli
tzn. już nie boli ale doskwiera
reszta (jak się domyślacie o co chodzi) na razie bez zmian
no i dostałam maila
ktoś za mną tęskni
wzruszyłam się...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pitolenie o Szopenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pitolenie o Szopenie. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 9 października 2014
sobota, 30 sierpnia 2014
sssssobota
co roku o tej mniej więcej porze mamy w pracy zakończenie sezonu
wiecie,personel i wyższy szczebel władzy
władza zaprasza,władza płaci i władza wymaga
co roku mam z tym kłopot
po pierwsze :
pijemy tylko wódeczkę,bo inny alkohol np piwo jest nie teges
więc pijemy wódeczkę
pijemy szybko i dużo bo przecież wtedy jest śmieszniej
pijemy czy chcemy czy nie,bo nie ładnie jest odstawać od grupy
trzeźwy członek imprezy może się zachowywać za powściągliwie,psuć zabawę i za dużo widzieć i za dużo pamiętać,
więc robimy mocne drinki,pijemy szybko i kiedy delikwent idzie do łazienki to mu cichaczem dolewamy
po drugie :
muzyka która towarzyszy nam na imprezie jest dla mnie nie do strawienia,nie to że jestem jakimś koneserem ,nie ale od tego łubudubu dostaję ciarek
po trzecie :
tańce...
ja nie tańczę,ja siedzę przy stoliku i pilnuję torebek,no bo tak!
po czwarte :
nie czuję żadnej więzi ani z władzą zwierzchnią ani z resztą personelu,na jednych jak i na drugich wielokrotnie się zawiodłam
poprzednimi razy wymykałam się cichaczem,symulowałam grypę jelitową,nie piłam bo "brałam"leki
siedziałam plułam sobie w twarz i za każdym razem obiecywałam sobie,że to ostatni raz
w końcu w tym roku powiedziałam "dość!"
bardzo grzecznie ale stanowczo podziękowałam władzy i zakomunikowałam,że bardzo dziękuję ale nie przybędę
i rozpętała się burza
że nikt nikogo nie zmusza,że jak ktoś nie chce to bez łaski i że jak się komuś krzywda dzieje to...
możecie mi wierzyć albo i nie ale w ciągu tych kilku dni doznałam zaszczytu bycia mobbingowaną
nawet nie chce mi się o tym pisać
w każdym razie z rykiem wróciłam do domu
na szczęście mam przyjaciół
moi kochani sąsiedzi zabrali mnie na pyszną kolacjone (kalmary zostały zjedzone przed wyciągnięciem aparatu)
dla mnie,prostej kobiety ze wsi było to nie lada wydarzenie
i trochę poprawiło mi humor
teraz kąpiel w bąbelkach
i dobryfilm bajka
a potem spanko
pa
wiecie,personel i wyższy szczebel władzy
władza zaprasza,władza płaci i władza wymaga
co roku mam z tym kłopot
po pierwsze :
pijemy tylko wódeczkę,bo inny alkohol np piwo jest nie teges
więc pijemy wódeczkę
pijemy szybko i dużo bo przecież wtedy jest śmieszniej
pijemy czy chcemy czy nie,bo nie ładnie jest odstawać od grupy
trzeźwy członek imprezy może się zachowywać za powściągliwie,psuć zabawę i za dużo widzieć i za dużo pamiętać,
więc robimy mocne drinki,pijemy szybko i kiedy delikwent idzie do łazienki to mu cichaczem dolewamy
po drugie :
muzyka która towarzyszy nam na imprezie jest dla mnie nie do strawienia,nie to że jestem jakimś koneserem ,nie ale od tego łubudubu dostaję ciarek
po trzecie :
tańce...
ja nie tańczę,ja siedzę przy stoliku i pilnuję torebek,no bo tak!
po czwarte :
nie czuję żadnej więzi ani z władzą zwierzchnią ani z resztą personelu,na jednych jak i na drugich wielokrotnie się zawiodłam
poprzednimi razy wymykałam się cichaczem,symulowałam grypę jelitową,nie piłam bo "brałam"leki
siedziałam plułam sobie w twarz i za każdym razem obiecywałam sobie,że to ostatni raz
w końcu w tym roku powiedziałam "dość!"
bardzo grzecznie ale stanowczo podziękowałam władzy i zakomunikowałam,że bardzo dziękuję ale nie przybędę
i rozpętała się burza
że nikt nikogo nie zmusza,że jak ktoś nie chce to bez łaski i że jak się komuś krzywda dzieje to...
możecie mi wierzyć albo i nie ale w ciągu tych kilku dni doznałam zaszczytu bycia mobbingowaną
nawet nie chce mi się o tym pisać
w każdym razie z rykiem wróciłam do domu
na szczęście mam przyjaciół
moi kochani sąsiedzi zabrali mnie na pyszną kolacjone (kalmary zostały zjedzone przed wyciągnięciem aparatu)
dla mnie,prostej kobiety ze wsi było to nie lada wydarzenie
i trochę poprawiło mi humor
teraz kąpiel w bąbelkach
i dobry
a potem spanko
pa
z tomu pod tytułem:
a ple ple ple,
fajny film dziś widziałam,
pitolenie o Szopenie
czwartek, 17 lipca 2014
obrazowe przedstawienie stanu odczuć Peggy Sue nie mające nic wspólnego ze stanem posiadania
obrazowe przedstawienie stanu odczuć Peggy Sue nie mające nic wspólnego ze stanem posiadania
załóżmy,że
do tej pory Peggy jeździła starym volkswagenem
inni obojętnie mijali ją na szosie ale Peggy miała to głęboko w nosie
jeździła sobie spokojnie poboczem nie wadząc nikomu
pewnego dnia na parkingu zobaczyła opuszczonego forda
na zewnątrz wyglądał dziwnie ale w środku był bardzo wygodny
Peggy wsiadła i uznała,że fordzik jest w sam raz dla niej
na początku sąsiedzi nabijali się z niej ale z czasem przestali
czemu?
zauważono,że Sue doskonale się z nim zgrała
a i że fordzik mimo dziwnego wyglądu nie jest taki zły
mijały dni
pewnego razu,dokonując codziennego przeglądu auta
zauważyła,że z boku samochodu lekko odstaje blacha
zaczęła skubać i to,co zobaczyła przeraziło ją okrutnie
spod blachy wystawała sierść!
pod karoserią był osioł!!!!
Peggy Sue zamarła
od pewnego czasu jeździła na ośle!!!!!
co zrobić,co zrobić???
i co powiedzą ludzie?
zakleić dziurę,żeby nie było widać sierści?
czy otwarcie przyznać się że ujeżdżała osła?
udawać ,że wszystko jest ok?
czy przyznać się do porażki?
cokolwiek zrobi Peggy Sue to i tak nie zmieni faktu
że poczuła się oszukana i zdradzona
zresztą
czego by nie zrobiła,dupa zawsze będzie z tyłu
amen
z tomu pod tytułem:
peggy sue i jej troski,
pitolenie o Szopenie
wtorek, 15 lipca 2014
dobranoc
taaa
nie można komentować postów
mimo,że Was bardzo lubię i cenię Wasze komentarze
nie jestem gotowa na poklepywanie po ramieniu
będę narzekać
i wiem,że nie polepszy się aż do zakończenia tego systemu rzeczy-jak mawia Cela
studiuję Biblię-ja sceptycznie nastawiona do religii
studiuję ok.10 godzin w tygodniu
wyciszyłam się i przestaję się bać
studiuję pracuję śpię
bywam szczęśliwa
szczęśliwa tak mocno,że aż się sama dziwię
bywam też zagubiona,osamotniona na przeludnionej ścieżce
płaczę
nie wiem ,czy to z radości czy smutku
jestem na rozdrożu
nie należę ani do Was
ani do Nas
ani do Nich
sama idę moją dróżką
nie można komentować postów
mimo,że Was bardzo lubię i cenię Wasze komentarze
nie jestem gotowa na poklepywanie po ramieniu
będę narzekać
i wiem,że nie polepszy się aż do zakończenia tego systemu rzeczy-jak mawia Cela
studiuję Biblię-ja sceptycznie nastawiona do religii
studiuję ok.10 godzin w tygodniu
wyciszyłam się i przestaję się bać
studiuję pracuję śpię
bywam szczęśliwa
szczęśliwa tak mocno,że aż się sama dziwię
bywam też zagubiona,osamotniona na przeludnionej ścieżce
płaczę
nie wiem ,czy to z radości czy smutku
jestem na rozdrożu
nie należę ani do Was
ani do Nas
ani do Nich
sama idę moją dróżką
sobota, 12 kwietnia 2014
niedziela, 12 stycznia 2014
świzdu gwizdu
boli mnie głowa
jak dawniej
wtedy wypadał włos
jeden po drugim
jak liście w październiku
teraz czaszka
jest jedną wielką jajowatą raną
jak świeżo zaorane pole na Marsie
jak dawniej
wtedy wypadał włos
jeden po drugim
jak liście w październiku
teraz czaszka
jest jedną wielką jajowatą raną
jak świeżo zaorane pole na Marsie
z tomu pod tytułem:
a ple ple ple,
pitolenie o Szopenie,
z wyobrażni
wtorek, 14 maja 2013
wtorek i beznadziejne ględzenie
opowiem Wam bajkę
Dawno dawno temu w sąsiedniej wsi pokochali się i pobrali Adam i Ewa
żyli tak sobie żyli,aż w końcu Ewie znudziła się monogamia
i postanowiła rzucić to w pierony z mężem włącznie
i mimo,że Adam kochał Ewę musiał się z nią rozstać,bo ona tak chciała.
Ewa odżyła ,zaczęła skakać z kwiatka na kwiatek nie wiążąc się z nikim na stałe
Adam po kilku latach przebolał stratę i związał się z pewną wdówką,z którą niebawem zamieszkał
I tak się zdarzyło pewnego dnia,że każde z nich postanowiło iść do spowiedzi
I Ewa dostała rozgrzeszenie a Adam nie
bo Ewa błądziła a Adam żył w grzechu
i tak się zastanawiam,
gdzie tu jest sprawiedliwość,
kto dał ludziom prawo do sądu i decydowania kto jest winny a kto nie
Za parę dni Peggy Sue pójdzie na rozprawę
i tam zdecydują czy Wróg łamie paragraf z artykułu 207 kk czy nie
strasznie się boi bo wie
że sprawiedliwość ma się nijak do rzeczywistości
wie też,że cokolwiek się stanie to nie wygra
tak czy siak to będzie porażka
gaśnie świeczka męża Wróżki Teresy
słowa grzęzną w gardle
bo jak można pocieszyć terapeutkę?
Dawno dawno temu w sąsiedniej wsi pokochali się i pobrali Adam i Ewa
żyli tak sobie żyli,aż w końcu Ewie znudziła się monogamia
i postanowiła rzucić to w pierony z mężem włącznie
i mimo,że Adam kochał Ewę musiał się z nią rozstać,bo ona tak chciała.
Ewa odżyła ,zaczęła skakać z kwiatka na kwiatek nie wiążąc się z nikim na stałe
Adam po kilku latach przebolał stratę i związał się z pewną wdówką,z którą niebawem zamieszkał
I tak się zdarzyło pewnego dnia,że każde z nich postanowiło iść do spowiedzi
I Ewa dostała rozgrzeszenie a Adam nie
bo Ewa błądziła a Adam żył w grzechu
i tak się zastanawiam,
gdzie tu jest sprawiedliwość,
kto dał ludziom prawo do sądu i decydowania kto jest winny a kto nie
Za parę dni Peggy Sue pójdzie na rozprawę
i tam zdecydują czy Wróg łamie paragraf z artykułu 207 kk czy nie
strasznie się boi bo wie
że sprawiedliwość ma się nijak do rzeczywistości
wie też,że cokolwiek się stanie to nie wygra
tak czy siak to będzie porażka
gaśnie świeczka męża Wróżki Teresy
słowa grzęzną w gardle
bo jak można pocieszyć terapeutkę?
z tomu pod tytułem:
peggy sue i jej troski,
pitolenie o Szopenie,
pytania z dupy wzięte
poniedziałek, 6 maja 2013
poniedziałek
Warszawa urzekła mnie z wielu powodów
dla mnie na zawsze będzie miała kolor zasypiającego nieba
i smak szarlotki z kulką waniliowych lodów
wiosna wybuchła niespodziewanie
ale zduszę ją w sobie
niech zaśnie
nie czas jeszcze
nie czas...
Subskrybuj:
Posty (Atom)





