niedziela, 28 listopada 2010

opowieści z krypty

Wczoraj wracając z Trójmiasta(tzn z mojej wyprawy plenerowo-urlopowej) szukaliśmy jeziorka w lesie coby je tam sfocić.Natknęliśmy się o zmierzchu o piękne wielkie ruiny,jak się dziś dowiedziałam to ruiny hotelu Nadole koło Żarnowca.
Zaciekawieni objechaliśmy ten moloch dookoła,nie wysiadałam bo biegały tam wielkie psy
W pewnym momencie w którychś z okien zobaczyłam kota,chwyciłam za aparat i wtedy zdębiałam.
Obok kota siedziała dziewczyna,oparta głową o rozbitą szybę,siedziała i patrzyła,niby nic takiego ale ruiny,zmierzch a ona tak siedziała w sweterku patrząc niewidzącym wzrokiem
aż mnie ciarki przeszły...
oczywiście zdjęcia nie zrobiłam