![]() |
| znalezione |
a wszystko przez Uzdrowiciela
bo rano Peggy Sue poszła zrobić mu zdjęcia
tzn. nie mu ale dla niego
a właściwie na jego bloga
i poszła i popstrykała i nic za to nie chciała
ale Uzdrowiciel uparł się i dał jej masę makową w proszku
-pani weźmie i sobie wypróbuje,ponoć jest dobra...
i Peggy cały boży dzień kombinowała jakie to ciasto z tą masą upiecze
w końcu wymyśliła
upiecze jogurtowe
ale nie skromnie korytko jedno
upiecze z podwójnej porcji
a jak!
a do drugiej doda masy makowej
kupiła co uważała za stosowne
i dawaj co prędzej do domu
wpadła do kuchni nie ściągając butów
a co tam!
ciasto,ciasto,ciasto!
już podczas wsypywania składników zorientowała się,że ma za mało mąki
-Ja nigdzie nie idę!-wrzasnął potomek nieczuły na litościwe spojrzenia matki
-kurwww.....-zagotowało się w Sue-trudno dodam mąki żytniej....
potem szło gładko aż do czasu,kiedy Peggy włożyła ciasto do piekarnika
i zaczęła sprzątać
pod rękę nawinął jej się....proszek do pieczenia
dodajmy nieotwarty proszek do pieczenia !!!!
-nosz kurwwwwwww....!
szybko wyjęła gorące blaszki z piekarnika
nasypała do nich proszku,wymiąchała
pozmywała,zrobiła sobie herbatki
i ponownie zajrzała do piekarnika
-nie no,ja pierrrrrrrr...
a tam wykręcone w konwulsjach korytko rzyga ciastem
-że też mi się zachciało silikonowych foremek!
i łap za silikon i siup do aluminiowej foremki
teraz Peggy Sue MUSIAŁA sobie zrobić drinka
w końcu kupiła se ćwiartuchę wódki na Sylwestra
która do tej pory wietrzała w lodówce
czy wspominałam,że
ciasto jogurtowe piekło się dwa razy dłużej
a z masą makową trzy razy dłużej niż w przepisie?
dodam jeszcze,że podczas pobytu w kuchni
Peggy Sue była molestowana przez kota
który bezczelnie upominał się o żarło,mimo że miskę miał pełną
a po tym jak został potraktowany ścierką
próbował popełnić samobójstwo wciskając głowę
do śmierdzącego buta swojej pani
zainteresowanych informuję:
kot przeżył
ciasto wyszło
a Peggy Sue się nie upiła



