niedziela, 3 lutego 2013

dobranoc

-zimno-mruknęłam wskakując pod kołdrę
zmarznięta skuliłam się w embrion,
dłonie utuliły chłodne policzki
a palce u nóg zwinęły się jak ślimaki kiedy na nie dmuchnąć
-zimno....-powtórzyłam chyba bardziej do siebie niż do przechodzącej obok kotki
już się przyzwyczaiłam,że nie reaguje na moje nawoływania
    kiedy nagle,jednym zgrabnym susem wskoczyła na moje otulone kołdrą biodro
-och jak miło-uśmiechnęłam się
kotka przyglądała mi się bez wyrazu
-tak dawno u mnie nie byłaś...-wyciągnęłam rękę żeby ją pogłaskać
ale ona uchyliła głowę
-zimno...-powtórzyłam speszona-tęskniłam,nie przychodziłaś,myślałam,że mnie już nie lubisz
kotka zmrużyła oczy
-nigdy się nie nauczysz...-zamruczała leniwie
-czego?-spytałam zaskoczona
-im częściej się pchasz na kolana,tym częściej cię spychają,im rzadziej przychodzisz,tym bardziej tęsknią...
chciałam jeszcze o coś zapytać ale kotka zeskoczyła z kanapy
-przyniosłam ci mysz,jest pod drzwiami...-miauknęła wychodząc z pokoju