piątek, 17 grudnia 2010

piątkowe rozważania przy JEDNEJ szklance piwa

powoli zbliżają się Święta
czas miłości,pojednania i takie tam...
więc postanowiłam się pojednać
z ojcem
nasze drogi rozeszły się jakieś 9-10 lat temu
nie pamiętam dokładnie

zrobił mi świństwo
a ja uniosłam się dumą( wcale tego nie żałuję)
i tak jakoś

zaczęłam go unikać,ukrywać się na jego widok
spotykaliśmy się jedynie na cmentarzu u mamy,średnio raz na dwa lata
dzień dobry,dzień dobry i tyle
ukradkiem tylko szeptałam do syna
-ten pan w płaszczu to twój dziadek

z czasem złość mijała
a mi po nocach śniło się,że ojciec umiera a ja nie wyciągnęłam do niego ręki

tydzień temu nadarzyła się okazja
jego urodziny
więc wysłałam sms
-wszystkiego najlepszego,może umówimy się na kawę
wiem,mało wylewny,ale i tak sporo nerwów mnie kosztował
po 12 godzinach milczenia z jego strony,zaczęłam się irytować
ale zrobiłam drugie podejście,drugi sms
-jakby co,to byłam ja-twoja córka Aga

bingo
no skąd mogłam wiedzieć,że nie ma mojego numeru telefonu,przecież ja jego mam!!!

w niedzielę mogę przyjść na kawę,tylko(jak zaznaczył)po obiedzie
co on,myśli,że ja obiadów w domu nie mam czy jak?
pewnie,że po obiedzie

pójdę,
wezmę młodego
będzie mi raźniej
chociaż,jak siebie znam to i tak posram się z wrażenia
trzymajcie kciuki