
a wczoraj to mało nie zabiłyśmy nowej koleżanki
ale może po kolei
od paru dni mamy w pracy nową koleżankę
Brygidę
właściwie Basię,ale że już jedną Basię mamy,to drugą nazwałyśmy Brygida,co by się nie myliło
Basia vel Brygida nie bardzo godzi się na nowe imię ale trudno
zresztą nie o to idzie
Brygida jest fajna,my jesteśmy fajne więc kiedy podczas rozmowy wyszło,że nasza nowa koleżanka chce się wiosennie oczyścić z toksyn,postanowiłyśmy jej pomóc
Zdradziłyśmy jej,że co jakiś czas,średnio raz na tydzień pijemy ok 1-2 szkl. wody po ogórkach kiszonych,nie dość że woda owa bogata jest w witaminę c to jeszcze świetnie przeczyszcza jelita.
Zachęcona przez nas Brygida z pewną dozą nieśmiałości w poniedziałek wieczorem sięgnęła po szklaneczkę soku.
We wtorek rano zadzwoniła,że nie przyjdzie do pracy,bo...oczyszczanie jeszcze trwa
A wieczorem zadzwoniła,że nie przyjdzie też w środę bo...oczyszczanie jeszcze trwa i że musiała przyjąć 3 kroplówki,bo się odwodniła
Doprawdy,głupia sprawa
nam ta woda nigdy nie zaszkodziła a tu masz...
w dodatku szef stwierdził,że chciałyśmy zabić koleżankę i zabronił pić sok z ogórków do odwołania
od dziś stwierdzenie posrać się na śmierć nabiera zupełnie innego całkiem mrocznego znaczenia