środa, 22 czerwca 2016

środa



Już 23 czerwca Brytyjczycy  w referendum zadecydują o przyszłości Zjednoczonego Królestwa odpowiadając na pytanie – zostajemy w Unii Europejskiej czy ją opuszczamy.


ponoć (...)Szkotom podoba się w Unii.
Głośno jest o tym, że jeśli Wielka Brytania wyjdzie z Unii Europejskiej, to wzmocni separatystów w Szkocji i Irlandii Północnej. Ponad 80 artystów ze Szkocji napisało jednak list to gazety "The National" z poparciem dla Unii. Ich zdaniem "artystyczna i kulturalna przyszłość Szkocji" byłaby zagrożona, gdyby w referendum zwyciężyli zwolennicy wyjścia z UE. Zagrożone byłyby też miejsca pracy w sektorach kreatywnych.
źródło


a ja?
ja dziś mam wolne,leniuchuję :)

fot.Greg Macvean



wtorek, 21 czerwca 2016

dobranoc

tralalala

Peggy Sue czasem zachowuje się jak dziecko
duże
głupiutkie
nad miarę wyrośnięte
dziecko

korzystając z okazji,że siostra B (patrz mapa post niżej) wyjechała na dwa tygodnie do Polski ,i że chata wolna,i że dziecko wyrośnięte urwało się ze smyczy (niepotrzebne skreślić)
Peggy Sue postanowiła posiedzieć wieczorkiem u siostry A
z piwem i papierosem

-to będzie długa droga do domu...-wybełkotała Sue wstając z kanapy
-tylko pamiętaj 8,jedziesz 8 !
-przecież wiem...-wywróciła oczami Peggy i poszła na przystanek

przyjechał autobus,sierotka wsiadła i zaczęła się dzwonić kluczami,potem pomyślała ,że taka zabawa może być lepem,zaproszeniem dla mordercy zwyrodnialca gwałciciela,takie dzwonienie to przecież wołanie
chodźcie,mordujcie,kradnijcie i Bóg wie co jeszcze -bo jestem sama w domu!
pośpiesznie schowała klucze
chyba schowała
no chyba,bo przecież późno już było a ona zmęczona po tym papierosie i piwie

wyjrzała przez okno
-dziwna droga-pomyślała-czy ja tędy kiedyś jechałam?
-wkręcasz sobie-uspokajała się-zawsze sobie coś wkręcasz....

po kolejnych dziesięciu minutach ogarnął ją strach
-za długo jadę,stanowczo za długo...
-przepraszam-delikatnie zagadała kierowcę -jaki to nr. autobusu?
-T R Z Y ...
-o Jezzzzzzuuuuu-jęknęła i momentalnie wytrzeźwiała

spłoszona wyskoczyła na następnym przystanku
rozejrzała się wokoło
drzewa,dużo drzew,nie ma domów,nie ma ludzi,ściemnia się,a telefon jak zwykle padł...
trzeba się cofnąć i poszukać przystanku w stronę miasta...
a na każdej mijanej krzyżówce trzeba zaufać intuicji,której kirwa nie mam!!!
a jak się już znajdzie przystanek to trzeba czekać bo nocne autobusy jeżdżą co 50 min
a potem trzeba patrzyć gdzie wysiąść coby znowu nie zajechać do punktu A

po kolejnej godzinie dzielna Peggy Sue dotarła pod dom
-po co ja mówiłam że to będzie długa droga do domu? wykrakałam!pomyliłam autobusy jak durna jakaś a mogłam iść na piechotę!-robiła sobie wyrzuty

stanęła pod drzwiami,sięgnęła do plecaka po klucze i...

resztę sobie dopowiedzcie sami
miała te klucze czy nie?
weszła wreszcie do mieszkania?
czy może zgubiła je w autobusie?

dobranoc :)


poniedziałek, 20 czerwca 2016

poniedziałek

jak niewiele trzeba,żeby poczuć że ma się u stóp cały świat !
dziś miałam wolne od pracy
postanowiłam,że zjem śniadanie na Górze Artura


niedziela, 19 czerwca 2016

.

sobota, 18 czerwca 2016

sobota

dziś wieczór filmów islandzkich
dobranoc



piątek, 17 czerwca 2016

...

czwartek, 16 czerwca 2016

czwartek- Peggy Sue wraca do domu

idziesz do domu
i się ściemnia
idziesz
masz do domu około 2 km
i daleko to i blisko
i się ściemnia
chcesz szybko wrócić  więc wmawiasz się,że gapienie się pod nogi
w czarny asfalt przyśpiesza kroku
więc idziesz szybko gapiąc się w asfalt
aż nagle
na tym czarnym asfalcie
( a się ściemnia)
takie małe ciemne
                                       ślimaki
więc zwalniasz starając się każdego ominąć
i gapisz się w ciemności w ten ciemny asfalt a ślimaków przybywa
więc zwalniasz
i zwalniasz
i  z w a l n i a s z
iiiii  zzzzwwwaaaaaaalnniiiaaaaszszszszzzzz
a ślimaków przybywa
a dom się oddalaaaaaaaaa
więc jeśli już chcesz w końcu dojść do tego cholernego domu
musisz wbić wzrok w horyzont
musisz przyśpieszyć
i musisz sobie wmawiać,że to to to miękkie pod butami
to nie....
nie
to nie
to nie to !
ale to tylko zgniły liść
dużo zgniłych liści

a to zdjęcie posłuży jako dowód na to,że nie zmyśliłam tego wszystkiego sobie,
Peggy Sue mi opowiedziała i dała to zdjęcie









środa, 15 czerwca 2016

opowiadam dalej


Peggy Sue uwielbia wędrować
tak lepiej poznaje okolice niż jeżdżąc autobusem
więc często trasę od siostry A do siostry B pokonuje pieszo
(czasem też od siostry B do siostry A)


najciekawszą rzeczą jest fakt,że przez miesiąc czasu pokonując trasę A-B no albo B-A za każdym razem przechodząc przez teren szpitala szła inną drogą
to niesamowite zjawisko da się oczywiście wytłumaczyć:
po 1
Peggy Sue idąc do siostry B kierowała się na wieżowce
a jak widać te zdradliwe budowle są dosłownie wszędzie
po 2
te najbliższe wieżowce na które należy się kierować trzeba najpierw mieć z lewej strony by prawie u celu były z prawej
po 3
teren szpitala to jeden cholerny labirynt i nie mam zamiaru tego tłumaczyć

a na koniec jedna ważna wiadomość:
należny się kierować na uniwersytet bo jest tylko jeden!
O!

o cholera!
właśnie odkryłam skróty!
dzięki Wam!


cdn

dobranoc

angielski humor
abstrakcyjno-surrealistyczny
nie powala ale można polubić



dobranoc



wtorek, 14 czerwca 2016

nadrabiam nadrabiam

wiem,wiem
nie piszę bo nic się nie dzieje
dobra,tak naprawdę to czasem się coś zdarzy i nawet już obmyślam jak to opisać,szybko wracam do domu i ... pustka

no à propos pustki -podczas wieczornych siostrzanych rozmów przy papierosie i piwku dochodzi czasem do olśnienia i mnie właśnie tak olśniło na temat medytacji:
ludzie rodzą się z pustymi umysłami,całe życie wmawiają sobie,żeby być kimś trzeba ten umysł jak najbardziej zaśmiecić,więc pakują sobie i pakują
a potem ćwiczą jogę...aby ten umysł oczyścić ,wyzwolić i wrócić do prostego dziecinnego postrzegania rzeczywistości

a wracając do zaległości
minął już ponad miesiąc  mojej emigracji
mam prace i pierwszą wypłatę


to niesamowite ile człowiek może kupić za "jedna godzinę pracy"

wiec sobie jeżdżę do pracy i z pracy
poznaję ludzi ,okolicę i takie tam zwyczaje
...że można przechodzić na czerwonym,bo sygnalizacja mi tylko sugeruje kiedy może być niebezpiecznie
...że można po skosie
...że tu pasażer trzyma kierownice a nie kierowca

i np. jak ta pani


że można obcinać paznokcie cążkami w autobusie...

mimo że mieszkam blisko centrum miasta
to za oknami mam taki widok




kocham to miasto
zawsze kochałam
a teraz jeszcze "odzyskałam" moje siostry
jak to miło na nowo odkrywać,jak to fajnie jest mieć rodzinę

za Młodym tęsknie,tym bardziej,że dzieciątko nie zawsze ma czas rozmawiać ze swoją starą matką

no właśnie następne  à propos tym razem dotyczące słowa,czy przymiotnika raczej -"starej"
kiedy wysyłam moim znajomym zdjęcia swojej facjaty wszyscy bez wyjątku twierdzą,że odmłodniałam,że zmarchy się wyprostowały czy jakoś tak
...nie wiem....czy ja wiem... ale miło tego słuchać heheheh

koleżanki tęsknią,ja tęsknię,starzy klienci pytają ,pozdrawiają
pamiętają jeszcze -to miłe

co tu jeszcze....

nie wiem...chyba dosyć na dziś :)



środa, 1 czerwca 2016

środa

-i jak ci się u nas podoba?
-fajnie,tylko stresują mnie te karetki pędzące ciągle na sygnale...
-przyzwyczaisz się,to Szkoci umierają
-?
-no nie wiesz? za gorąco im,źle znoszą upały,to padają jak muchy...


jeśli 15 C to upał
to co będzie za tydzień?



wtorek, 31 maja 2016

wtorek

histeryje wszelkie związane z tęsknotą chwilowo mam za sobą
znowu jestem szczęśliwą wyspiarką
ciężko to opisać ale czuję,że to jest moje miejsce na ziemi




poniedziałek, 30 maja 2016

...

poniedziłek

dlaczego boli,że nie tęskni
przecież bolałoby bardziej gdyby jednak tęsknił

Wróg zagarnia terytorium
opanował kuchnię
teraz jest schludniej twierdzi Młody

dlaczego coś krzyczy we mnie
nie zmieniajcie tam nic,ja przecież nie umarłam,wyjechałam tylko może na dłużej
dlaczego



niedziela, 29 maja 2016

niedziela

sobota, 28 maja 2016

sobota

zaczynam powoli wszystko ogarniać

praca w sklepie trochę przypomina peerelowski gees sama nie wiem dlaczego,to jedyne miejsce gdzie czuję się jakbym cofnęła się w czasie.Nauczyłam się też pracować po "angielsku" czyli keep calm and carry on lub zwyczajnie czego nie zrobisz dziś-zrobisz jutro.

okolica też raczej przyjazna,chociaż bywają stresujące momenty kiedy np. jedziesz inną trasą niż zwykle a w połowie drogi kierowca autobusu nagle krzyczy BUS STOP! i wygania wszystkich na zewnątrz i stoisz z rozładowanym telefonem w dłoni jak ta dupa i nawet zadzwonić nie możesz do sióstr by spytać o drogę

zaczyna mi się śnić dom,ten rodzinny w Polsce i wtedy czuję tęsknotę.Mam dziwne wrażenie że dla tamtych ludzi znikłam,umarłam chociaż przecież z wieloma utrzymuję kontakt.

pogoda jak dla mnie wspaniała
11 C czasem słońce,czasem deszcz tylko jakoś czasu na spacery brak
jutro mam wolne więc wyruszę w plener


sobota, 21 maja 2016

piosenka na sobotę

piątek, 20 maja 2016

piątek

nie jest źle
oswajam się
znam już drogę do pracy
nauczyłam się przebiegać przez ulicę
(bo przecież tu sygnalizacja świetlna nie obowiązuje przechodniów)
umiem wydawać resztę w funtach
jeszcze tylko ten język...
wkurza mnie,że mojej siostry pies zna biegle 3 języki
(polski,angielski i psi)
a ja jak jakaś sierota
ale powoli powoli

na zdjęcia jakoś czasu brak
ale i to się zmieni


czwartek, 19 maja 2016

dobranoc

przyjechałeś do mnie nad ranem
najpierw ciekawie mi się przyglądałeś
potem zażyczyłeś sobie smażonej ryby na śniadanie
długo szukałam otwartej smażalni zanim się obudziłam
mimo,że wymazałam cię z pamięci
po nocach śnisz mi się nadal

wtorek, 17 maja 2016

.

wtorek

no więc mam
mam pracę w ,,,, sklepie!
całkiem podobne delikatesy do moich w Polsce
nawet szef ma tak samo na imię brrrr hehe
na razie okres próbny na kilka dni potem praca na cały etat

sklep jest 3 km od domu jednej siostry a 5 km od drugiej
na razie trasa do pokonania na piechotę,później pozostanie autobus

jutro do pracy na 10 do 17
ale dziwnie :)



poniedziałek, 16 maja 2016

poniedziałek

do wczoraj miałam wakacje
siostry z mężami rozpieszczały mnie do granic możliwości
a ja?
wygrzewałam się na słonku
chodziłam na spacery
wyprowadzałam pieska do parku,gdzie widziałam sokoły,dzikie króliki,wiewiórki,bażanty i lisy
niestety płocha zwierzyna uciekała zanim zdążyłam ją "ustrzelić"
byłam na sunday market i w kościele na polskiej mszy
założyłam konto w banku

dziś postanowiłam poszukać pracy
wysłałam kilka maili i jutro mam pierwsze rozmowy

trzymajcie kciuki :)





niedziela, 15 maja 2016

niedziela

obiecuję,napiszę jutro :)




wtorek, 10 maja 2016

no to lecim!


poniedziałek, 9 maja 2016

ankieta

czy powinnam założyć nowego bloga
głosowało 14 osób (jestem w szoku bo myślałam że będa to z 3 osoby)

  • tak      2 (14%) ( w tym ja bo musiałam sprawdzić czy to działa hehehe)
  • nie      8 (57%)
  • obojętne chętnie poczytam oba     4 (28%)
  • obojętne i tak nie czytam     0 (0%)

no cóż ,ciągniemy to dalej 
dobranoc :)

i dziękuję za wspólną zabawę



poniedziałek

niedziela, 8 maja 2016

sześć lat minęło


czwartek, 5 maja 2016

niemogęzasnąć

za oknem prawie 10 C
na piecu 70 C
duszę się
nie wiem czy z tego ciepła czy...
....Pan Domu wrócił....



czwartek czyli mieć czy być

... mam pokój w sercu i jakąś cichą,spokojną radość-jestem właściwie zupełnie szczęśliwa-jako nic nie mająca ,a posiadająca wiele                          Wanda Błeńska


ile człowiek jest wart jeśli chodzi o stronę materialną ?


ja -dwa kartony śmieci (plus aparat i laptop hehe)

niedziela, 1 maja 2016

niedziela i co dalej....


sobota, 30 kwietnia 2016

sobota

...Działając we własnym imieniu niniejszym rozwiązuję umowę o pracę ... z winy Pracodawcy, a to w oparciu o przepis art. 30 § 1 k.p. w zw. z art. 943 § 4 k.p.
Przyczyną rozwiązania stosunku pracy są zachowania dotyczące mojej osoby, polegające na uporczywym i długotrwałym nękaniu i zastraszaniu, w wyniku czego wywołały one moją zaniżoną ocenę przydatności zawodowej i rozstrój zdrowia...


...udzielam Pełnomocnictwa adwokatowi ... do zastępowania mnie przed sądami wszystkich instancji, tak powszechnymi jak i administracyjnymi , oraz do reprezentowania mnie przed Sądem Najwyższym i Naczelnym Sądem Administracyjnym, a także przed organami ścigania, organami Państwowymi i samorządowymi w postępowaniu administracyjnym i podatkowym oraz przed innymi instytucjami i podmiotami prawa...


to jeden z najważniejszych dni w moim życiu
dziś rano wysłałam wypowiedzenie



czwartek, 28 kwietnia 2016

czwartek

co u mnie?
nadal jestem na L4 do soboty
potem idę zanieść wypowiedzenie

wbrew pozorom nie mam nadmiaru czasu
pakuję się,uczę się angielskiego,
żegnam się z ludźmi co wiąże się z nadmiernym spożywaniem kofeiny hehehe

przestałam mieć koszmary
budzę się o 6-7 rano,nie sypiam w dzień (albo rzadko)
chodzę spać przed 22
mam ogromną ilość energii i radości

zaczynam nowe życie

no właśnie w związku z tym mam pytanie


nowe życie-nowy blog czy niekoniecznie  ?
tym bardziej,że istnieje ryzyko ,że nowy blog nie pociągnie długo
jak wrócę z płaczem z emigracji hehehe

więc w prawym górnym rogu jest sonda
przy okazji zobaczę czy ktoś w ogóle tu włazi :)

piosenka na dziś i miłego dnia



środa, 27 kwietnia 2016

środa






niedziela, 17 kwietnia 2016

niedziela

to co się obecnie dzieje jest niesamowite
mam wrażenie,że gram w jakimś filmie
ludzie pytają co się dzieje,że szefowa z córką stoją w sklepie za ladą
dzwonią,piszą,ściskają na ulicy
cieszą się razem ze mną
życzą powodzenia w nowym życiu
nigdy wcześniej nie doświadczyłam tyle ciepła
a ja?
uśmiecham się i jestem szczęśliwa
dziś rano obudził mnie dzięcioł,wczoraj kos
chodzę ulicami miasta i staram się je jak najlepiej zapamiętać
odgłosy,zapachy,widoki
będę tęsknić to pewne
ale nic nie zmieni decyzji wyjazdu
wiem,że robię to co należy
a jak mi się nie uda to wrócę



sobota, 16 kwietnia 2016

słowo na sobotę

piątek, 15 kwietnia 2016

... to jest to...

czwartek, 14 kwietnia 2016

czwartek


co u mnie?
dalej odpoczywam
odpoczywam od pracy
bo powoli zamieniam się w normalnego człowieka
wstaję o 7,sprzątam ,układam,pakuję się
nie śpię w dzień
szkoda czasu
uczę się angielskiego,uśmiecham się,śpiewam,odwiedzam koleżanki i powoli żegnam się z nimi

a co w pracy?
dziewczyny (te co zostały) żrą się między sobą
szefowa musiała stanąć za ladą bo nowych pracownic nie widać
a szef....cóż
szef chodzi i wszystkim opowiada że dałam mu L4 od psychiatry
naprawdę podziwiam go
że się tak nie boi?

ja za trzy tygodnie zaczynam nowe życie
i tylko to się liczy
dziękuję za wsparcie i dalej trzymajcie kciuki :)


poniedziałek, 11 kwietnia 2016

poniedziałek

czwartek, 7 kwietnia 2016

czwartek

środa, 6 kwietnia 2016

środa




od kilku dni jestem na L4
wygląda na to że już nie wrócę do pracy
a jeśli nawet to na krótko
nawet nie wiecie jakie życie jest piękne!!!!



niedziela, 3 kwietnia 2016

niedziela

od czasu kiedy WIEM że odejdę
słońce jest cieplejsze a niebo bardziej błękitne
przestać się bać....
wyrzucić kolejny kamień z buta i przestać się bać....
niesamowite uczucie
oczywiście strach mi nadal towarzyszy
pewnie zawsze będzie blisko
ale to już inny rodzaj obawy
tzw. strach twórczy,strach przed nieznanym,strach nowego jutra

(27 dni)


sobota, 2 kwietnia 2016

sobota

czwartek, 31 marca 2016

czwartek

"Robię wdech i całym sobą czuję tę właśnie chwilę...
Robię wydech i czuję, że ta chwila jest wspaniała...

Robię wdech i uspakajam swoje ciało...
Robię wydech i się uśmiecham..."




i nagle okazuje się że oprócz moich kochanych sióstr wokoło jest pełno dobrych ludzi chętnych do pomocy
jedni opłacą mi prawnika (jeśli to będzie potrzebne)
drudzy podszkolą z angielskiego
inni zaś oferują mieszkanie i pracę w Anglii (gdyby mi się w Ed nie poszczęściło)
to niesamowite!
i chyba znak,że to co robię ma jakiś sens



wtorek, 29 marca 2016

wtorek

dziś ogarnęła mnie panika
jestem pewna tego co robię ale i strasznie przerażona
ja...z motyką na słońce....

30 dni pracy
a za 40 dni....

żadnego grosza przy duszy
goła jak ....wielka goła dupa


poniedziałek, 28 marca 2016

.




Chciałbym wam powiedzieć jeszcze jedno:
walczcie o siebie, nie dajcie się wdeptać kryzysom beznadziejności,
chwilowej ciemności,
walczcie o czyste sumienie
i nigdy nie myślcie, że Bóg jest przeciwko wam
                                       
                                        Jan Kaczkowski



Ks. Jan Kaczkowski: Trzeba się przygotować do śmierci



poniedziałek

Peggy Sue przebudziła się ok 4
uchyliła okno
na dworze jeszcze ciemno i do rana daleko
ale ptaki już cudownie śpiewają
-życie jest piękne-pomyślała nakrywając nos kołdrą
-życie jest takie...-i zanim pomyślała jakie jest jeszcze życie ,zasnęła z uśmiechem na twarzy

niedziela, 27 marca 2016

niedziela



jak nie urok to...rwa kulszowa
leżę

sobota, 26 marca 2016

sobota

wesołych spokojnych i pełnych miłości :)


.

piątek, 25 marca 2016

piątek

ach i nie napisałam
w poniedziałek  odeszła do innego lepszego świata nasza koleżanka z pracy
pracowała z nami 11 lat
odeszła do...cukierni
kiedy wysyła nam sms-y i opowiada jak tam się pracuje to
przychodzi mi na myśl dziadek który sadza na kolana wnuki i przy kominku opowiada piękne baśnie

humor mi wraca
mimo,że teraz pracy więcej bo jakoś nowych chętnych do pracy brak
humor wraca mimo,że szef w związku z odejściem koleżanki wyczynia takie cuda,że aż żal pisać
zwyczajnie słoma,ba-cały balot siana z butów mu wychodzi

ja odliczam
o d l i c z a m


czwartek, 24 marca 2016

:)

czwartek

uspokajam się
wyciszam
nie ma sensu wić się i rzucać
13 lat pracy  w jednym miejscu to długo
korzenie tak powrastały ,że trudno uwierzyć,że gdzieś tam jest lepszy świat

13 lat
praca na cały etat ale w umowie pół
od 5 lat bez podwyżki
pracując ponad 162 godz/na miesiąc nie wyrabiamy nawet najniższej krajowej
mogłabym tu jeszcze pisać i pisać
ale po co
żółć mnie zalewa przede wszystkim dlatego,że jesteśmy traktowane jak śmieci

po 13 latach pracy usłyszałam,że trzyma się mnie z litości "bo pani wie,już latka nie te,zdrowie nie to,gdzie pani znalazłaby inną pracę"
i że "panią nigdy z żadnej pensji nie będzie stać na godne życie,bo powiedzmy sobie jasno -z jednej pensji pani rodziny nie utrzyma"

upokorzenie,wstyd,żal
to już za mną
postanowiłam chociaż ciężko zostawić kogoś kogo się kocha i pojechać w nieznane
ale postanowiłam i mam już dość

za ostatnie pieniądze poszłam do fryzjera
będzie co ma być

jeszcze tylko miesiąc,półtora i rzucam się na głęboką wodę
nie wiem co mnie czeka i jak będzie
ale już chyba gorzej nie może być
więc ....

miłego dnia kochani


środa, 23 marca 2016

One Way Ticket


możliwe że wszystko potoczy się o wiele szybciej niż myślałam


.

Może ważne rzeczy zdarzają się na wiosnę.
Tove Marika Jansson -

wtorek, 22 marca 2016

wtorek

za dużo za szybko się dzieje
i niekoniecznie same dobre rzeczy



telefon do pani adwokat nie przyniósł oczekiwanych rezultatów
co robić
co robić

nie wiem


poniedziałek, 21 marca 2016

poniedziałek




piątek, 18 marca 2016

heheh dobranoc


powróżyć powróżyć quiz ci prawdę powie
hehehe



.

nie ma co martwić się na zapas ale...

źródło:wysokie obcasy

Nagle cała blacha ciasta, które właśnie upiekłaś, jest tylko dla ciebie. Nie masz z kim się podzielić. Tęsknota rośnie wprost proporcjonalnie do wielkości twojej pupy
 Nie zrozumiesz, dopóki nie wyjedziesz. Bycie emigrantem to stan ducha i umysłu. "Przesadzasz" - ktoś zaraz powie - "przecież wiele osób ma się świetnie". Pewnie, że są i tacy ludzie. Są jednak i ci, którzy obijają się o szklane ściany. Sądzę, że stanowią połowę wszystkich emigrujących. Nie, nie chodzi o to, że życie na emigracji przypomina wspinaczkę po stromych górach, ale idealnie też nie jest. Emigracja zawsze ma jakąś cenę.

Jak komuś wytłumaczyć, co to jest tęsknota? Jak ostrzec przed tym, co go czeka? Nie da się. Doświadcza się tego tylko na własnej skórze. Owszem, można mówić, że będzie ciężko, że to nie jest do końca "dream come true", ale nikt nie uwierzy. Bo przecież wyjazd za granicę jest jak podróż do Nibylandii. Wszystko tam jest, ale czasem trochę na niby.

Ściana #1.

Zaczyna się od rejestracji w danym kraju. Rejestrować się czy nie? Niby banalne pytanie, ale... Może będą dodatkowe podatki? Czy w zasadzie zostaniemy tu na dłużej? Czy to tylko przelotny romans z tym krajem? Sto pytań.

Każdy mówi co innego. Trochę się gubisz.

Idziesz do gminy i na dzień dobry stajesz w kolejce emigrantów. Ludzie ustawiają się przed budynkiem o 7 rano, jednak dopiero o godzinie 9 dostają bileciki do okienka.

Uff... Jesteś przy okienku. Masz numer milion pierwszy i czekasz bite 4 godziny. Pamiętaj, żeby rozmawiać po francusku lub flamandzku. Będą krzyczeć i się foszyć, jeśli spróbujesz coś załatwić po angielsku.

Udaje ci się dogadać łamanym francuskim. Przynosisz sto razy dokumenty, żeby się zarejestrować - za każdym razem odsyłają cię z kwitkiem i prośbą o inne dokumenty. Jak masz szczęście, to w jakieś 2-3 miesiące uda się w końcu i dostaniesz ten cholerny papierek.

Ściana #2.

Praca. Jeśli jeszcze nie znasz dobrze języka, to jest dramat. Firmy międzynarodowe dają jednak jakieś szanse. W zasadzie wykształcenie nie jest tak istotne jak znajomość języków.

Czemu nikt tego nam nie mówił w liceum?

Jak masz szczęście i znasz języki obce, to coś znajdziesz. Jak nie, to liczysz na to, że akurat w korpo szukają tylko z angielskim i uda się załapać.

Udaje się? Super! Nie? To masz problem. Pewnie prędzej czy później wracasz do kraju. Ewentualnie zostajesz i pracujesz fizycznie.

W scenariuszu, w którym się udaje: nie znasz w ogóle prawa pracy, podatków, wynagrodzeń netto i brutto. Jak to wszystko ogarnąć? Jak trafisz na uczciwego pracodawcę i/lub dużą firmę, to wszystko jest OK. Gorzej, jak trafisz do mniejszej firmy, gdzie ludzie niechętnie informują cię o tym, co możesz, a czego nie.

Mija pierwszy miesiąc. Zaczynasz powoli rozumieć, ale tak naprawdę minie dużo czasu, zanim poznasz w pełni swoje prawa.

Odpracowujesz każdą wizytę u lekarza. Pod koniec roku okazuje się, że to nie było potrzebne. Dlaczego nikt nic nie powiedział?

Dwa lata zajmuje ci zrozumienie rzeczy, które w Polsce wiesz po miesiącu.

Ściana #3.

Udało się! Masz pracę, mieszkanie. (Wynajęte po znajomości, bo jak chcesz wynająć przed rozpoczęciem pracy, to graniczy z cudem. Nikt nie chce wynająć mieszkania bezrobotnemu, nieważne, ile masz kasy). Możesz zacząć żyć. Tak jakby.

Bo najpierw jest nauka. Idziesz na kursy językowe, żeby jakoś się dostosować i lepiej poruszać po kraju. Poznajesz innych ludzi. Jest OK.

Twoi znajomi po pracy idą do domu lub na imprezę, a ty zasuwasz trzy razy w tygodniu po trzy godziny zajęć wieczornych i uczysz się.

I tak przez kolejne 2-3 lata. Praca - kursy - dom.

Ściana #4.

Tęsknota. Życie się normuje. Po aktywnym okresie ogarniania nowego życia zaczyna ci brakować tego, że w weekend idziesz z przyjaciółką na kawę lub spotykasz się z rodziną na obiad.

Nagle ta cała blacha ciasta, które właśnie upiekłaś, jest tylko dla ciebie. Nie masz z kim się podzielić. Tęsknota rośnie wprost proporcjonalnie do wielkości twojej pupy.

To stan ciała i umysłu nie do opisania i nie do zrozumienia przez kogoś, kto nie doświadczył życia na emigracji... (I nie mówię o przypadkach wyjazdu na rok czy dwa, mówię o perspektywie zostania na zawsze!).

Omijają cię śluby, urodziny znajomych, narodziny siostrzenicy. Rodzą się dzieci, odchodzą najbliżsi. A ciebie nie ma. Nawet wtedy, kiedy bliscy potrzebują cię najbardziej. Masz wyrzuty sumienia.

Wpadasz czasami na weekend. I co? I siejesz tylko zamęt.

Jednak taka była twoja decyzja: wyjechać z kraju i lepiej żyć.

W święta ciągle dylemat, jechać do mojej rodziny czy teściów? Wraz z partnerem decydujecie się rozdzielić, bo każdy chce spędzić czas w gronie najbliższych. Słyszysz komentarze, że to jakaś dziecinada.

Tu znajdziesz wszystkie listy emigrantek z akcji "Polki bez granic"

Ściana #5.

Tracisz swoją tożsamość. Nie jesteś ani tu, ani tam. Tęsknisz za domem, ale nie ma cię na tak długo, że tracisz kontakty.

Otwierają się nowe miejsca w twoim mieście i nie nadążasz za tym wszystkim. Znajomi pytają się, gdzie chcesz iść na piwo, a ty nie wiesz. Niektórzy patrzą na ciebie jak na pańcię zadzierającą nosa.

W nowym kraju chodzisz do miejsc dla turystów. Ty i większość twoich znajomych to przyjezdni. Stajesz się klasycznym słoikiem, i tu, i tam.

Za granicą zawsze jesteś tą Polką, która przyjechała, a w Polsce - tym obcym, co wyjechał. Bądź tu mądry...

Ściana #6.

Związek. Partner staje się twoim całym światem.

To jedyny łącznik z tamtym światem. Jesteście sobie tak bliscy, że czasem się dusisz.

Próbujecie zmagać się wspólnie z każdym dniem. Jak jedno ma kryzys, to i drugie podupada. Nie masz żadnego filaru, wsparcia w postaci przyjaciół z dzieciństwa, rodziny. Jesteście tylko we dwójkę.

Jak związek się rozpada, to nie wiadomo, co zrobić. Rozstać się? W tej sytuacji to przerażające

Ściana #7.

Wyrzuty sumienia. Sama chciałaś. Ciężko wrócić do kraju, bo teraz prowadzisz tu wygodne życie. Zaczynasz je lubić, mimo tych wszystkich wyrzeczeń. Jakaś część ciebie chce jednak wrócić - tam są twoje korzenie.

Więc codziennie rozmyślasz: wrócić czy zostać? Co robić? Jak widzisz swoje życie za 2-5 lat? A co będzie, jak pojawią się dzieci? Jak rodzice będą starsi? A im dłużej mieszkasz za granicą, tym bardziej zdajesz sobie sprawę, że coraz ciężej wrócić.

Podoba ci się to inne życie, międzynarodowość. Powrót wydaje się... szarobury. Nie mówiąc już o komentarzach złośliwców: "O! wrócił syn marnotrawny".

Za granicą lepiej zarabiasz. To główny powód rozterek. I jest ci z tym głupio. Że wybierasz kasę. Stać cię w końcu na wyjazdy, wakacje, weekendowe wycieczki, lekarza, fajny prezent dla rodziców, wsparcie finansowe dla rodziny.

Jedni powiedzą: życie powinno być łatwe i przyjemne. Inni ocenią, że jesteś materialistką.

Co będzie, to będzie

Życie za granicą jest fajne, ale nie zapominajmy, że to też wyzwania.

Nie jest zawsze tak kolorowo. I zamiast oceniać osoby, które zdecydowały się na wyjazd, trzeba się zastanowić, dlaczego tak zrobiły i jaką cenę za to płacą.

Próbujemy ogarniać życie po swojemu i nie każdemu to się musi podobać. Nam też często nie jest łatwo. Ale to nasze życie i nasze decyzje. I bez względu na to, gdzie wylądujemy na starość, to pewnie zawsze czegoś będziemy żałować lub za czym innym tęsknić.

Czy warto wyjechać? Nie wiem, ciągle się nad tym zastanawiam.

Wiem jedno: jestem dumna, że doszłam do pewnych rzeczy sama! Nikt niczego za mnie nie załatwił. Powoli, w swoim tempie ogarnęłam życie.

Czy myślę o powrocie? Codziennie. Ale też wiem, że wyjeżdżając, będę tęsknić - mam stabilną sytuację, a wracając do Polski paradoksalnie jadę w nieznane.

Co będzie? Nie wiem. Staram cieszyć się życiem. Co będzie, to będzie. Życie pokaże.

czwartek, 17 marca 2016

czwartek

środa, 16 marca 2016

srali muchi będzie...co będzie

no więc dzieje się
nie chce za dużo pisać bo boję się
-nie, nie że zapeszę
nie wierzę w gusła chociaż może powinnam
( pierwszą osobą która mnie zobaczyła zaraz po zakupie w sukni ślubnej był oczywiście Wróg no i proszę co z tego wyszło )
boję się że zajrzy tu ktoś kto może zniweczyć moje plany
ale w sumie....
dużo się dzieje
wczoraj spotkałam się z panią adwokat
czekają mnie sprawy sądowe z panem który ostro zalazł mi za skórę  i nie jest to Wróg)
za trzy miesiące podejmuję ....nową pracę (jeszcze nikt o tym nie wie!) ale tylko na sezon,będę barmanką w barze hehehe
a jesienią pakuję walizki i na czas bliżej nieokreślony zmieniam miejsce zamieszkania
raczej łatwo się domyślić co i jak
trzymajcie kciuki


poniedziałek, 14 marca 2016

.



W dzieciństwie niczego się nie bała, później - wszystkiego 
Zwłaszcza życia.
— Agnieszka Osiecka -




niedziela, 13 marca 2016

.



Znowu mi się śniło, że świat się rozpada,
a ja nie wiem co robić, czy go trzymać czy puścić?
Jestem niespokojna, ciągle się zamartwiam
tym czy będzie wojna, a może mam już raka?

I czasem myślę,
jak dziwnie,
jak dziwnie
być człowiekiem
i bać się
ducha własnego
i nie móc nic...

środa, 9 marca 2016

środa

poniedziałek, 7 marca 2016

omatkoświęto!!!


klik

niedziela, 6 marca 2016

niedziela

zdecydowanie ten rok będzie przełomowym w moim życiu


sobota, 5 marca 2016

noc

-jest źle a nawet powiedziałabym jest chujowo-Peggy Sue zamyśliła się nad napojem chmielowym i chociaż musiała wstać po 5 postanowiła wcale nie kłaść się spać


piątek, 4 marca 2016

piątek


czwartek, 3 marca 2016

czwartek

środa, 2 marca 2016

środa

no to kirwa zaczyna się dziać
chyba nawet pozytywnie
resztę opiszę wkrótce


dobranoc



i właśnie dlatego Peggy Sue nie dotrwała do końca żadnej terapii
nie potrafiła dokonać tego co Andre



poniedziałek, 29 lutego 2016

poniedziałek




link



...



And the Oscar goes to......



sobota, 27 lutego 2016

...






piątek, 26 lutego 2016

piąteczek piątunio

nadchodzący łikiend sponsoruje Steven Victor Tallarico



jeszcze dziś,a potem całe trzy dni wolne!!!!
nastroje jak u borderline ale co poradzić

środa, 24 lutego 2016

!!!



Rag Doll livin' in a movie
Hot tramp Daddy's little cutie
You're so fine they'll never see ya leavin' by the back door, mam
Hot time get it while it's easy
Don't mind come on up and see me
Rag Doll, baby won't ya do me, baby won't ya do me,
baby won't ya do me like you done before

PEGGY SUE
-nananananaana!!!!!
MŁODY-boszsz ile ja bym zaoszczędził,gdybym tak jak ty spił się jednym piwem...
PEGGY SUE-ja jestem spita,ja?!!!!!
MŁODY-no może nie spita ale prawie nawalona
PEGGY SUE-...


wtorek, 23 lutego 2016

...

poniedziałek, 22 lutego 2016

dobranoc

Peggy Sue ma doła
ma kurewskiego doła i już
a to było tak:

syn Peggy Sue poprzedniej nocy był w 3miescie
zwiedzał ruiny starego psychiatryka
pokazał swej matce zdjęcia z tego magicznego miejsca a na koniec powiedział,że wychodząc zobaczył tam lalkę,umazaną czerwonym sprajem niczym krwią
(ale jej już zdjęcia nie zrobił,no bo po co nie!!!!)

wyobraźnia Peggy Sue zawrzała
-zabierz mnie tam synu,błagam!-zawyła
-nic z tego-odpowiedział syn z kamiennym sercem-nawet tam nie wejdziesz ,bo się wystraszysz tabliczki,że budynek grozi zawaleniem,a po drugie można wejść tam tylko w nocy,bo w dzień pilnują,a ta lalka jest gdzieś w piwnicy więc pewnie narobisz w gacie ze strachu...
-jesteś okropny!to chociaż mi ja przywieź...
niestety
młody wredny syn postraszył Peggy Sue,że jak ona przywiezie tą (biedną i samotną!!!)lalkę do domu ,to sam osobiście zadzwoni do psychiatry coby matkę zamknęli,i że bla bla bla i że jak chce to niech sobie kupi lalkę i ją czerwonym sprajem potraktuje....

Peggy Sue ciągle widzi lalkę
tylko oczami wyobraźni oczywiście,no bo jak inaczej
i strasznie jej pragnie
ale nie wie jak i gdzie i z kim się tam udać
i jest bardzo nieszczęśliwa






th :)

poniedziałek

i choć przez większość czasu nic mi się nie chce,i męczy nawet oddychanie,i najchętniej przespałabym resztę życia
to z drugiej strony jest we mnie niepohamowany głód
chęć rozwoju,poznania,zmiany a przede wszystkim odkrywania nowych lądów
więc czegokolwiek bym nie zrobiła to narasta we mnie wielka frustracja i poczucie zmarnowanego życia
amen

dobranoc


do mojej niewątpliwie długiej listy nałogów doszedł jeszcze jeden
uzależnienie od filmów
jeden,dwa a czasem nawet cztery dziennie
tak wiem,powinnam się leczyć

sobota, 20 lutego 2016

sobot







piątek, 19 lutego 2016

.



wtorek, 16 lutego 2016

.

niedziela, 14 lutego 2016

nadal niedziel



nie śpię,oglądam filmy



niedziel

czwartek, 11 lutego 2016

czwartek

-jestem nikim -pomyślała Peggy Sue
i znikła...

poniedziałek, 8 lutego 2016

poniedziałek

niedziela, 7 lutego 2016

niedziela

sobota, 6 lutego 2016

dobranoc


piątek (wiem,spóźniłam się bo już sobota ale...)

siła umysłu jest niesamowita

Peggy Sue liczy się ze zdaniem przyjaciół
więc gdy powiedzieli,że powinna otworzyć się na innych to postanowiła tak uczynić
na sobotni wieczór umówiła się ze znajomymi których zbywała od roku
a w niedzielne przedpołudnie miała być fotoreporterem biegu organizowanym z okazji rocznicy Zaślubin Polski z Morzem w którym to brała udział jej koleżanka z pracy

czas mijał
termin spotkań się zbliżał
zegar tykał
sekundy uciekały
a wewnętrzny opór i bulgot w czaszce Peggy wzrastał

i w końcu nadszedł piątek
i ciało Sue zaczęło się buntować

nasza bohaterka dostała gorączki,chrypy,kaszlu i okropnego bólu w zatokach
zwolniła się szybciej z pracy,wzięła tabletki,położyła do łóżka
ostatkiem sił odwołała weekendowe spotkania
i mimo,że bolą ją płuca
Peggy Sue poczuła się znacznie lepiej

znacznie
lepiej.....



piątek, 5 lutego 2016

.

czwartek, 4 lutego 2016

dzień dobry

miałam piec chrusty ale obraziłam się na młodego
rano kupię sobie pączka

środa, 3 lutego 2016

dobranoc

wtorek, 2 lutego 2016

Peggy Sue idzie na wojnę

Peggy jest spokojna
w zasadzie to często kurwuje pod nosem,ciska się w sobie,płacze
 ale
na tym się kończy
Peggy jest pacyfistką
ale do czasu
właśnie czas pokoju się skończył
Peggy Sue idzie na wojnę!!!!
(wiadomo z kim...)
na razie to partyzantka
więc ciiiiii



wtorek

NORKYS nadchodzi
lubię jak wieje
niestety bardziej niż ciało sponiewiera duszę

poniedziałek, 1 lutego 2016

poniedziałek

no dla odmiany dziś jest tak: