poniedziałek, 27 stycznia 2014
poniedziałek
czyli pierwszy dzień z cyklu
weź kurwa wstań i coś zrób ze swoim życiem
projekt ten ma na celu zmuszenie mnie do przebudzenia
w przenośni i w sensie dosłownym
****************
no dobra
więc wstałam
poszłam
wypiłam kawę
wróciłam
ostrożnie mijam łóżko coby mnie nie wciągło w swoje miękkie czeluścia
idę odśnieżyć
a potem na miasto z aparatem
nuta na dziś
weź kurwa wstań i coś zrób ze swoim życiem
projekt ten ma na celu zmuszenie mnie do przebudzenia
w przenośni i w sensie dosłownym
****************
no dobra
więc wstałam
poszłam
wypiłam kawę
wróciłam
ostrożnie mijam łóżko coby mnie nie wciągło w swoje miękkie czeluścia
idę odśnieżyć
a potem na miasto z aparatem
nuta na dziś
....
wieje
gwałtowne podmuchy wnikają w ściany
które drżą lekko jakby z zimna
przymykam oczy
trzydzieści lat temu też wiało
Mama wieszała koce na oknach,żeby było cieplej
czasem wisiały tak kilka dni
na środku pokoju stał grzejnik
szczerzył się do nas czerwonymi sprężynami
a za oknami wiatr grał na ulicznych lampach
wydając długie gwizdy
często wyłączali prąd
a wtedy Mama śpiewała nam do snu
a znała wiele pięknych piosenek
czemu nie można cofnąć czasu?
gwałtowne podmuchy wnikają w ściany
które drżą lekko jakby z zimna
przymykam oczy
trzydzieści lat temu też wiało
Mama wieszała koce na oknach,żeby było cieplej
czasem wisiały tak kilka dni
na środku pokoju stał grzejnik
szczerzył się do nas czerwonymi sprężynami
a za oknami wiatr grał na ulicznych lampach
wydając długie gwizdy
często wyłączali prąd
a wtedy Mama śpiewała nam do snu
a znała wiele pięknych piosenek
czemu nie można cofnąć czasu?
niedziela, 26 stycznia 2014
niedziela smarowana dżemorem
![]() |
| znalezione |
no jakoś siły nie mam
na nic
za oknem taaaka zima
cudna do focenia
a ja
śpię
nie mam siły iść po receptę
szukam cukierków w torebce,na parapecie,w portfelu
pływają ostatnie
jak ratunkowe koła
no nie mam siły
wybacz
z tomu pod tytułem:
a ple ple ple,
piosenki lalala,
znalezione w netoprzestrzeni
sobota, 25 stycznia 2014
chujowa pani domu czyli Peggy Sue piecze zakalca
jak się pier.... znaczy się wali,to się wali
a wszystko przez Uzdrowiciela
bo rano Peggy Sue poszła zrobić mu zdjęcia
tzn. nie mu ale dla niego
a właściwie na jego bloga
i poszła i popstrykała i nic za to nie chciała
ale Uzdrowiciel uparł się i dał jej masę makową w proszku
-pani weźmie i sobie wypróbuje,ponoć jest dobra...
i Peggy cały boży dzień kombinowała jakie to ciasto z tą masą upiecze
w końcu wymyśliła
upiecze jogurtowe
ale nie skromnie korytko jedno
upiecze z podwójnej porcji
a jak!
a do drugiej doda masy makowej
kupiła co uważała za stosowne
i dawaj co prędzej do domu
wpadła do kuchni nie ściągając butów
a co tam!
ciasto,ciasto,ciasto!
już podczas wsypywania składników zorientowała się,że ma za mało mąki
-Ja nigdzie nie idę!-wrzasnął potomek nieczuły na litościwe spojrzenia matki
-kurwww.....-zagotowało się w Sue-trudno dodam mąki żytniej....
potem szło gładko aż do czasu,kiedy Peggy włożyła ciasto do piekarnika
i zaczęła sprzątać
pod rękę nawinął jej się....proszek do pieczenia
dodajmy nieotwarty proszek do pieczenia !!!!
-nosz kurwwwwwww....!
szybko wyjęła gorące blaszki z piekarnika
nasypała do nich proszku,wymiąchała
pozmywała,zrobiła sobie herbatki
i ponownie zajrzała do piekarnika
-nie no,ja pierrrrrrrr...
a tam wykręcone w konwulsjach korytko rzyga ciastem
-że też mi się zachciało silikonowych foremek!
i łap za silikon i siup do aluminiowej foremki
teraz Peggy Sue MUSIAŁA sobie zrobić drinka
w końcu kupiła se ćwiartuchę wódki na Sylwestra
która do tej pory wietrzała w lodówce
czy wspominałam,że
ciasto jogurtowe piekło się dwa razy dłużej
a z masą makową trzy razy dłużej niż w przepisie?
dodam jeszcze,że podczas pobytu w kuchni
Peggy Sue była molestowana przez kota
który bezczelnie upominał się o żarło,mimo że miskę miał pełną
a po tym jak został potraktowany ścierką
próbował popełnić samobójstwo wciskając głowę
do śmierdzącego buta swojej pani
zainteresowanych informuję:
kot przeżył
ciasto wyszło
a Peggy Sue się nie upiła
![]() |
| znalezione |
a wszystko przez Uzdrowiciela
bo rano Peggy Sue poszła zrobić mu zdjęcia
tzn. nie mu ale dla niego
a właściwie na jego bloga
i poszła i popstrykała i nic za to nie chciała
ale Uzdrowiciel uparł się i dał jej masę makową w proszku
-pani weźmie i sobie wypróbuje,ponoć jest dobra...
i Peggy cały boży dzień kombinowała jakie to ciasto z tą masą upiecze
w końcu wymyśliła
upiecze jogurtowe
ale nie skromnie korytko jedno
upiecze z podwójnej porcji
a jak!
a do drugiej doda masy makowej
kupiła co uważała za stosowne
i dawaj co prędzej do domu
wpadła do kuchni nie ściągając butów
a co tam!
ciasto,ciasto,ciasto!
już podczas wsypywania składników zorientowała się,że ma za mało mąki
-Ja nigdzie nie idę!-wrzasnął potomek nieczuły na litościwe spojrzenia matki
-kurwww.....-zagotowało się w Sue-trudno dodam mąki żytniej....
potem szło gładko aż do czasu,kiedy Peggy włożyła ciasto do piekarnika
i zaczęła sprzątać
pod rękę nawinął jej się....proszek do pieczenia
dodajmy nieotwarty proszek do pieczenia !!!!
-nosz kurwwwwwww....!
szybko wyjęła gorące blaszki z piekarnika
nasypała do nich proszku,wymiąchała
pozmywała,zrobiła sobie herbatki
i ponownie zajrzała do piekarnika
-nie no,ja pierrrrrrrr...
a tam wykręcone w konwulsjach korytko rzyga ciastem
-że też mi się zachciało silikonowych foremek!
i łap za silikon i siup do aluminiowej foremki
teraz Peggy Sue MUSIAŁA sobie zrobić drinka
w końcu kupiła se ćwiartuchę wódki na Sylwestra
która do tej pory wietrzała w lodówce
czy wspominałam,że
ciasto jogurtowe piekło się dwa razy dłużej
a z masą makową trzy razy dłużej niż w przepisie?
dodam jeszcze,że podczas pobytu w kuchni
Peggy Sue była molestowana przez kota
który bezczelnie upominał się o żarło,mimo że miskę miał pełną
a po tym jak został potraktowany ścierką
próbował popełnić samobójstwo wciskając głowę
do śmierdzącego buta swojej pani
zainteresowanych informuję:
kot przeżył
ciasto wyszło
a Peggy Sue się nie upiła
...
Dramatyczny apel ukraińskiego pisarza
Jurij Andruchowycz
(fot. Андрей Романенко / Wikimedia Commons / pz)
Publikujemy dramatyczny apel ukraińskiego pisarza Jurija Andruchowycza.
Drodzy Przyjaciele, a przede wszystkim zagraniczni dziennikarze i redaktorzy!
W ostatnich dniach dostaję od was wiele próśb, by opisać bieżącą sytuację w Kijowie i ogólnie na Ukrainie, ocenić to, co ma miejsce, i przedstawić jakąkolwiek wizję najbliższej przyszłości. Ponieważ nie mam fizycznie możliwości, by dla każdego z waszych czasopism oddzielnie napisać obszerny artykuł analityczny, postanowiłem przygotować ten zwięzły apel, aby każdy z was mógł skorzystać z niego w zależności od swoich potrzeb.
Najważniejsze rzeczy, o których chcę wam powiedzieć, są następujące:
W ciągu niespełna czterech lat swojego urzędowania reżim pana Janukowycza doprowadził kraj i społeczeństwo do granic wytrzymałości. Co gorsza, doprowadził do sytuacji bez wyjścia, w której musi on za wszelką cenę utrzymać się przy władzy. W przeciwnym wypadku czeka go surowy wyrok. Skala kradzieży i uzurpacji przewyższa wszelkie wyobrażenia o ludzkiej chciwości.
Jedyną odpowiedzią, jaką reżim ten stosuje już od trzech miesięcy w związku z pokojowymi demonstracjami, jest przemoc - spotęgowana, "kombinowana": ataki pododdziałów specjalnych policji na Majdanie łączą się z indywidualnymi prześladowaniami opozycyjnych aktywistów i zwykłych uczestników akcji protestacyjnych (śledzenie, pobicia, palenie aut, domów, wtargnięcia do mieszkań, aresztowania, wzmożone procesy sądowe). Słowem kluczowym jest zastraszenie.
W związku z tym, że to nie działa, a protesty się nasilają, władza czyni represje bardziej restrykcyjnymi. "Podstawę prawną" do tego władza stworzyła 16 stycznia, kiedy zupełnie zależni od prezydenta parlamentarzyści, naruszając regulamin, porządek obrad, procedury głosowania, a wreszcie konstytucję, rękoma (!) w kilka minut (!) przegłosowali cały szereg ustaw, które realnie wprowadzają w kraju dyktaturę i stan wyjątkowy nawet bez jego ogłoszenia. Na przykład, pisząc i rozpowszechniając te zdania, już łamię kilka paragrafów o "oszczerstwach", "podżeganiu" itp.
Krótko mówiąc, jeżeli chcemy przestrzegać tych "praw", musimy wziąć pod uwagę, że na Ukrainie zakazane jest wszystko, co nie jest dozwolone przez władzę. A władza pozwala tylko na jedno - korzenie się przed nią.
Nie godząc się na takie "prawo", ukraińskie społeczeństwo 19 stycznia już po raz kolejny tłumnie wystąpiło w obronie swojej przyszłości.
Dziś w kadrach telewizyjnych wiadomości z Kijowa oglądać możecie demonstrantów w różnego rodzaju kaskach i maskach na twarzach, czasem z drewnianymi kijami w rękach. Nie wierzcie, że to jacyś "ekstremiści", "prowokatorzy" albo "prawicowi radykałowie". Ja i moi przyjaciele sami teraz udajemy się na nasze manifestacje z takim i podobnym ekwipunkiem. W tym znaczeniu "ekstremistą" jestem teraz ja, moja żona, córka, nasi przyjaciele. Nie mamy wyjścia: bronimy życia i zdrowia swojego i swoich bliskich. Strzelają do nas bojówki policyjnych pododdziałów specjalnych, naszych przyjaciół zabijają snajperzy. Liczba protestujących, zabitych tylko w rządowej dzielnicy podczas ostatnich dwóch dni to według różnych źródeł pięć-siedem osób. Liczba zaginionych bez wieści w całym Kijowie sięga dziesiątek ludzi.
Nie możemy zatrzymać protestów, bo oznaczać to będzie, że zgadzamy się na kraj - dożywotnie więzienie. Młode pokolenie Ukraińców, które dorastało i kształtowało się w czasach poradzieckich, w naturalny sposób odrzuca wszelką dyktaturę.
Jeżeli dyktatura zwycięży, Europa będzie musiała liczyć się z perspektywą Korei Północnej za swoją wschodnią granicą oraz z - według różnych źródeł - 5-10 milionów uchodźców. Nie chcę was straszyć.
Swoją nienazwaną wojnę władza prowadzi głównie przeciw nim. Po zapadnięciu zmroku po Kijowie zaczynają przemieszczać się nieznane grupy "ludzi po cywilnemu", które wyłapują przede wszystkim młodzież, szczególnie z symbolami euromajdanu i Unii Europejskiej. Porywają ich, wywożą do lasów, gdzie rozbierają ich i katują na srogim mrozie. Dziwnym trafem ofiarami takich zatrzymań najczęściej są młodzi artyści - aktorzy, malarze, poeci. Wydaje się, że po kraju krążą "szwadrony śmierci", których zadaniem jest zniszczyć to, co najpiękniejsze.
Jeszcze jeden charakterystyczny szczegół: w kijowskich szpitalach siły policyjne organizują zasadzki na rannych protestujących, wyłapują ich tam i (powtarzam - rannych!) wywożą na przesłuchania w nieznanym kierunku. Skrajnie niebezpieczne stało się poszukiwanie pomocy w szpitalu nawet dla zwykłych przechodniów przypadkowo zranionych odłamkiem plastikowego granatu policyjnego. Lekarze jedynie wzruszają ramionami i przekazują pacjentów w ręce tzw. stróżów prawa.
Podsumowując: na Ukrainie w pełni realizuje się zbrodnia przeciw ludzkości, za którą odpowiedzialna jest obecna władza. Jeśli w tę sytuację zamieszani są jacyś ekstremiści, to są nimi najwyżsi urzędnicy państwowi.
A odnośnie do dwóch waszych tradycyjnie najtrudniejszych dla mnie pytań: nie wiem, co będzie dalej, i nie wiem, co wy możecie teraz dla nas zrobić. Możecie w miarę możliwości i kontaktów upowszechniać ten apel.
I jeszcze - współczujcie nam. Myślcie o nas. I tak zwyciężymy, chociaż oni będą się wściekać. Naród ukraiński, mówiąc bez przesady, przelewa własną krew w obronie europejskich wartości wolnego i sprawiedliwego społeczeństwa. Mam nadzieję, że to docenicie.
(tłumaczenie: Iwona Boruszkowska/Urszula Pieczek)
Jurij Andruchowycz
(fot. Андрей Романенко / Wikimedia Commons / pz)
Publikujemy dramatyczny apel ukraińskiego pisarza Jurija Andruchowycza.
Drodzy Przyjaciele, a przede wszystkim zagraniczni dziennikarze i redaktorzy!
W ostatnich dniach dostaję od was wiele próśb, by opisać bieżącą sytuację w Kijowie i ogólnie na Ukrainie, ocenić to, co ma miejsce, i przedstawić jakąkolwiek wizję najbliższej przyszłości. Ponieważ nie mam fizycznie możliwości, by dla każdego z waszych czasopism oddzielnie napisać obszerny artykuł analityczny, postanowiłem przygotować ten zwięzły apel, aby każdy z was mógł skorzystać z niego w zależności od swoich potrzeb.
Najważniejsze rzeczy, o których chcę wam powiedzieć, są następujące:
W ciągu niespełna czterech lat swojego urzędowania reżim pana Janukowycza doprowadził kraj i społeczeństwo do granic wytrzymałości. Co gorsza, doprowadził do sytuacji bez wyjścia, w której musi on za wszelką cenę utrzymać się przy władzy. W przeciwnym wypadku czeka go surowy wyrok. Skala kradzieży i uzurpacji przewyższa wszelkie wyobrażenia o ludzkiej chciwości.
Jedyną odpowiedzią, jaką reżim ten stosuje już od trzech miesięcy w związku z pokojowymi demonstracjami, jest przemoc - spotęgowana, "kombinowana": ataki pododdziałów specjalnych policji na Majdanie łączą się z indywidualnymi prześladowaniami opozycyjnych aktywistów i zwykłych uczestników akcji protestacyjnych (śledzenie, pobicia, palenie aut, domów, wtargnięcia do mieszkań, aresztowania, wzmożone procesy sądowe). Słowem kluczowym jest zastraszenie.
W związku z tym, że to nie działa, a protesty się nasilają, władza czyni represje bardziej restrykcyjnymi. "Podstawę prawną" do tego władza stworzyła 16 stycznia, kiedy zupełnie zależni od prezydenta parlamentarzyści, naruszając regulamin, porządek obrad, procedury głosowania, a wreszcie konstytucję, rękoma (!) w kilka minut (!) przegłosowali cały szereg ustaw, które realnie wprowadzają w kraju dyktaturę i stan wyjątkowy nawet bez jego ogłoszenia. Na przykład, pisząc i rozpowszechniając te zdania, już łamię kilka paragrafów o "oszczerstwach", "podżeganiu" itp.
Krótko mówiąc, jeżeli chcemy przestrzegać tych "praw", musimy wziąć pod uwagę, że na Ukrainie zakazane jest wszystko, co nie jest dozwolone przez władzę. A władza pozwala tylko na jedno - korzenie się przed nią.
Nie godząc się na takie "prawo", ukraińskie społeczeństwo 19 stycznia już po raz kolejny tłumnie wystąpiło w obronie swojej przyszłości.
Dziś w kadrach telewizyjnych wiadomości z Kijowa oglądać możecie demonstrantów w różnego rodzaju kaskach i maskach na twarzach, czasem z drewnianymi kijami w rękach. Nie wierzcie, że to jacyś "ekstremiści", "prowokatorzy" albo "prawicowi radykałowie". Ja i moi przyjaciele sami teraz udajemy się na nasze manifestacje z takim i podobnym ekwipunkiem. W tym znaczeniu "ekstremistą" jestem teraz ja, moja żona, córka, nasi przyjaciele. Nie mamy wyjścia: bronimy życia i zdrowia swojego i swoich bliskich. Strzelają do nas bojówki policyjnych pododdziałów specjalnych, naszych przyjaciół zabijają snajperzy. Liczba protestujących, zabitych tylko w rządowej dzielnicy podczas ostatnich dwóch dni to według różnych źródeł pięć-siedem osób. Liczba zaginionych bez wieści w całym Kijowie sięga dziesiątek ludzi.
Nie możemy zatrzymać protestów, bo oznaczać to będzie, że zgadzamy się na kraj - dożywotnie więzienie. Młode pokolenie Ukraińców, które dorastało i kształtowało się w czasach poradzieckich, w naturalny sposób odrzuca wszelką dyktaturę.
Jeżeli dyktatura zwycięży, Europa będzie musiała liczyć się z perspektywą Korei Północnej za swoją wschodnią granicą oraz z - według różnych źródeł - 5-10 milionów uchodźców. Nie chcę was straszyć.
Swoją nienazwaną wojnę władza prowadzi głównie przeciw nim. Po zapadnięciu zmroku po Kijowie zaczynają przemieszczać się nieznane grupy "ludzi po cywilnemu", które wyłapują przede wszystkim młodzież, szczególnie z symbolami euromajdanu i Unii Europejskiej. Porywają ich, wywożą do lasów, gdzie rozbierają ich i katują na srogim mrozie. Dziwnym trafem ofiarami takich zatrzymań najczęściej są młodzi artyści - aktorzy, malarze, poeci. Wydaje się, że po kraju krążą "szwadrony śmierci", których zadaniem jest zniszczyć to, co najpiękniejsze.
Jeszcze jeden charakterystyczny szczegół: w kijowskich szpitalach siły policyjne organizują zasadzki na rannych protestujących, wyłapują ich tam i (powtarzam - rannych!) wywożą na przesłuchania w nieznanym kierunku. Skrajnie niebezpieczne stało się poszukiwanie pomocy w szpitalu nawet dla zwykłych przechodniów przypadkowo zranionych odłamkiem plastikowego granatu policyjnego. Lekarze jedynie wzruszają ramionami i przekazują pacjentów w ręce tzw. stróżów prawa.
Podsumowując: na Ukrainie w pełni realizuje się zbrodnia przeciw ludzkości, za którą odpowiedzialna jest obecna władza. Jeśli w tę sytuację zamieszani są jacyś ekstremiści, to są nimi najwyżsi urzędnicy państwowi.
A odnośnie do dwóch waszych tradycyjnie najtrudniejszych dla mnie pytań: nie wiem, co będzie dalej, i nie wiem, co wy możecie teraz dla nas zrobić. Możecie w miarę możliwości i kontaktów upowszechniać ten apel.
I jeszcze - współczujcie nam. Myślcie o nas. I tak zwyciężymy, chociaż oni będą się wściekać. Naród ukraiński, mówiąc bez przesady, przelewa własną krew w obronie europejskich wartości wolnego i sprawiedliwego społeczeństwa. Mam nadzieję, że to docenicie.
(tłumaczenie: Iwona Boruszkowska/Urszula Pieczek)
z tomu pod tytułem:
eciepecie napisali w gazecie,
znalezione w netoprzestrzeni
piątek, 24 stycznia 2014
to mnie rozśmieszyło ostatnio
z tomu pod tytułem:
to mnie rozśmieszyło ostatnio,
znalezione w netoprzestrzeni
czwartek, 23 stycznia 2014
w czwartek nie ma mnie dla nikogo
dzisiejszy dzień sponsorują
specjalne podziękowania dla podusi i kołderki
tydzień temu skończyły mi się kolorowe cukierki
za kilka minut zjem ostatnią pomarańczę
a za godzinę skończy się film
wszystko się kiedyś kończy
kilka rzeczy w życiu mnie ominęło
jeszcze kilka ominie
no cóż
ale żyję i mimo wszystko mam się dobrze
chociaż
dziś nie ma mnie dla nikogo
a Casablanca to straaaaaszne nudy
zawiodłam się
specjalne podziękowania dla podusi i kołderki
tydzień temu skończyły mi się kolorowe cukierki
za kilka minut zjem ostatnią pomarańczę
a za godzinę skończy się film
wszystko się kiedyś kończy
kilka rzeczy w życiu mnie ominęło
jeszcze kilka ominie
no cóż
ale żyję i mimo wszystko mam się dobrze
chociaż
dziś nie ma mnie dla nikogo
a Casablanca to straaaaaszne nudy
zawiodłam się
z tomu pod tytułem:
a ple ple ple,
fajny film dziś widziałam
środa, 22 stycznia 2014
środa
Wróg ma wolne-L4
niby nic a jednak....
wróciłam do domu
odwołałam zumbę
poszłam spać
ot durna bździągwa ze mnie
niby nic a jednak....
wróciłam do domu
odwołałam zumbę
poszłam spać
ot durna bździągwa ze mnie
wtorek, 21 stycznia 2014
wtorek
dzisiejszy dzień sponsorują :
mały biały tulipan (którego dostałam z rana w pracy)
pół kilograma pistacji,dwa kilogramy pomarańczy z promocji i trzy kilogramy mandarynek (za co bardzo dziękuję sieci Biedronka)
ciepłe getry od Dagi
i wirtualny tort zimowy od Margo :*
dobranoc
mały biały tulipan (którego dostałam z rana w pracy)
pół kilograma pistacji,dwa kilogramy pomarańczy z promocji i trzy kilogramy mandarynek (za co bardzo dziękuję sieci Biedronka)
ciepłe getry od Dagi
i wirtualny tort zimowy od Margo :*
dobranoc
poniedziałek, 20 stycznia 2014
blue monday ?
podobno dzisiaj jest blue monday czyli najbardziej depresyjny dzień w roku....
czy ja wiem?
wyspałam się
dostałam prezent od ukochanego śwagra
wreszcie podpisałam dalszą umowę o pracę (co ostatecznie i tak nic nie oznacza)
miałam miły telefon
i takie tam
i właściwie byłoby super
gdyby nie ten cholerny wiatr który pizga już 4 dzień
temperatura w dzień -5°C
zachmurzenie umiarkowane
temperatura odczuwalna -14 °C
wiatr 41 km/h wschodni
porywy 75 km/h
no bo kolano już nie boli
a od śwagra dostałam strój sportowy
i mimo,że moje buty rozpękły się nie wytrzymując tempa moich treningów
to pobiegałabym
ale nie mogę
bo pizga
mało tego
jak mi zimno to jem
nie,nie jem
tylko żrę jak porypana
najlepiej smalec z majonezem i zasmażką
kurde mol
ja chcę wiosny
albo przynajmniej niepizgania !!!!
czy ja wiem?
wyspałam się
dostałam prezent od ukochanego śwagra
wreszcie podpisałam dalszą umowę o pracę (co ostatecznie i tak nic nie oznacza)
miałam miły telefon
i takie tam
i właściwie byłoby super
gdyby nie ten cholerny wiatr który pizga już 4 dzień
temperatura w dzień -5°C
zachmurzenie umiarkowane
temperatura odczuwalna -14 °C
wiatr 41 km/h wschodni
porywy 75 km/h
no bo kolano już nie boli
a od śwagra dostałam strój sportowy
i mimo,że moje buty rozpękły się nie wytrzymując tempa moich treningów
to pobiegałabym
ale nie mogę
bo pizga
mało tego
jak mi zimno to jem
nie,nie jem
tylko żrę jak porypana
najlepiej smalec z majonezem i zasmażką
kurde mol
ja chcę wiosny
albo przynajmniej niepizgania !!!!
niedziela, 19 stycznia 2014
sobota, 18 stycznia 2014
piątek, 17 stycznia 2014
piatek
zaglądam tam co jakiś czas i zaglądam
i ciągle łudzę się,że wyskoczysz nagle jak królik z kapelusza
i coś napiszesz
zaglądam tam ale ciągle nie żyjesz
bez sensu
wizyta księdza
kot uciekł jak polany wrzątkiem
potem
niespodziewanie
sutek jak kawałek obcego mięsa
wyrósł mi na kolanie
i stanął kością w gardle
ostatni raz
the storm comes and goes
and I keep walking, I keep walking
rain drops shine with gold
my heart was stolen, heart was stolen
trzeba coś ( w końcu) zmienić
i ciągle łudzę się,że wyskoczysz nagle jak królik z kapelusza
i coś napiszesz
zaglądam tam ale ciągle nie żyjesz
bez sensu
wizyta księdza
kot uciekł jak polany wrzątkiem
potem
niespodziewanie
sutek jak kawałek obcego mięsa
wyrósł mi na kolanie
i stanął kością w gardle
ostatni raz
the storm comes and goes
and I keep walking, I keep walking
rain drops shine with gold
my heart was stolen, heart was stolen
trzeba coś ( w końcu) zmienić
Subskrybuj:
Posty (Atom)












