Peggy Sue obudziła się dość znośnym nastroju
przez pierwsze dziesięć minut zastanawiała się którą nogę najpierw wysunąć spod kołdry
od której by nie zaczynała było jej jednakowo zimno
w końcu nieubłaganie mijający czas zmusił ją do wstania
ba,nawet nie do wstania ale do galopu
ku...mać-szpetnie zaklęła-kiedy w końcu będzie mi ciepło?????
kot otworzył jedno oko i posłał jej spojrzenie,które mogło oznaczać tylko jedno
-rilaks,mi też jest zimno i nie przeklinam
w pracy też nie było źle dopóki...
...dopóki szef nie wykrzyczał w jej stronę
-co za debil to tu postawił?!?
i zniknął za nim zdążyła się wytłumaczyć
Peggy Sue wykrzywiła usta,nie nie miała zamiaru się popłakać
pod nosem wypowiadała ciche klątwy
-o ty chuju,o żeby ci nigdy nie stanął,żeby ci usechł jak te moje kwiaty w doniczce
potem było tylko jeszcze gorzej
nawalony pan Grześ między kurwa daj mi tą cytrynówkę a ja pierdolę ale mi zimno wyznawał jej miłość
siedemdziesięcioletni Brunon poklepał ją po tyłku i to wcale nie po ojcowsku
a na końcu szefowa dała wypłatę
chociaż słowo wypłata ugrzęzło Sue w gardle i do teraz nie chce się dać odkaszlnąć
Peggy Sue wróciła do domu
nabuzowana jak woda w syfonie (pamiętacie co to syfon?)
ostrzegła młodego,żeby dla swojego bezpieczeństwa lepiej nie zbliżał się do niej
napaliła w piecu
zapaliła fajkę
i postanowiła upiec karpatkę
tłuste kalorie pomogą na stres
albo i nie...