jednego nawianego sąsiada
i jedną znerwicowaną Peggy Sue
dobrze jest ,kiedy taka Peggy posiada męża psychopatę zdolnego popełnić każde szaleństwo
znerwicowaną Peggy Sue umieszczamy w pracy,czyli w sklepie
w którym za chwilę obsłuży podchmielonego sąsiada
no to
akcjaaaaaaaaaaaaaa!

-SĄSIAD-fgbhjjkkj (niezrozumiały bełkot) twój mąż wywala z domu podpalone kartony...
-PEGGY SUE-co? (pyta bo nie całkiem zrozumiała)
-SĄSIAD-jghkjhkk (niezrozumiały bełkot) nie nic,tylko jest mały dym...
-PEGGY SUE-co?! (bo część bełkotu zrozumiała)
-SĄSIAD-a nic,żartowałem...
-PEGGY SUE-co?!! (bo teraz to już nic nie rozumiała)
-SĄSIAD-kjsdfkfsjpg...
roztrzęsiona Peggy przypomniała sobie jak kilka dni temu na jej ulicy płonął dom
nie bacząc na to,że szef w pracy nie pozwala korzystać z telefonu
zadzwoniła do Młodego
-PEGGY SUE-jesteś w domu?nie? biegnij i sprawdź,czy chałupa nie płonie!!!
po długich pięciu minutach okazało się,że dom stoi cały i... pusty,bo Wróg nie wrócił jeszcze z pracy
lekko uspokojona ale nadal drżąca Sue wróciła na sklep
-SĄSIAD-Peggy,ja żartowałem...
-PEGGY SUE-spier.....






