czwartek, 11 maja 2017

powroty czyli z domu do domu

najpierw był mail

a że lot był rano
to trzeba  było wstać o 4.30 ( aaaaaa!)
a wstać było ciężko bo pożegnania były długie i burzliwe i poszło się spać po 2 ( aaaaaa! )
odprawa poszła szybko i sprawnie
chyba dlatego że była 6 rano i wszyscy normalni ludzie jeszcze spali

zamówiłam sobie półlitrową kawę


poczytałam wiadomości
bardzo na temat były


i już po kilku godzinach siedziałam w samolocie


stolica przyjęła mnie ciepło i słonecznie


czego nie można było powiedzieć o moim rodzinnym mieście


wróciłam z domu do domu
uściskałam moja śliczną czterodniową siostrzenicę



a teraz smuteczek
smuteczek i tęsknota