niedziela, 11 września 2011

nadal niedziela

-RMFFM minęła 19.30...na Pomorzu i Kujawach może się zachmurzyć i lekko popadać...

a potem ze wschodu zaczęła nadciągać ciemność
wyszłam przed sklep (bo byłam w pracy)udając,że zmiatam
i nie mogłam oderwać wzroku od tego widowiska
po niebie płynęły ciężkie sinoczarne chmury raz po raz przecinane błyskawicami
i ta cisza...
taka jakaś cmentarna...

i zaczęło się
pierduty na zmianę z błyskami
i strasznie jakoś
i ja sama w wielkim sklepie...
po każdym gromie faks zgrzytał zębami
-uciekać pulsowało mi w głowie

-masz prąd?to się przygotuj...-uprzedził mnie sms Krysi
-Jesssu- złapałam latarkę,
sama w ciemnym sklepie z zabójczym faksem?
-jestem za młoda,żeby umierać!

uwielbiam burzę,ale możecie mi wierzyć,że byłam skichana ze strachu
prądu nie wyłączyli,faks mnie nie zeżarł,a burza?
skończyła się równie szybko,jak zaczęła


laptok dalej nie działa,ale
widzę,że i tak nikt za mną nie tęsknił

idę spać chyba
dobranoc