za moich czasów pisało się listy
długie,krótkie,na pięknej papeterii albo na kartce wyrwanej z zeszytu
taki list można było głaskać(ojj robiłam to kilka razy :) )
wąchać(no ja w każdym razie wąchałam)
chować pod poduszką
odczytywać z pisma charakter nadawcy...
uwielbiałam pisać,a jeszcze bardziej dostawać
do tej pory na strychu mam ich całe pudło
teraz są maile,nie trzeba biegać na pocztę,kupować znaczka,wysyłasz i bez czekania mogę odczytać wiadomość
ale to już nie to
sama też już nie wysyłam listów,poczta nagle jest za daleko,a znaczki są za drogie
żal mi tego
chciałabym kiedyś dostać list,taki piękny,napisany piórem,pachnący jesienią...