czwartek, 9 stycznia 2014

dlaczego nie należy wyłączać telefonu kiedy dzwoni szef

dzień w pracy był raczej ...ujowy
bezruch poświąteczny nie wpływa dobrze na nastroje tych z góry
w dodatku parę dni temu skończyła mi się umowa o pracę,więc też raczej miałam niepewną minę

po ośmiu godzinach stresu postanowiłam się przewietrzyć
-jeżeli chcesz na kolację sałatkę jarzynową to chodź ze mną na miasto-podpuściłam Młodego
udało się
po drodze musiałam bardzo się pilnować aby nie zrobić obciachu synowi
a więc:
nie mogłam mówić (dżizas bo ty mamo gadasz takie głupoty...)
nie mogłam robić głupich min (ja nie robiłam głupich min tylko się dusiłam,bo je nie mogę milczeć!)
nie mogłam radośnie podskakiwać
nie mogłam trzymać go za rękę (niewdzięcznik!)
nie mogłam sugerować mu fryzjera ( choć był po drodze,bo on nie jest na to gotowy,-nie mamo,ani jutro ani pojutrze ani za tydzień!)
i takie tam
a więc dwadzieścia minut później baraszkowaliśmy między regałami pewnego dużego marketu
kiedy nagle
całkiem niespodziewanie
zadzwonił mój szef
po chwili wahania odebrałam
i oczywiście w tej samej sekundzie gorzko tego pożałowałam,bo wyższa instancja dzwoniła aby mnie opieprzyć
-bo widzisz mamo,w takiej sytuacji to się wcale nie odbiera...-wymądrzał się Młody
nie minęło kilka minut a znowu mój telefon śpiewał na cały market
zerkam
ki diabeł?
znowu szef
o nie,nie odbieram!
-wyłącz ten telefon!-nie wytrzymał potomek po 10 minutach wycia telefonu
no to wyłączyłam

po kolejnych 10 minutach zadzwonił telefon...Młodego...
-mamo,to do ciebie...

-dzień dobry pani Agnieszko tu mówi szef...

no ja pierdole!!!!

-dzień dobry pani Agnieszko tu mówi szef,bo ja się o panią martwię,no bo co ja mogłem sobie pomyśleć?Opieprzam panią a potem pani nie odbiera,to sobie pomyślałem,że coś się musiało stać.Pojechałem więc do pani,dzwonię do drzwi i nikt nie otwiera,więc ja za klamkę-otwarte,wchodzę i pukam do pierwszego pokoju,a tam pani mąż więc pytam czy nie wie,gdzie pani jest.Powiedział,że pewnie na górze ,chodzę i szukam a pani tam nie ma,więc wracam do męża i pytam jak się z panią skontaktować,więc mąż zadzwonił do syna i tak panią złapałem.Bo ja się martwiłem pani Agnieszko,powinna się pani cieszyć,że ktoś się o panią troszczy...No więc chciałem powiedzieć,żeby się pani nie martwiła,bo ja na panią nakrzyczałem ale jutro umowę o pracę podpiszemy...




powiem tak
najbardziej to bałam się wrócić do domu
że Wróg mi sceny zrobi
ale nie zrobił
pewnie też jest w szoku....