czwartek, 27 lutego 2020

środa, 26 lutego 2020

fakty mówią...

...urodziłeś się to i umrzesz
czyli bardzo irytujące rozważania o życiu i śmierci






wtorek, 25 lutego 2020

wtorek czyli każdy ma swojego sheldona

"jestem fizykiem posiadam wiedzę o całym wszechświecie
i wszystkich jego elementach "
Dr Sheldon Lee Cooper

poniedziałek, 24 lutego 2020

poniedziałek czyli even death is afraid to come for me

zawieszenie
stan uwięzienia między życiem a śmiercią
między nocą a dniem
śnieniem a oglądaniem serialu

cudowne uczucie
(oczywiście jeśli nos jest odblokowany a ślina nie cieknie po brodzie  i nie kaszle się za często)

zamykam oczy i pozwalam czasowi przeciekać między palcami




niedziela, 23 lutego 2020

nie ma mnie

czyli
raj pachnie kamforą


sobota, 22 lutego 2020

coś mnie dziś rozkłada




ludzie nie potrafią słuchać
są dobrzy w mówieniu
w dawaniu najlepszych rad
przerabianiu mieleniu paplaniu
a wystarczyłoby krótkie pięć minut w troskliwej ciszy

piątek, 21 lutego 2020

więc




LUSTRO
Oskarżać partnera, że zrujnował związek, zniszczył nasze marzenia, można tylko do pewnego stopnia. Poczucie krzywdy, bycie zdradzonym, porzuconym, jest tak dewastująco dotkliwe także dlatego, że w dużym stopniu jesteśmy odpowiedzialni nie tylko za kształt związku, ale za swoje złudzenia. Za brak poczucia realizmu, empatii i wrażliwości. Za swoją słabość, bezradność.
Nie chcieliśmy, nie umieliśmy spojrzeć prawdzie w oczy.
Nie starczyło uczciwej odwagi przyznać, że w naszym domu źle się dzieje.
A życie przecież nieustannie wystawiało nasze ,, razem " na próby... Badało, testowało, demistyfikowało.
Ale my się opieraliśmy, zakłamywaliśmy. Oszukiwaliśmy samych siebie.
Tkwić, kisić się, grzęznąć, taplać, tonąć... zły związek często kojarzy się z trzęsawiskiem, bagnem, z którego nie sposób się wygramolić.
Czasem w amoku nagłego zakochania, człowiek wynurza się i to jest jak haust świeżego powietrza.
Oczywiście zdrada nadkrusza miłość własną, szacunek do samego siebie. Romans znieczula, zagłusza ten ból. Znosi objawy nieszczęścia i pozwala na odwagę zmiany.
Na nieuchronną ale często zbawczą konfrontację z realem: kim jesteśmy, jak żyliśmy, jak żyć naprawdę chcemy. Co zrobimy z naszą przyszłością ?
Ale romans nie leczy, raczej obnaża, znosi niektóre objawy.
Miłość zazwyczaj nie uzdrawia. Trzeba być zdrowym, by kochać prawdziwie.


Piotr Pietucha

czwartek, 20 lutego 2020

wiesz

wtorek, 18 lutego 2020

niedziałek

niedziela, 16 lutego 2020

...

..

sobota, 15 lutego 2020

.







piątek, 14 lutego 2020

...

On me dit que nos vies ne valent pas grand chose
Elles passent en un instant comme fanent les roses
On me dit que le temps qui glisse est un salaud
Que de nos tristesses il s'en fait des manteaux
Pourtant quelqu'un m'a dit que...

Que tu m'aimais encore
C'est quelqu'un qui m'a dit que tu m'aimais encore.
Serait-ce possible alors ?









czwartek, 13 lutego 2020

środa, 12 lutego 2020

poniedziałek, 10 lutego 2020

po

czwartek, 6 lutego 2020

dziękuję

poniższy cytat znalazłam to w internecie,
ktoś skomentował -facet idealny,
ktoś,że taki nie istnieje
ja się tylko uśmiecham
i swoje wiem
💕

Biorę sobie Ciebie dokładnie taką, jaką jesteś. Ciebie całą, prawdziwą, niezaprzeczalnie niedoskonałą.
Poranioną, momentami bardzo wadliwą, upartą, zawziętą.
Biorę Twoje wady.
Nie po to, by je oceniać. Po to, by bacznie je obserwować, uczyć się ich i zrozumieć. One wcale nie umniejszają Twojej wartości w moich oczach. One jedynie skrywają Twoją historię, otwierają przede mną bagaż Twoich doświadczeń - zwłaszcza tych, które tak dobrze próbujesz ukryć, które maskujesz, których się wstydzisz, które ukształtowały Twoje mroczne strony.
Nie powiem Ci, że do siebie nie pasujemy, gdy będziesz się ze mną kłócić, gdy będziesz krzyczeć lub powiesz o to jedno słowo za dużo.
Nie będę za wszelką cenę udowadniać swojej racji - po prostu uznam różnicę i ją uszanuję. Poszukam kompromisu.
Akceptuję Cię dokładnie taką, jaką jesteś.
Taką Cię kocham.
Nie za coś, nie po coś, nie w zamian.
Nie tylko wtedy, gdy jest dobrze.
Mogę z Tobą milczeć, mogę się na Ciebie wściekać, mogę nie zawsze rozumieć.
Ale to nie oznacza, że zniknę. Że się poddam, zwątpię, zastąpię.
Nie kocham Cię tylko wtedy, gdy jesteś swą najlepszą wersją. Jestem również blisko z tą marudną, zdemotywowaną, smutną, poirytowaną częścią. Nie ma w tym nic złego. Jakoś sobie z tym poradzimy.
Przecież zawsze potrzeba jedynie czasu. A czas i tak upłynie.
Możesz być sobą i nade wszystko Cię proszę - tylko sobą bądź. Nikim innym. Nawet, jeśli to będzie bywało trudne dla mnie, jeśli nie zawsze rozwiązanie będzie gotowe i możliwe "od ręki".
Uznaje Twoje prawdy, nawet, jeśli są inne od moich. Uznaję Twój ból, smutek, poczucie krzywdy i złość - nawet wtedy, gdy nie widzę uzasadnienia.
Nie będę umniejszać. Nie będę negować. Po prostu będę wtedy przy Tobie.
Przed nami dużo ciężkiej pracy i tylko razem możemy podołać. Współpracując. Słuchając po to, by usłyszeć, a nie po to, by odpowiedzieć.
Dlatego nie bój się, że zniknę, jeśli pokażesz mi te części siebie, które nawet dla Ciebie są niewygodne i problematyczne.
Prawdziwą bliskość może zbudować jedynie prawdziwość.
Reszta jest kwestią czasu.
A czas i tak upłynie.



środa, 5 lutego 2020

...

poniedziałek, 3 lutego 2020

poniedziałek

wiatr szaleje nie tylko za oknem
żywioły targają wnętrzem
najbardziej ogień






piątek, 31 stycznia 2020

piątunio






przynajmniej przez kilka godzin nie muszę słuchać o chińskim wirusie

wtorek, 28 stycznia 2020

wtorek






poniedziałek, 27 stycznia 2020

poniedziałek




y la lluvia caerá
y la noche brillara

niedziela, 26 stycznia 2020

dobranoc


Gucio 5: Najlepsza rada from Wojtek Wawszczyk on Vimeo.

niedzielunia





wyłączyć emocje
w s z y s t k i e







sobota, 25 stycznia 2020

sobotunia




głośno,ciasno ,ciemno
pozwól bosym stopom dotknąć nieba
wyciągniętym rękom sięgnąć nieba
przestrzeni mi trzeba


piątek, 24 stycznia 2020

piątunio to mi w duszy gra

w sumie więcej mi gra w duszy dziś ale





zapakowana w eleganckie pudełko
zakopana w obcej ziemi
z daleka od miłości i tlenu
bez emocji kolejny raz
umieram




sobota, 18 stycznia 2020

sobotunia



piątek, 17 stycznia 2020

...



"Słyszę ich, jak się śmieją z mojego użalania, widzę ich jak tańczą kiedy ja umieram.
Nie myślałem że można tak się bawić nad czyimś grobem..."
(Cabrel)


wtorek, 14 stycznia 2020

...

poniedziałek, 13 stycznia 2020

wodospady łez




po(nie)działek tygodnia przedziałek


poniedziałek, 6 stycznia 2020

sobota, 4 stycznia 2020

sobot

czwartek, 2 stycznia 2020

czwartek czy cuś

poniedziałek, 30 grudnia 2019

.

"Jestem przekonany, że ludzie są spragnieni czegoś, czego nie mogą znaleźć w miejscu pracy, w kościele, a już na pewno w szkole czy na uczelni ani nawet, niestety, w dzisiejszym życiu rodzinnym.

Są spragnieni kontaktów bliskich i autentycznych, w których odczucia i emocje można by było wyrażać spontanicznie, nie tłumiąc ich i nie cenzurując przedtem starannie; w których można by się było dzielić głębokimi przeżyciami — rozczarowaniami i radościami; w których byłoby możliwe podejmowanie ryzyka nowych zachowań; w których – jednym słowem – osiąga się taki stan, że nie trzeba niczego ukrywać, wszystko jest akceptowane i w ten sposób powstają możliwości dalszego rozwoju."

Carl Rogers


niedziela, 29 grudnia 2019

.

Infantylizm (łac. infantilis → dziecinny) – zaburzenie rozwojowe w medycynie.

Na poziomie somatycznym przyczyną infantylizmu jest wywołana np. chorobą genetyczną niedoczynność przysadki w okresie dzieciństwa i idące za tym niedobór hormonu wzrostu oraz wtórna niedoczynność gruczołów płciowych. Zarówno u osobników dorosłych jak i młodocianych infantylizm objawia się dziecięcymi proporcjami ciała, niskim wzrostem, brakiem oznak dojrzewania płciowego.

Na poziomie psychicznym zespół cech infantylizmu może objawić się po długotrwałym zażywaniu niektórych środków psychoaktywnych (alkoholu, narkotyków, leków), po przebytych chorobach lub urazach.

W pedagogice infantylizm jest przejawianiem się u dorosłych cech, zachowań, postaw, które są typowe dla dzieci, lub u dzieci starszych typowych dla dzieci młodszych


wymowa:
IPA: [ˌĩnfãnˈtɨlʲism̥], AS: [ĩnfãntylʹism̦], zjawiska fonetyczne: zmięk.• wygł.• nazal.• akc. pob.
znaczenia:
rzeczownik, rodzaj męskorzeczowy

(1.1) naiwność, niedojrzałość w zachowaniu kogoś dorosłego[1]
(1.2) psych. patologiczne zahamowanie rozwoju psychicznego człowieka[1]; zob. też infantylizm w Wikipedii
(1.3) cecha tego, co infantylne

synonimy:
(1.1) dziecinada, zdziecinnienie
wyrazy pokrewne:
rzecz. infant m, infantka ż, infantylność ż, infantylizacja ż, infantylnienie n, infantylizowanie n
czas. infantylnieć, infantylizować
przym. infantylny
przysł. infantylnie
etymologia:
łac. infantilis → dziecinny



***********************************************************


Szczerość – wyrażanie tego, co się myśli (czuje) w sposób zgodny z rzeczywistością, oraz postępowanie zgodnie z tym, co się wyraża. W wielu kulturach (np. Starożytna Grecja, państwa konfucjańskie, chrześcijaństwo), cecha ta jest cnotą, a jej przeciwieństwami są dwulicowość, fałszywość, hipokryzja. Zdaniem Michela de Montaigne'a, szczerość jest cnotą rzadką i filozoficzną, pozwalającą na krytycyzm i na poprawę samego siebie. Szczerość (lub prawdomówność) stanowi istotny element samurajskiego kodeksu bushidō oraz jedną z tzw. cnót pruskich.

Etymologia
Nie jest oczywiste pochodzenie tego słowa w łacinie. Według popularnej etymologii słowo "szczerość" (sinceritas) pochodzi od słów sine = "bez", cera = "wosk", co ma nawiązywać do tego, że nieuczciwi rzeźbiarze w Rzymie czy Grecji przykrywali niedoróbki w ich pracy woskiem, aby ukryć je przez widzem. Zatem rzeźba "bez wosku" oznacza najwyższy stopień szczerości. Według innych możliwych etymologii słowo to może pochodzić z łac. sincerus - "czysty dźwięk", a według słownika American Heritage Dictionary słowo pochodzi od praindoeuropejskich słów *sem i *ker co ma oznaczać "czyste, nieskażone".

W filozofii
W filozofii języka, a przede wszystkim w jej nurcie pragmatycznym, reprezentowanym przez J.L. Austina i Johna Searle'a, szczerość jest warunkiem powodzenia aktów mowy. W Jak działać słowami (1962), Austin podkreśla, że pewne wypowiedzi mają sens wyłącznie, gdy spełniają wymóg bycia szczerymi; dotyczy to na przykład obietnic. Ten nurt rozważań stanowi rozszerzenie badań nad językiem, które odtąd nie zajmują się wyłącznie zagadnieniem prawdy, ale też konkretnej intencji wypowiedzi. Kryterium prawdziwości w takich kontekstach zostaje zastąpione kryterium szczerości wypowiedzi.

Granice szczerości
Szczerość nie polega jednak na ujawnianiu sekretów, które zostały komuś powierzone w zaufaniu. Obowiązek zachowania tajemnicy może wynikać np. ze złożonej przysięgi, z charakteru wykonywanego zawodu, np. lekarza, dziennikarza, bądź też z tego, że cnota miłości zabrania ujawniania czegoś, co mogłoby komuś innemu zaszkodzić czy zranić go.

W chrześcijaństwie
W chrześcijaństwie kładzie się dodatkowo duży nacisk na wagę szczerości wobec Boga i siebie: na kierownictwie duchowym, spowiedzi, na osobistej modlitwie, na rachunku sumienia. Nie jest możliwe obcowanie z Bogiem bez szczerości i nie jest możliwa przyjaźń między ludźmi bez szczerości



***




sobota, 28 grudnia 2019

...

piątek, 27 grudnia 2019

...

czwartek, 26 grudnia 2019

...

środa, 25 grudnia 2019

*****

25.XII. Dzień Narodzin Niezwyciężonego Słońca

(łac. Sol Invictus), które w opinii przeciwników Bożego Narodzenia jest tak ważne i wielkie, że Kościół w Rzymie ustanowił święto Narodzenia Pana Jezusa właśnie 25 grudnia, aby zastąpić pogańskie celebracje.
25 grudnia to data przesilenia zimowego. Do tego dnia noc się wydłuża, zwiększa się ciemność, a 25 grudnia następuje przełom w kalendarzu astronomicznym, w porach roku, w naturze. Zaczyna się wydłużać dzień. Datę wybrano na dzień Bożego Narodzenia dlatego, że najlepiej ilustruje czym jest narodzenie Pana Jezusa, które zawsze było przedstawiane w Biblii jako przyjście Światłości na świat, czy to jako pojawienie się Gwiazdy z Jakuba, czy przyjście Słońca Sprawiedliwości.
Święty Jan Ewangelista mówi: Przyszła Światłość na świat i rozświetliła ciemność nocy.







wtorek, 24 grudnia 2019

*****






tralalala







poniedziałek, 23 grudnia 2019

*****


niedziela, 22 grudnia 2019

niedziel

sobota, 21 grudnia 2019

sobot


środa, 18 grudnia 2019

....

poniedziałek, 16 grudnia 2019

...

czwartek, 12 grudnia 2019

pełnia



Bóg stworzył narkotyki aneksem, kilka minut po północy, w sobotnią noc, czyli właściwie w niedzielę, kiedy nie wolno mu już było pracować, a dzieło stworzenia dobiegło końca. Można więc powiedzieć, że stworzył narkotyki nielegalnie.

I wcale nie tłumaczy go to, że był zmęczony sześciodniową pracą.

Tuż przed północą, gdy poszedł do kuchni napić się czegoś mocniejszego, ogarnęły go nagle wątpliwości, a poczucie dumy i zadowolenia z siebie zastąpił dziwny, nieokreślony niepokój.

Zastukał w rurę i po chwili usłyszał za drzwiami człapanie – to była Sąsiadka. Przychodziła do niego o tej porze od kilku dni, żeby sprawdzić, jak postępują prace.

– Nie wyglądasz dobrze – powiedziała, wchodząc, bo nigdy nie owijała w bawełnę. – Właściwie wyglądasz jak własna śmierć. Skończyłeś?

– Skończyłem. – Bóg uśmiechnął się i przysunął jej krzesło, żeby usiadła. Znali się od zawsze, kiedyś nawet czuli do siebie miętę, ale teraz byli już za starzy na takie sprawy.

– I jak poszło?

– Jestem przerażająco zmęczony. I czuję, że coś jest nie tak – powiedział Bóg ostrożnie.

Sąsiadka czule poklepała go po dłoni, potem wstała, podniosła klapę świata i zajrzała do środka. Na jej ciemnej twarzy zamigotały refleksy bijącego stamtąd światła. Sąsiadka milczała dłuższą chwilę, patrząc uważnie.

– To nie jest dobre – odezwała się w końcu. – Nie obraź się, ale bardzo dużo tego wszystkiego. Za bardzo intensywne, jakieś takie krzykliwe. Za nędzne. Dla wielu będzie to nie do zniesienia.

– Jedną z fundamentalnych cech rzeczywistości jest to, że nie da się jej znieść – odparł na to Bóg nieco obrażonym tonem. – Dlatego dodałem tam czas. Wszystko trwa chwilę i to jest najlepszy samoregulator.

Sąsiadka zamknęła klapę i wróciła do stołu. Nalała im obojgu solidną porcję whisky.

– Nie wydaje ci się, że dałeś im trochę za dużo władzy? Tym nagim dwunogom. Nie przesadziłeś? Tylko dlatego, że mają być do ciebie podobni? Zresztą wcale nie są podobni, tylko na siebie spójrz…

– Dla ciebie to najlepiej nic nie robić, nic nie stwarzać – powiedział Bóg zniecierpliwiony. – Mogłabyś mnie kiedyś choć raz pochwalić. Zawsze się tak umęczę, a nigdy nie dostaję żadnych wzmocnień.

– Nigdy nie mów „nigdy” i „zawsze”. Takie pojęcia nie istnieją, dobrze o tym wiesz.

Bóg zabulgotał urażony.

– No już dobrze, już dobrze – Sąsiadka zmieniła ton. – Są tam fajne rzeczy. Z tego wszystkiego, co zrobiłeś, najbardziej podoba mi się muchomor. To prawdziwe dzieło sztuki, czyli mówiąc w skrócie: coś, co jest kompletnie niepotrzebne, a jednak nas zachwyca.

Na boską twarz wróciły rumieńce.

– Co miałeś na myśli, tworząc go? Dlaczego stworzyłeś coś takiego jak muchomor?

– Może z powodu urody? – powiedział niepewnie Bóg. – Że taki czerwony i w kropki?

Sąsiadka westchnęła i sięgnęła po szklankę.

– Zresztą, co tam muchomor! – wykrzyknął po chwili Bóg, wyraźnie ożywiony pochwałą. – A widziałaś tych jego małych polnych kuzynów? Spiczaste psylocybki, ubodzy krewni. Widziałaś, jakie cienkie mają nóżki? Prawie ich nie widać. Bez nich też mogłoby się obejść, a jednak są.

Bóg mówił w podnieceniu, ale przy ostatnim zdaniu jego entuzjazm znowu zaczął znikać. W końcu westchnął ciężko:

– No tak, to tylko grzyby. Ale ogólnie to mi nie wyszło, prawda? Spieprzyłem sprawę… A najbardziej z ludźmi. Oni wyszli mi zbyt niespokojni, agresywni z byle powodu, ciągle niezadowoleni i pazerni. Wszystko popsują i sami będą przy tym cierpieć. Będą do mnie nieustannie wołać spod tej klapy, a ja się będę denerwował.

– No, nie można tego tak powiedzieć, że spieprzyłeś – odezwała się po dłuższej chwili Sąsiadka. – Zawsze są jakieś możliwości naprawienia…

– Już za późno. Już niedziela.

– Ach, daj spokój, przecież ty tu rządzisz.

Bóg patrzył tępo w blat stołu.

– Te grzybki… Trzymajmy się tego, co ci wyszło – powiedziała Sąsiadka. – A gdybyś tak wymyślił kilka pięknych mikstur i powrzucał je do różnych twoich dzieł sztuki, co? Tak, żeby tych ludzi trochę oszołomić, żeby dać im piękne chwile?

Bóg podniósł na nią wzrok i w jego oczach zagrało światło.

– Dobre – powiedział. – I zrobić tak, żeby musieli to ciągle brać, szukać tego, marzyć o tym… żeby ich to wiązało, osłabiało. Żeby odwracało ciągle ich uwagę.

– No, nie to miałam na myśli. Raczej…

– Ale wtedy miałbym dwa w jednym – przerwał jej. – Trzymałbym ich na wodzy, nie domagaliby się wtedy wyjścia poza klapę. Zajęliby się sobą i nie zawracali mi więcej głowy. Miałbym ich w garści… Kochana, jesteś genialna. Która godzina?

Sąsiadka ciężko westchnęła.

– Jest pięć po dwunastej, to już niedziela.

– Cholera jasna!

– Z prawnego punktu widzenia możesz zrobić aneks po czasie. Jesteś w końcu Bogiem.

– Tak mówisz?

Bóg skoczył na równe nogi i zabrał się do pracy. Nalał do czajnika wody, a potem zaczął coś mieszać w pustych puszkach po konserwach i słoikach. Przez cały czas mówił do siebie pod nosem: „opiaty” albo „dietyloamid kwasu lizergowego” i jeszcze jakieś formuły, które trudno było zrozumieć. W końcu miał w kubku kilka różnych substancji, które starannie wymieszał.

– Jak mam to rozmieścić? Do czego to włożyć? Jak myślisz? Mów szybko. To musi działać, zanim jeszcze zaczną się te kłopoty z jabłkiem.

– Otwórz klapę i wrzuć to tam po prostu. Niech spadnie, gdzie spadnie. Oni będą uwielbiali to słowo „przypadek”. Lepiej, żeby nie łączyli tego z tobą i nie wiedzieli, że zrobiłeś to specjalnie.

– Mogliby mnie obwiniać o złe zamiary… – przyznał jej rację. Wziął w palce szczyptę stworzonych przed chwilą substancji i delikatnie posypywał nią wszystko, co było pod klapą. Wyglądało, jakby solił potrawę. Sąsiadka nachyliła się nad światem i patrzyła, gdzie spada pył.

– Ten kwas wpadł prosto w zboże, a inne poleciały na to cudowne pole maku.

– O, i na trawy… I na moje grzyby! Patrz!

Gdy Bóg skończył, zatrzasnął klapę i długo siedzieli w milczeniu. Niedziela rozkwitła nad nimi do pełna.

– To chyba nie było w porządku z mojej strony – powiedział nagle Bóg.

– Daj spokój – odpowiedziała mu Sąsiadka i uspokajająco położyła swoją dłoń na jego dłoni. – Musisz się w końcu przyzwyczaić, że Bóg się nie myli.

I dodała, wstając:

– Pora spać.


Olga Tokarczuk




środa, 11 grudnia 2019

taki mamy klimat










poniedziałek, 9 grudnia 2019

...

sobota, 7 grudnia 2019

taki sobie dzionek







piątek, 6 grudnia 2019

środa, 4 grudnia 2019

piątek, 29 listopada 2019

piątek i hipopotamie oczy




czwartek, 28 listopada 2019

tak jakby czwartek,wolny czwartek

poniedziałek, 25 listopada 2019

a ja wysiongam renke




wtorek, 19 listopada 2019

wtoreczek




niedziela, 17 listopada 2019

niedziel



sobota, 16 listopada 2019

środa, 13 listopada 2019

wtorek, 12 listopada 2019

poniedziałek, 4 listopada 2019

always




sobota, 2 listopada 2019

would be









piątek, 1 listopada 2019

if