wtorek, 25 czerwca 2013

wtorek już

tak,jakoś  mam wkurwa
i on nie mija
mało tego
nasila się

wkurwia mnie praca
to,że ludzie w niedzielę rano stoją pod sklepem jak sępy
stoją i czekają aż otworzę
i to nie przyjezdni
czekają tubylcy
o 9 rano muszą kupić:
ziemniaki
mięso na obiad ( a biada nie ma,wtedy są sceny)
piwo
i chuj wie jeszcze co

wkurza mnie upał w sklepie (32 C)
i to,że kiedy czekolady topią się w ręcach,to jest MOJA wina
i szef siem drze na mnie
zamiast włączyć tą pierdoloną klimę

wkurwia mnie tłum,hałas i brak tolerancji
a czasami i głupota
chociaż głupota może być nawet czasem śmieszna

teraz nastąpi opis scenki rodzajowej:

do sklepu wchodzi para
mahoniowy biceps z tlenioną blondynką
on zatrzymując się przy regale z prasą-może chcesz jakąś gazetę?
ona-nie dziubuś,ja tu przyjechałam odpoczywać a nie czytać...

wkurwiają mnie ludzie w pracy ogólnie

scenka nr 2
on-a kiedy będzie ta śliczna miła blondyneczka?
ja-nie wiem
on-nie wie pani?
ja-nieeeeeee!!!!!!
on-pani też jest bardzo miła i śliczna ale...
ja-to nie są rozmowy w toku!coś panu podać bo nie mam czasu?

chcę jesieni
chłodu,ciszy i deszczu  :(

kupiłam sobie piwo
żeby się napić,rozczulić nad sobą,popłakać,oczyścić
ale było tak gorąco
że spragniona wydudlałam całe piwo zapominając,że mam się rozkleić

nosz kirwa!!!!!
jutro będę musiała znowu kupić browar!!
tylko żebym znowu nie zapomniała się poryczeć!