najpierw był mail
a że lot był rano
to trzeba było wstać o 4.30 ( aaaaaa!)
a wstać było ciężko bo pożegnania były długie i burzliwe i poszło się spać po 2 ( aaaaaa! )
odprawa poszła szybko i sprawnie
chyba dlatego że była 6 rano i wszyscy normalni ludzie jeszcze spali
zamówiłam sobie półlitrową kawę
poczytałam wiadomości
bardzo na temat były
i już po kilku godzinach siedziałam w samolocie
stolica przyjęła mnie ciepło i słonecznie
czego nie można było powiedzieć o moim rodzinnym mieście
wróciłam z domu do domu
uściskałam moja śliczną czterodniową siostrzenicę
a teraz smuteczek
smuteczek i tęsknota






