w sumie dziś dużo zrobiłam
wyspałam się
zjadłam śniadanie
wypiłam kawę
wkurzyłam Mądrzejszą Połowę
upiekłam i polukrowałam pierniczki
pozostaje mi obiad
i kawa u ojca
i na szczęście niedziela się skończy
ps.byłam
towarzyszyło mi psychiczne wsparcie męża,który po tygodniu zmienił zdanie co do pojednania,i najpierw usłyszałam że jestem ******* a potem ******** a później zarzucił mi,że robię wodę z mózgu młodemu zabierając go ze sobą
na szczęście młody zachował się jak prawdziwy mężczyzna i mimo podjudzania poszedł ze mną
było miło chociaż powściągliwie,ale jak miało być na spotkaniu po tylu latach
ojciec się zestarzał,takie było moje pierwsze spostrzeżenie,ale w środku taki sam jak zawsze hehe
nawet słowem się nie odezwał do młodego
była kawa,było ciasto
było ple ple ple
nie było źle
za to ja czuję się o niebo lepiej
i tak miało być