Pokazywanie postów oznaczonych etykietą perły z lamusa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą perły z lamusa. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 11 grudnia 2014
...
były też i dobre chwile
dzięki Niemu za młodu słuchałam piosenek "z zachodniej zagranicy "
Boney M zawsze bedzie mi się z Nim kojarzyć
wszystkiego najlepszego z okazji urodzin!
piątek, 21 listopada 2014
piątek
...i nagle okazało się,że jest tyle wspomnień
i niekoniecznie samych złych...
poniżej teksty krwawych piosenek,
które (śpiewały mi Babcia i Mama) pewnie mnie ukształtowały
prawie wszystkie znam na pamięć
i ja też śpiewałam je Młodemu do snu
Na trzecim piętrze za firankami.
Mieszkała panna z rodzicielami.
Pięknej urody, zwinna jak myszka.
Na imię miała panna Franciszka.
A jej to ojciec, co był rzeźnikiem,
Zabijał świnie ostrym kozikiem.
I krew się lała do wielkiej miski.
Taki był ojciec panny Franciszki.
A jej to matka, co sklepik miała,
Co ojciec zabił, to sprzedawała.
Ćwierć kilo żeber, pół kilo kiszki,
I oto matka panny Franciszki.
Na trzecim piętrze za firankami,
Mieszkał studencik z rodzicielami.
I tak kupował po jednej kiszce,
Aż się zakochał w pannie Franciszce.
A gdy się ojciec dowiedział o tym.
Kazał studenta zarąbać młotem.
I tak powiedział ''Nie dla psa kiszka,
Nie dla studenta panna Franciszka!''
Gdy umierali kazali sobie,
Złote litery wyryć na grobie.
''TU LEZY STUDENT Z PANNĄ FRANCISZKĄ,
CO DLA MIŁOŚCI STRULI SIĘ KISZKĄ''
A morał z tego taki wynika,
nie kochaj nigdy córki rzeźnika.
Bo jak cię jakieś napadnie licho,
to się z miłości otrujesz kichą.
Nad domami szara mgła, silny wicher ją rozdyma,
co dzień do fabryki szła - fabryczna dziewczyna.
Co dzień o czwartej rano ryk syren budził ją,
z melodią rozśpiewaną, z dala od świata stron*
Nad domami...
W fabryce pracowała już od najmłodszych lat.
W fabryce pokochała chłopca i cały świat.
Nad domami...
Kiedyś fabryczne koła w tryby wciągnęły ją.
Krew popłynęła z czoła, oczy zalane krwią.
Nad domami szara mgła, silny wicher ją rozdyma.
Już nie będzie tędy szła fabryczna dziewczyna.
Cztery mile za Warszawą
wydał ojciec córkę za mąż.
Wydał ci ją za Hendryka,
za wielkiego rozbójnika.
On po górach, on po lasach,
ona sama w tych szałasach.
Raz jej przyniósł chustkę białą,
całą we krwi umazaną.
Żono, żono, wypierz mi ją,
na słoneczku wysusz mi ją.
Żona prała i płakała,
bo tę chustkę poznawała.
To jest chustka brata mego,
dzisiaj w nocy zabitego.
Hendryk nie spał, wszystko słyszał
i ze złości ledwo dyszał.
Żono, żono, weź swe szaty,
to pójdziemy na przechaty.
Wyprowadził ją na łączkę
i wyłamał białą rączkę,
Śliczne oczka powyjmował
i tej nocy ją pochował.
O północy dzwony grają,
to Hendryka powieszają.
Był sobie król, był sobie paź
i była też królewna.
Żyli wśród mórz, nie znali burz
rzecz najzupełniej pewna.
Kochał się król, kochał się paź
kochali się w królewnie
I ona ich pokochała,
kochali się wzajemnie.
Aż stała się pewnego dnia
rzecz niesłychanie straszna.
Króla zjadł pies, pazia zjadł kot,
królewnę myszka zjadła.
Lecz żeby Wam nie było żal
córeczko ukochana
z cukru był król, z piernika paź,
królewna z marcepana.
Pod zielonym jaworem, jaworem
stoi lipka zielona (bis)
a pod tą lipką piękna krakowianka
zbierała listki do wianka. (bis)
Król się o tym dowiedział, dowiedział w
trzysta koni przyjechał (bis)
Witaj, ach witaj, piękna krakowianko i weź mnie, króla za męża. (bis)
Jestem biedna sierota, sierota,
nie mam srebra ni złota(bis)
Idź precz ode mnie śliczny królewiczu,
bo nie chcę ciebie za męża (bis)
Król się o to rozgniewał, rozgniewał,
List do kata napisał (bis)
Przybywaj kacie, ścinać krakowiankę,
Bo ona królem wzgardziła. (bis)
Kat przyjechał w czerwieni, w czerwieni
Krakowianka w zieleni. (bis)
Witaj, ach witaj piękna krakowianko i
weź mnie kata za męża.
Nie chciałam być królową, królową, to
tym bardziej kat ową. (bis)
Ścinaj, ach ścinaj moją białą szyję
niech ja już dłużej nie żyję, (bis)
Pod zielonym jaworem, jaworem
kat wywija toporem (bis)
wtem zadudniły kopyta na błoniu,
wpadł krakowiaczek na koniu. (bis)
A tY, kacie, umykaj, umykaj,
Krakowianki nie tykaj! (bis)
Witaj, ach witaj, piękna krakowianko,
I weź mnie sobie za męża.
Witaj, ach witaj, piękna krakowianko,
weź krakowiaka za męża.
Matulu moja, śliczną córę masz,
/oj, nie wydawaj za byle jakiego,
jej urody żal./bis
Bo jej uroda, jak bystra woda,
/a jej liczeńka pięknie przekwitają
jak w sadzie róże./bis
Ja różę urwę, nie będzie rosła,
/oj, już i moja zielona dróżeńka
cierniem zarosła./bis
Cierniem zarosła, śniegiem zawiała,
/oj, nie wiesz, nie wiesz, moja matuleńko,
gdzieżeś mnie wydała./bis
i niekoniecznie samych złych...
poniżej teksty krwawych piosenek,
które (śpiewały mi Babcia i Mama) pewnie mnie ukształtowały
prawie wszystkie znam na pamięć
i ja też śpiewałam je Młodemu do snu
Na trzecim piętrze za firankami.
Mieszkała panna z rodzicielami.
Pięknej urody, zwinna jak myszka.
Na imię miała panna Franciszka.
A jej to ojciec, co był rzeźnikiem,
Zabijał świnie ostrym kozikiem.
I krew się lała do wielkiej miski.
Taki był ojciec panny Franciszki.
A jej to matka, co sklepik miała,
Co ojciec zabił, to sprzedawała.
Ćwierć kilo żeber, pół kilo kiszki,
I oto matka panny Franciszki.
Na trzecim piętrze za firankami,
Mieszkał studencik z rodzicielami.
I tak kupował po jednej kiszce,
Aż się zakochał w pannie Franciszce.
A gdy się ojciec dowiedział o tym.
Kazał studenta zarąbać młotem.
I tak powiedział ''Nie dla psa kiszka,
Nie dla studenta panna Franciszka!''
Gdy umierali kazali sobie,
Złote litery wyryć na grobie.
''TU LEZY STUDENT Z PANNĄ FRANCISZKĄ,
CO DLA MIŁOŚCI STRULI SIĘ KISZKĄ''
A morał z tego taki wynika,
nie kochaj nigdy córki rzeźnika.
Bo jak cię jakieś napadnie licho,
to się z miłości otrujesz kichą.
Nad domami szara mgła, silny wicher ją rozdyma,
co dzień do fabryki szła - fabryczna dziewczyna.
Co dzień o czwartej rano ryk syren budził ją,
z melodią rozśpiewaną, z dala od świata stron*
Nad domami...
W fabryce pracowała już od najmłodszych lat.
W fabryce pokochała chłopca i cały świat.
Nad domami...
Kiedyś fabryczne koła w tryby wciągnęły ją.
Krew popłynęła z czoła, oczy zalane krwią.
Nad domami szara mgła, silny wicher ją rozdyma.
Już nie będzie tędy szła fabryczna dziewczyna.
Cztery mile za Warszawą
wydał ojciec córkę za mąż.
Wydał ci ją za Hendryka,
za wielkiego rozbójnika.
On po górach, on po lasach,
ona sama w tych szałasach.
Raz jej przyniósł chustkę białą,
całą we krwi umazaną.
Żono, żono, wypierz mi ją,
na słoneczku wysusz mi ją.
Żona prała i płakała,
bo tę chustkę poznawała.
To jest chustka brata mego,
dzisiaj w nocy zabitego.
Hendryk nie spał, wszystko słyszał
i ze złości ledwo dyszał.
Żono, żono, weź swe szaty,
to pójdziemy na przechaty.
Wyprowadził ją na łączkę
i wyłamał białą rączkę,
Śliczne oczka powyjmował
i tej nocy ją pochował.
O północy dzwony grają,
to Hendryka powieszają.
Był sobie król, był sobie paź
i była też królewna.
Żyli wśród mórz, nie znali burz
rzecz najzupełniej pewna.
Kochał się król, kochał się paź
kochali się w królewnie
I ona ich pokochała,
kochali się wzajemnie.
Aż stała się pewnego dnia
rzecz niesłychanie straszna.
Króla zjadł pies, pazia zjadł kot,
królewnę myszka zjadła.
Lecz żeby Wam nie było żal
córeczko ukochana
z cukru był król, z piernika paź,
królewna z marcepana.
Pod zielonym jaworem, jaworem
stoi lipka zielona (bis)
a pod tą lipką piękna krakowianka
zbierała listki do wianka. (bis)
Król się o tym dowiedział, dowiedział w
trzysta koni przyjechał (bis)
Witaj, ach witaj, piękna krakowianko i weź mnie, króla za męża. (bis)
Jestem biedna sierota, sierota,
nie mam srebra ni złota(bis)
Idź precz ode mnie śliczny królewiczu,
bo nie chcę ciebie za męża (bis)
Król się o to rozgniewał, rozgniewał,
List do kata napisał (bis)
Przybywaj kacie, ścinać krakowiankę,
Bo ona królem wzgardziła. (bis)
Kat przyjechał w czerwieni, w czerwieni
Krakowianka w zieleni. (bis)
Witaj, ach witaj piękna krakowianko i
weź mnie kata za męża.
Nie chciałam być królową, królową, to
tym bardziej kat ową. (bis)
Ścinaj, ach ścinaj moją białą szyję
niech ja już dłużej nie żyję, (bis)
Pod zielonym jaworem, jaworem
kat wywija toporem (bis)
wtem zadudniły kopyta na błoniu,
wpadł krakowiaczek na koniu. (bis)
A tY, kacie, umykaj, umykaj,
Krakowianki nie tykaj! (bis)
Witaj, ach witaj, piękna krakowianko,
I weź mnie sobie za męża.
Witaj, ach witaj, piękna krakowianko,
weź krakowiaka za męża.
Matulu moja, śliczną córę masz,
/oj, nie wydawaj za byle jakiego,
jej urody żal./bis
Bo jej uroda, jak bystra woda,
/a jej liczeńka pięknie przekwitają
jak w sadzie róże./bis
Ja różę urwę, nie będzie rosła,
/oj, już i moja zielona dróżeńka
cierniem zarosła./bis
Cierniem zarosła, śniegiem zawiała,
/oj, nie wiesz, nie wiesz, moja matuleńko,
gdzieżeś mnie wydała./bis
poniedziałek, 5 marca 2012
perły z lamusa
niesamowite jak człowiek przyzwyczaja się do różnych rzeczy
i mimo,że nie są potrzebne to ciężko się z nimi rozstać
bo jest w nich jakaś cząstka naszego ja
naszych wspomnień
jednak kiedyś przychodzi taki dzień,
kiedy trzeba trochę to wszystko przerzedzić
dziś powyrzucałam część z nich
jutro powyrzucam znowu część
a i tak zostało tego tak dużo
ile dziwnych pamiątek mam na strychu,matko
aż sama się sobie dziwię
nieprzydatnych pamiątek ślubnych,bublastych prezentów urodzinowych, nietrafionych "gwiazdek"
a także prawdziwych skarbów
ściąg z matury,pamiętników,pamiątek z wycieczek
to jest Fruzia
Mama kupiła mi ją w ósmej klasie
była ze mną na wszystkich ważniejszych egzaminach
moje panieńskie listy do Wroga
pierwsza maskotka Młodego
no przecież nie mogę tego wywalić!!!
a jeśli przyjdzie mi się kiedyś wyprowadzić
gdzie ja to wszystko pomieszczę...
i mimo,że nie są potrzebne to ciężko się z nimi rozstać
bo jest w nich jakaś cząstka naszego ja
naszych wspomnień
jednak kiedyś przychodzi taki dzień,
kiedy trzeba trochę to wszystko przerzedzić
dziś powyrzucałam część z nich
jutro powyrzucam znowu część
a i tak zostało tego tak dużo
ile dziwnych pamiątek mam na strychu,matko
aż sama się sobie dziwię
nieprzydatnych pamiątek ślubnych,bublastych prezentów urodzinowych, nietrafionych "gwiazdek"
a także prawdziwych skarbów
ściąg z matury,pamiętników,pamiątek z wycieczek
to jest Fruzia
Mama kupiła mi ją w ósmej klasie
była ze mną na wszystkich ważniejszych egzaminach
moje panieńskie listy do Wroga
pierwsza maskotka Młodego
no przecież nie mogę tego wywalić!!!
a jeśli przyjdzie mi się kiedyś wyprowadzić
gdzie ja to wszystko pomieszczę...
Subskrybuj:
Posty (Atom)



