poniedziałek, 20 grudnia 2010

wspomnienia

tak byłam sobie w tym moim domu rodzinnym i ogarnęły mnie wspomnienia
pierwszy to był raczej żal,że nic tam nie zostało z tego ,co pamiętam z tego mieszkania
wszystko pozmieniane
niby tam żyłam tyle lat,a jednak tak obco
jedynie nie zmienił się widok przez okno
stałam patrzyłam chłonęłam

dopiero potem przyszły wspomnienia
dzieciństwo
mniej i bardziej szczęśliwe

wreszcie Boże Narodzenia...

jak z siostrami stroiłyśmy choinkę
jak ojciec po nas poprawiał zawieszane bombki
bo ponoć nie miałyśmy zmysłu artystycznego
karpia w wannie,który nie chciał jeść chleba
nerwowo krzątającą się mamę
makowiec i kutia specjalności,które tradycyjnie przygotowywał ojciec
i ten Gwiazdor,który nie wiadomo czemu zawsze przychodził,kiedy po kolacji myłyśmy ręce

pamiętam,że jako chyba sześciolatka strasznie chciałam wóz strażacki
dostałam go
strasznie się cieszyłam

pamiętam też Gwiazdki z moją Rodziną,kiedy mieszkaliśmy u teściów
wielka choinka z starymi pięknymi ozdobami
dorsz zamiast karpia
wspólne śpiewanie kolęd

i pamiętam czas,kiedy to musiałam poważnie porozmawiać z młodym
-wiesz synku,muszę ci coś powiedzieć...Gwiazdor nie żyje
-mamo,ja to już wiem od dawna
-ufff
a potem wymyślaliśmy,jak to tragicznie zginął hehe

cieszę się,że wśród różnych wspomnień mam też masę dobrych
:)