niedziela, 7 listopada 2010

niedziela jeszcze

po trzech dniach nic-niejedzenia wreszcie udało mi się coś zjeść
wczorajsze podejście niestety skończyło się fiaskiem
błogosławiona maślanka,która trzymała mnie przy życiu
a czemu tak?
bo jestem okropną nerwuską
i dobrze mi tak
najpierw w tej pustej bani coś się wykluje
a potem...
ale nic,dziś wreszcie zjadłam śniadanie i zostało ono w żołądku
niesamowite :)
gdyby jeszcze nie trzeba było iść do pracy to byłaby to idealna niedziela

ps.żołądek nadal odmawia współpracy