poniedziałek, 31 października 2011

Trick-or-treating




Trick and treating

niedziela, 30 października 2011

hmmm...

piję kawę
i czytam to i to i to
i myślę.....
dobrze,że zaraz idę do pracy

niedziela


   Pierwszy pourlopowy dzień w pracy minął nadzwyczaj sympatycznie
szef przywitał mnie swojsko chlebem i winem marki tanie wino
a Krysia postanowieniem od dziś się odchudzamy
(więc najpierw był chleb wasa a potem kawa i dwie ogromne kremówki)

  Ze Szkocji wróciłam z mocnym postanowieniem zmiany swojego życia
na lepsze
a skoro dziś niedziela,poszłam do kościoła na mszę
usiadłam skromnie i wsłuchałam się w słowa ewangelii
Wówczas przemówił Jezus do tłumów i do swych uczniów tymi słowami:
«Na katedrze Mojżesza zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze.
Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią.
Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą.

Wszystkie swe uczynki spełniają w tym celu, żeby się ludziom pokazać. Rozszerzają swoje filakterie i wydłużają frędzle u płaszczów.
Lubią zaszczytne miejsca na ucztach i pierwsze krzesła w synagogach.
Chcą, by ich pozdrawiano na rynkach i żeby ludzie nazywali ich Rabbi.
Otóż wy nie pozwalajcie nazywać się Rabbi, albowiem jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy braćmi jesteście.
Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie.
Nie chciejcie również, żeby was nazywano mistrzami, bo jeden jest tylko wasz Mistrz, Chrystus.
Największy z was niech będzie waszym sługą.
Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony.
   Nooo-pomyślałam sobie-ciężki orzech do zgryzienia,ciekawe jak z tego wybrnie biedny księżyna
-Co sobie pomyślałeś słuchając ewangelii,że stanę tu cały czerwony ze wstydu?A ty,czy jesteś bez grzechu?-grzmiał z ambony kapłan-bo jeśli jesteś to należy zlikwidować konfesjonały!!!!
     I całe kazanie przegrzmiało w podobnym klimacie.A przecież wystarczyło powiedzieć,że wszyscy jesteśmy takimi samymi ludźmi i tak samo popełniamy błędy i grzechy...
 Nieważne.


  Wróciłam do domu,zjadłam śniadanko,kawusię piję w łóżeczku
W domu pachnie jajecznicą Wroga,
który od mojego powrotu do domu zachowuje się bez zarzutów
co oznacza,że mam czapkę-niewidkę czyli mnie nie ma
a może to jego nie ma?...

dobranoc



znalezione gdzieś tam

sobota, 29 października 2011

urlop,urlop i po urlopie

...i nawet dobrze...
stęskniłam się za "naszymi" ludźmi
za pracą
za tym ,czego miałam tak bardzo dosyć przed urlopem
chyba to znak,że naprawdę wypoczęłam

za parę dni poczuję tęsknotę za tym ,czym żyłam przez całe dziesięć dni
za siostrą
kochanymi siostrzeńcami
pięknym starym miastem
piętrowymi autobusami

jak nie urok to ....
nie da się wszystkiego pogodzić

nic to
teraz pora do pracy
komu w drogę ,temu fartuch na cielsko
pa

już sobota?

czwartek, 27 października 2011

nanana



And come into my sleep
Come into my sleep
For my soul to comfort and keep
Come into my sleep

wróciłam,żyję,i już tęsknię

a jak się wykąpię to coś tu napiszę :P

powroty są zazwyczaj bardzo miłe
wszystko to,co wydarzyło się przez te dziesięć dni,wydają się cudowną bajką
wypoczęłam,nabrałam sił,zwiedziłam,nagadałam się z siostrą za wszystkie czasy
teraz pora wrócić do rzeczywistości

w domu cicho i zimno
Wróg w delegacji więc spokój
napalone w piecu,walizki rozpakowane
dziewczyny z pracy wyściskane
młody poleciał do kolegów

jutro ostatni dzień urlopu :)

zapomniałam napisać,że kot strasznie się za nami stęsknił :P

czwartek

jeżeli lot nie jest opóźniony
to właśnie wsiadam do samolotu :)

dziękuje kochana siostro za gościnę
było cudownie
spełniły się wszystkie moje marzenia !!!!!!!






środa, 26 października 2011

środa

dziś piżamowy dzień
śpimy
jemy
odpoczywamy
pakujemy się
i myślimy o powrocie do domu

wtorek, 25 października 2011

wtorek

morze
Góra Artura
zwiedzanie
łażenie
oglądanie
focenie
zakupy
nogi wchodzą mi w tyłek :)
najważniejsze ,co miałam zobaczyć zobaczyłam
reszta,jak Bóg da
następnym razem






















bilet powrotny wydrukowany...
jutro ostatni dzień
w czwartek wracamy

poniedziałek, 24 października 2011

poniedzialek

dziś był dzień spacerowania
najpierw szukaliśmy wiewiórek na starym cmentarzu
potem sama zapuściłam się w niedalekie nieznane rewiry
i trafiłam na dwa inne cmentarze
a potem spacer do sklepu i "małe" zakupy
tyle ubrań to nie kupiłam sobie przez poprzednie dwa lata hehe
no ale nic,przyda się
chyba...







niedziela

niedziela minęła...
jak każdy dzień -wspaniale i szybko

po długim leniwym spaniu
śniadanko
a potem pojechaliśmy do kościoła

Polskojęzyczny Kościół w Edynburgu
całkiem inny niż nasze
bardzo ciepły, wręcz rodzinny
poznałam tam wiele ludzi,
którzy nieraz modlili się za mnie i przyjęli mnie jak swoją


podczas nabożeństwa można było kupić korale z Ugandy robione z gazety
wspomagając biedne kobiety z Afryki
(kupiłam, mam!!!)


a po nabożeństwie wypić wspólnie kawę

.................................................................
uwielbiam to snucie się po ulicach miasta
i w dzień i wieczorami
długie rozmowy z siostrą
wieczory filmowe ze szwagrem
żarty z siostrzeńcami...






będzie mi tego brakować :)
na zmiany nie jestem jeszcze gotowa

niedziela, 23 października 2011

piosenka na dziś



dziękuję Ci za nią...

choć sobota już minęła ...

czas tak szybko leci...
wrzucam losowo zdjęcia zrobione każdego dnia
w domu poobrabiam je jak należy i dam na blog foto
teraz nie mam czasu

nie chcę wracać
ale też jakaś mała cząstka mnie tęskni za "domem"
cokolwiek bym zrobiła nie będzie dobrze
wszędzie będę bezdomna....