wtorek, 10 maja 2016
poniedziałek, 9 maja 2016
ankieta
czy powinnam założyć nowego bloga
głosowało 14 osób (jestem w szoku bo myślałam że będa to z 3 osoby)
głosowało 14 osób (jestem w szoku bo myślałam że będa to z 3 osoby)
- tak 2 (14%) ( w tym ja bo musiałam sprawdzić czy to działa hehehe)
- nie 8 (57%)
- obojętne chętnie poczytam oba 4 (28%)
- obojętne i tak nie czytam 0 (0%)
no cóż ,ciągniemy to dalej
dobranoc :)
i dziękuję za wspólną zabawę
niedziela, 8 maja 2016
czwartek, 5 maja 2016
niemogęzasnąć
za oknem prawie 10 C
na piecu 70 C
duszę się
nie wiem czy z tego ciepła czy...
....Pan Domu wrócił....
na piecu 70 C
duszę się
nie wiem czy z tego ciepła czy...
....Pan Domu wrócił....
czwartek czyli mieć czy być
... mam pokój w sercu i jakąś cichą,spokojną radość-jestem właściwie zupełnie szczęśliwa-jako nic nie mająca ,a posiadająca wiele Wanda Błeńska
ile człowiek jest wart jeśli chodzi o stronę materialną ?
ja -dwa kartony śmieci (plus aparat i laptop hehe)
niedziela, 1 maja 2016
sobota, 30 kwietnia 2016
sobota
...Działając we własnym imieniu niniejszym rozwiązuję umowę o pracę ... z winy Pracodawcy, a to w oparciu o przepis art. 30 § 1 k.p. w zw. z art. 943 § 4 k.p.
Przyczyną rozwiązania stosunku pracy są zachowania dotyczące mojej osoby, polegające na uporczywym i długotrwałym nękaniu i zastraszaniu, w wyniku czego wywołały one moją zaniżoną ocenę przydatności zawodowej i rozstrój zdrowia...
...udzielam Pełnomocnictwa adwokatowi ... do zastępowania mnie przed sądami wszystkich instancji, tak powszechnymi jak i administracyjnymi , oraz do reprezentowania mnie przed Sądem Najwyższym i Naczelnym Sądem Administracyjnym, a także przed organami ścigania, organami Państwowymi i samorządowymi w postępowaniu administracyjnym i podatkowym oraz przed innymi instytucjami i podmiotami prawa...
to jeden z najważniejszych dni w moim życiu
dziś rano wysłałam wypowiedzenie
Przyczyną rozwiązania stosunku pracy są zachowania dotyczące mojej osoby, polegające na uporczywym i długotrwałym nękaniu i zastraszaniu, w wyniku czego wywołały one moją zaniżoną ocenę przydatności zawodowej i rozstrój zdrowia...
...udzielam Pełnomocnictwa adwokatowi ... do zastępowania mnie przed sądami wszystkich instancji, tak powszechnymi jak i administracyjnymi , oraz do reprezentowania mnie przed Sądem Najwyższym i Naczelnym Sądem Administracyjnym, a także przed organami ścigania, organami Państwowymi i samorządowymi w postępowaniu administracyjnym i podatkowym oraz przed innymi instytucjami i podmiotami prawa...
to jeden z najważniejszych dni w moim życiu
dziś rano wysłałam wypowiedzenie
czwartek, 28 kwietnia 2016
czwartek
co u mnie?
nadal jestem na L4 do soboty
potem idę zanieść wypowiedzenie
wbrew pozorom nie mam nadmiaru czasu
pakuję się,uczę się angielskiego,
żegnam się z ludźmi co wiąże się z nadmiernym spożywaniem kofeiny hehehe
przestałam mieć koszmary
budzę się o 6-7 rano,nie sypiam w dzień (albo rzadko)
chodzę spać przed 22
mam ogromną ilość energii i radości
zaczynam nowe życie
no właśnie w związku z tym mam pytanie
nowe życie-nowy blog czy niekoniecznie ?
tym bardziej,że istnieje ryzyko ,że nowy blog nie pociągnie długo
jak wrócę z płaczem z emigracji hehehe
więc w prawym górnym rogu jest sonda
przy okazji zobaczę czy ktoś w ogóle tu włazi :)
piosenka na dziś i miłego dnia
nadal jestem na L4 do soboty
potem idę zanieść wypowiedzenie
wbrew pozorom nie mam nadmiaru czasu
pakuję się,uczę się angielskiego,
żegnam się z ludźmi co wiąże się z nadmiernym spożywaniem kofeiny hehehe
przestałam mieć koszmary
budzę się o 6-7 rano,nie sypiam w dzień (albo rzadko)
chodzę spać przed 22
mam ogromną ilość energii i radości
zaczynam nowe życie
no właśnie w związku z tym mam pytanie
nowe życie-nowy blog czy niekoniecznie ?
tym bardziej,że istnieje ryzyko ,że nowy blog nie pociągnie długo
jak wrócę z płaczem z emigracji hehehe
więc w prawym górnym rogu jest sonda
przy okazji zobaczę czy ktoś w ogóle tu włazi :)
piosenka na dziś i miłego dnia
z tomu pod tytułem:
a ple ple ple,
piosenki lalala,
pytania z dupy wzięte
środa, 27 kwietnia 2016
niedziela, 17 kwietnia 2016
niedziela
to co się obecnie dzieje jest niesamowite
mam wrażenie,że gram w jakimś filmie
ludzie pytają co się dzieje,że szefowa z córką stoją w sklepie za ladą
dzwonią,piszą,ściskają na ulicy
cieszą się razem ze mną
życzą powodzenia w nowym życiu
nigdy wcześniej nie doświadczyłam tyle ciepła
a ja?
uśmiecham się i jestem szczęśliwa
dziś rano obudził mnie dzięcioł,wczoraj kos
chodzę ulicami miasta i staram się je jak najlepiej zapamiętać
odgłosy,zapachy,widoki
będę tęsknić to pewne
ale nic nie zmieni decyzji wyjazdu
wiem,że robię to co należy
a jak mi się nie uda to wrócę
mam wrażenie,że gram w jakimś filmie
ludzie pytają co się dzieje,że szefowa z córką stoją w sklepie za ladą
dzwonią,piszą,ściskają na ulicy
cieszą się razem ze mną
życzą powodzenia w nowym życiu
nigdy wcześniej nie doświadczyłam tyle ciepła
a ja?
uśmiecham się i jestem szczęśliwa
dziś rano obudził mnie dzięcioł,wczoraj kos
chodzę ulicami miasta i staram się je jak najlepiej zapamiętać
odgłosy,zapachy,widoki
będę tęsknić to pewne
ale nic nie zmieni decyzji wyjazdu
wiem,że robię to co należy
a jak mi się nie uda to wrócę
sobota, 16 kwietnia 2016
piątek, 15 kwietnia 2016
czwartek, 14 kwietnia 2016
czwartek
co u mnie?
dalej odpoczywam
odpoczywam od pracy
bo powoli zamieniam się w normalnego człowieka
wstaję o 7,sprzątam ,układam,pakuję się
nie śpię w dzień
szkoda czasu
uczę się angielskiego,uśmiecham się,śpiewam,odwiedzam koleżanki i powoli żegnam się z nimi
a co w pracy?
dziewczyny (te co zostały) żrą się między sobą
szefowa musiała stanąć za ladą bo nowych pracownic nie widać
a szef....cóż
szef chodzi i wszystkim opowiada że dałam mu L4 od psychiatry
naprawdę podziwiam go
że się tak nie boi?
ja za trzy tygodnie zaczynam nowe życie
i tylko to się liczy
dziękuję za wsparcie i dalej trzymajcie kciuki :)
poniedziałek, 11 kwietnia 2016
czwartek, 7 kwietnia 2016
środa, 6 kwietnia 2016
środa
od kilku dni jestem na L4
wygląda na to że już nie wrócę do pracy
a jeśli nawet to na krótko
nawet nie wiecie jakie życie jest piękne!!!!
niedziela, 3 kwietnia 2016
niedziela
od czasu kiedy WIEM że odejdę
słońce jest cieplejsze a niebo bardziej błękitne
przestać się bać....
wyrzucić kolejny kamień z buta i przestać się bać....
niesamowite uczucie
oczywiście strach mi nadal towarzyszy
pewnie zawsze będzie blisko
ale to już inny rodzaj obawy
tzw. strach twórczy,strach przed nieznanym,strach nowego jutra
(27 dni)
słońce jest cieplejsze a niebo bardziej błękitne
przestać się bać....
wyrzucić kolejny kamień z buta i przestać się bać....
niesamowite uczucie
oczywiście strach mi nadal towarzyszy
pewnie zawsze będzie blisko
ale to już inny rodzaj obawy
tzw. strach twórczy,strach przed nieznanym,strach nowego jutra
(27 dni)
sobota, 2 kwietnia 2016
czwartek, 31 marca 2016
czwartek
"Robię wdech i całym sobą czuję tę właśnie chwilę...
Robię wydech i czuję, że ta chwila jest wspaniała...
Robię wdech i uspakajam swoje ciało...
Robię wydech i się uśmiecham..."
i nagle okazuje się że oprócz moich kochanych sióstr wokoło jest pełno dobrych ludzi chętnych do pomocy
jedni opłacą mi prawnika (jeśli to będzie potrzebne)
drudzy podszkolą z angielskiego
inni zaś oferują mieszkanie i pracę w Anglii (gdyby mi się w Ed nie poszczęściło)
to niesamowite!
i chyba znak,że to co robię ma jakiś sens
Robię wydech i czuję, że ta chwila jest wspaniała...
Robię wdech i uspakajam swoje ciało...
Robię wydech i się uśmiecham..."
i nagle okazuje się że oprócz moich kochanych sióstr wokoło jest pełno dobrych ludzi chętnych do pomocy
jedni opłacą mi prawnika (jeśli to będzie potrzebne)
drudzy podszkolą z angielskiego
inni zaś oferują mieszkanie i pracę w Anglii (gdyby mi się w Ed nie poszczęściło)
to niesamowite!
i chyba znak,że to co robię ma jakiś sens
z tomu pod tytułem:
a ple ple ple,
znalezione w netoprzestrzeni
wtorek, 29 marca 2016
wtorek
dziś ogarnęła mnie panika
jestem pewna tego co robię ale i strasznie przerażona
ja...z motyką na słońce....
30 dni pracy
a za 40 dni....
żadnego grosza przy duszy
goła jak ....wielka goła dupa
jestem pewna tego co robię ale i strasznie przerażona
ja...z motyką na słońce....
30 dni pracy
a za 40 dni....
żadnego grosza przy duszy
goła jak ....wielka goła dupa
z tomu pod tytułem:
a ple ple ple,
znalezione w netoprzestrzeni
poniedziałek, 28 marca 2016
.
Chciałbym wam powiedzieć jeszcze jedno:
walczcie o siebie, nie dajcie się wdeptać kryzysom beznadziejności,
chwilowej ciemności,
walczcie o czyste sumienie
i nigdy nie myślcie, że Bóg jest przeciwko wam
Jan Kaczkowski
Ks. Jan Kaczkowski: Trzeba się przygotować do śmierci
poniedziałek
Peggy Sue przebudziła się ok 4
uchyliła okno
na dworze jeszcze ciemno i do rana daleko
ale ptaki już cudownie śpiewają
-życie jest piękne-pomyślała nakrywając nos kołdrą
-życie jest takie...-i zanim pomyślała jakie jest jeszcze życie ,zasnęła z uśmiechem na twarzy
uchyliła okno
na dworze jeszcze ciemno i do rana daleko
ale ptaki już cudownie śpiewają
-życie jest piękne-pomyślała nakrywając nos kołdrą
-życie jest takie...-i zanim pomyślała jakie jest jeszcze życie ,zasnęła z uśmiechem na twarzy
z tomu pod tytułem:
a ple ple ple,
peggy sue i jej troski
niedziela, 27 marca 2016
sobota, 26 marca 2016
piątek, 25 marca 2016
piątek
ach i nie napisałam
w poniedziałek odeszła do innego lepszego świata nasza koleżanka z pracy
pracowała z nami 11 lat
odeszła do...cukierni
kiedy wysyła nam sms-y i opowiada jak tam się pracuje to
przychodzi mi na myśl dziadek który sadza na kolana wnuki i przy kominku opowiada piękne baśnie
humor mi wraca
mimo,że teraz pracy więcej bo jakoś nowych chętnych do pracy brak
humor wraca mimo,że szef w związku z odejściem koleżanki wyczynia takie cuda,że aż żal pisać
zwyczajnie słoma,ba-cały balot siana z butów mu wychodzi
ja odliczam
o d l i c z a m
w poniedziałek odeszła do innego lepszego świata nasza koleżanka z pracy
pracowała z nami 11 lat
odeszła do...cukierni
kiedy wysyła nam sms-y i opowiada jak tam się pracuje to
przychodzi mi na myśl dziadek który sadza na kolana wnuki i przy kominku opowiada piękne baśnie
humor mi wraca
mimo,że teraz pracy więcej bo jakoś nowych chętnych do pracy brak
humor wraca mimo,że szef w związku z odejściem koleżanki wyczynia takie cuda,że aż żal pisać
zwyczajnie słoma,ba-cały balot siana z butów mu wychodzi
ja odliczam
o d l i c z a m
czwartek, 24 marca 2016
czwartek
uspokajam się
wyciszam
nie ma sensu wić się i rzucać
13 lat pracy w jednym miejscu to długo
korzenie tak powrastały ,że trudno uwierzyć,że gdzieś tam jest lepszy świat
13 lat
praca na cały etat ale w umowie pół
od 5 lat bez podwyżki
pracując ponad 162 godz/na miesiąc nie wyrabiamy nawet najniższej krajowej
mogłabym tu jeszcze pisać i pisać
ale po co
żółć mnie zalewa przede wszystkim dlatego,że jesteśmy traktowane jak śmieci
po 13 latach pracy usłyszałam,że trzyma się mnie z litości "bo pani wie,już latka nie te,zdrowie nie to,gdzie pani znalazłaby inną pracę"
i że "panią nigdy z żadnej pensji nie będzie stać na godne życie,bo powiedzmy sobie jasno -z jednej pensji pani rodziny nie utrzyma"
upokorzenie,wstyd,żal
to już za mną
postanowiłam chociaż ciężko zostawić kogoś kogo się kocha i pojechać w nieznane
ale postanowiłam i mam już dość
za ostatnie pieniądze poszłam do fryzjera
będzie co ma być
jeszcze tylko miesiąc,półtora i rzucam się na głęboką wodę
nie wiem co mnie czeka i jak będzie
ale już chyba gorzej nie może być
więc ....
miłego dnia kochani
wyciszam
nie ma sensu wić się i rzucać
13 lat pracy w jednym miejscu to długo
korzenie tak powrastały ,że trudno uwierzyć,że gdzieś tam jest lepszy świat
13 lat
praca na cały etat ale w umowie pół
od 5 lat bez podwyżki
pracując ponad 162 godz/na miesiąc nie wyrabiamy nawet najniższej krajowej
mogłabym tu jeszcze pisać i pisać
ale po co
żółć mnie zalewa przede wszystkim dlatego,że jesteśmy traktowane jak śmieci
po 13 latach pracy usłyszałam,że trzyma się mnie z litości "bo pani wie,już latka nie te,zdrowie nie to,gdzie pani znalazłaby inną pracę"
i że "panią nigdy z żadnej pensji nie będzie stać na godne życie,bo powiedzmy sobie jasno -z jednej pensji pani rodziny nie utrzyma"
upokorzenie,wstyd,żal
to już za mną
postanowiłam chociaż ciężko zostawić kogoś kogo się kocha i pojechać w nieznane
ale postanowiłam i mam już dość
za ostatnie pieniądze poszłam do fryzjera
będzie co ma być
jeszcze tylko miesiąc,półtora i rzucam się na głęboką wodę
nie wiem co mnie czeka i jak będzie
ale już chyba gorzej nie może być
więc ....
miłego dnia kochani
z tomu pod tytułem:
a ple ple ple,
znalezione w netoprzestrzeni
środa, 23 marca 2016
wtorek, 22 marca 2016
wtorek
za dużo za szybko się dzieje
i niekoniecznie same dobre rzeczy
telefon do pani adwokat nie przyniósł oczekiwanych rezultatów
co robić
co robić
nie wiem
i niekoniecznie same dobre rzeczy
telefon do pani adwokat nie przyniósł oczekiwanych rezultatów
co robić
co robić
nie wiem
poniedziałek, 21 marca 2016
piątek, 18 marca 2016
nie ma co martwić się na zapas ale...
źródło:wysokie obcasy
Nagle cała blacha ciasta, które właśnie upiekłaś, jest tylko dla ciebie. Nie masz z kim się podzielić. Tęsknota rośnie wprost proporcjonalnie do wielkości twojej pupy
Nie zrozumiesz, dopóki nie wyjedziesz. Bycie emigrantem to stan ducha i umysłu. "Przesadzasz" - ktoś zaraz powie - "przecież wiele osób ma się świetnie". Pewnie, że są i tacy ludzie. Są jednak i ci, którzy obijają się o szklane ściany. Sądzę, że stanowią połowę wszystkich emigrujących. Nie, nie chodzi o to, że życie na emigracji przypomina wspinaczkę po stromych górach, ale idealnie też nie jest. Emigracja zawsze ma jakąś cenę.
Jak komuś wytłumaczyć, co to jest tęsknota? Jak ostrzec przed tym, co go czeka? Nie da się. Doświadcza się tego tylko na własnej skórze. Owszem, można mówić, że będzie ciężko, że to nie jest do końca "dream come true", ale nikt nie uwierzy. Bo przecież wyjazd za granicę jest jak podróż do Nibylandii. Wszystko tam jest, ale czasem trochę na niby.
Ściana #1.
Zaczyna się od rejestracji w danym kraju. Rejestrować się czy nie? Niby banalne pytanie, ale... Może będą dodatkowe podatki? Czy w zasadzie zostaniemy tu na dłużej? Czy to tylko przelotny romans z tym krajem? Sto pytań.
Każdy mówi co innego. Trochę się gubisz.
Idziesz do gminy i na dzień dobry stajesz w kolejce emigrantów. Ludzie ustawiają się przed budynkiem o 7 rano, jednak dopiero o godzinie 9 dostają bileciki do okienka.
Uff... Jesteś przy okienku. Masz numer milion pierwszy i czekasz bite 4 godziny. Pamiętaj, żeby rozmawiać po francusku lub flamandzku. Będą krzyczeć i się foszyć, jeśli spróbujesz coś załatwić po angielsku.
Udaje ci się dogadać łamanym francuskim. Przynosisz sto razy dokumenty, żeby się zarejestrować - za każdym razem odsyłają cię z kwitkiem i prośbą o inne dokumenty. Jak masz szczęście, to w jakieś 2-3 miesiące uda się w końcu i dostaniesz ten cholerny papierek.
Ściana #2.
Praca. Jeśli jeszcze nie znasz dobrze języka, to jest dramat. Firmy międzynarodowe dają jednak jakieś szanse. W zasadzie wykształcenie nie jest tak istotne jak znajomość języków.
Czemu nikt tego nam nie mówił w liceum?
Jak masz szczęście i znasz języki obce, to coś znajdziesz. Jak nie, to liczysz na to, że akurat w korpo szukają tylko z angielskim i uda się załapać.
Udaje się? Super! Nie? To masz problem. Pewnie prędzej czy później wracasz do kraju. Ewentualnie zostajesz i pracujesz fizycznie.
W scenariuszu, w którym się udaje: nie znasz w ogóle prawa pracy, podatków, wynagrodzeń netto i brutto. Jak to wszystko ogarnąć? Jak trafisz na uczciwego pracodawcę i/lub dużą firmę, to wszystko jest OK. Gorzej, jak trafisz do mniejszej firmy, gdzie ludzie niechętnie informują cię o tym, co możesz, a czego nie.
Mija pierwszy miesiąc. Zaczynasz powoli rozumieć, ale tak naprawdę minie dużo czasu, zanim poznasz w pełni swoje prawa.
Odpracowujesz każdą wizytę u lekarza. Pod koniec roku okazuje się, że to nie było potrzebne. Dlaczego nikt nic nie powiedział?
Dwa lata zajmuje ci zrozumienie rzeczy, które w Polsce wiesz po miesiącu.
Ściana #3.
Udało się! Masz pracę, mieszkanie. (Wynajęte po znajomości, bo jak chcesz wynająć przed rozpoczęciem pracy, to graniczy z cudem. Nikt nie chce wynająć mieszkania bezrobotnemu, nieważne, ile masz kasy). Możesz zacząć żyć. Tak jakby.
Bo najpierw jest nauka. Idziesz na kursy językowe, żeby jakoś się dostosować i lepiej poruszać po kraju. Poznajesz innych ludzi. Jest OK.
Twoi znajomi po pracy idą do domu lub na imprezę, a ty zasuwasz trzy razy w tygodniu po trzy godziny zajęć wieczornych i uczysz się.
I tak przez kolejne 2-3 lata. Praca - kursy - dom.
Ściana #4.
Tęsknota. Życie się normuje. Po aktywnym okresie ogarniania nowego życia zaczyna ci brakować tego, że w weekend idziesz z przyjaciółką na kawę lub spotykasz się z rodziną na obiad.
Nagle ta cała blacha ciasta, które właśnie upiekłaś, jest tylko dla ciebie. Nie masz z kim się podzielić. Tęsknota rośnie wprost proporcjonalnie do wielkości twojej pupy.
To stan ciała i umysłu nie do opisania i nie do zrozumienia przez kogoś, kto nie doświadczył życia na emigracji... (I nie mówię o przypadkach wyjazdu na rok czy dwa, mówię o perspektywie zostania na zawsze!).
Omijają cię śluby, urodziny znajomych, narodziny siostrzenicy. Rodzą się dzieci, odchodzą najbliżsi. A ciebie nie ma. Nawet wtedy, kiedy bliscy potrzebują cię najbardziej. Masz wyrzuty sumienia.
Wpadasz czasami na weekend. I co? I siejesz tylko zamęt.
Jednak taka była twoja decyzja: wyjechać z kraju i lepiej żyć.
W święta ciągle dylemat, jechać do mojej rodziny czy teściów? Wraz z partnerem decydujecie się rozdzielić, bo każdy chce spędzić czas w gronie najbliższych. Słyszysz komentarze, że to jakaś dziecinada.
Tu znajdziesz wszystkie listy emigrantek z akcji "Polki bez granic"
Ściana #5.
Tracisz swoją tożsamość. Nie jesteś ani tu, ani tam. Tęsknisz za domem, ale nie ma cię na tak długo, że tracisz kontakty.
Otwierają się nowe miejsca w twoim mieście i nie nadążasz za tym wszystkim. Znajomi pytają się, gdzie chcesz iść na piwo, a ty nie wiesz. Niektórzy patrzą na ciebie jak na pańcię zadzierającą nosa.
W nowym kraju chodzisz do miejsc dla turystów. Ty i większość twoich znajomych to przyjezdni. Stajesz się klasycznym słoikiem, i tu, i tam.
Za granicą zawsze jesteś tą Polką, która przyjechała, a w Polsce - tym obcym, co wyjechał. Bądź tu mądry...
Ściana #6.
Związek. Partner staje się twoim całym światem.
To jedyny łącznik z tamtym światem. Jesteście sobie tak bliscy, że czasem się dusisz.
Próbujecie zmagać się wspólnie z każdym dniem. Jak jedno ma kryzys, to i drugie podupada. Nie masz żadnego filaru, wsparcia w postaci przyjaciół z dzieciństwa, rodziny. Jesteście tylko we dwójkę.
Jak związek się rozpada, to nie wiadomo, co zrobić. Rozstać się? W tej sytuacji to przerażające
Ściana #7.
Wyrzuty sumienia. Sama chciałaś. Ciężko wrócić do kraju, bo teraz prowadzisz tu wygodne życie. Zaczynasz je lubić, mimo tych wszystkich wyrzeczeń. Jakaś część ciebie chce jednak wrócić - tam są twoje korzenie.
Więc codziennie rozmyślasz: wrócić czy zostać? Co robić? Jak widzisz swoje życie za 2-5 lat? A co będzie, jak pojawią się dzieci? Jak rodzice będą starsi? A im dłużej mieszkasz za granicą, tym bardziej zdajesz sobie sprawę, że coraz ciężej wrócić.
Podoba ci się to inne życie, międzynarodowość. Powrót wydaje się... szarobury. Nie mówiąc już o komentarzach złośliwców: "O! wrócił syn marnotrawny".
Za granicą lepiej zarabiasz. To główny powód rozterek. I jest ci z tym głupio. Że wybierasz kasę. Stać cię w końcu na wyjazdy, wakacje, weekendowe wycieczki, lekarza, fajny prezent dla rodziców, wsparcie finansowe dla rodziny.
Jedni powiedzą: życie powinno być łatwe i przyjemne. Inni ocenią, że jesteś materialistką.
Co będzie, to będzie
Życie za granicą jest fajne, ale nie zapominajmy, że to też wyzwania.
Nie jest zawsze tak kolorowo. I zamiast oceniać osoby, które zdecydowały się na wyjazd, trzeba się zastanowić, dlaczego tak zrobiły i jaką cenę za to płacą.
Próbujemy ogarniać życie po swojemu i nie każdemu to się musi podobać. Nam też często nie jest łatwo. Ale to nasze życie i nasze decyzje. I bez względu na to, gdzie wylądujemy na starość, to pewnie zawsze czegoś będziemy żałować lub za czym innym tęsknić.
Czy warto wyjechać? Nie wiem, ciągle się nad tym zastanawiam.
Wiem jedno: jestem dumna, że doszłam do pewnych rzeczy sama! Nikt niczego za mnie nie załatwił. Powoli, w swoim tempie ogarnęłam życie.
Czy myślę o powrocie? Codziennie. Ale też wiem, że wyjeżdżając, będę tęsknić - mam stabilną sytuację, a wracając do Polski paradoksalnie jadę w nieznane.
Co będzie? Nie wiem. Staram cieszyć się życiem. Co będzie, to będzie. Życie pokaże.
Nagle cała blacha ciasta, które właśnie upiekłaś, jest tylko dla ciebie. Nie masz z kim się podzielić. Tęsknota rośnie wprost proporcjonalnie do wielkości twojej pupy
Nie zrozumiesz, dopóki nie wyjedziesz. Bycie emigrantem to stan ducha i umysłu. "Przesadzasz" - ktoś zaraz powie - "przecież wiele osób ma się świetnie". Pewnie, że są i tacy ludzie. Są jednak i ci, którzy obijają się o szklane ściany. Sądzę, że stanowią połowę wszystkich emigrujących. Nie, nie chodzi o to, że życie na emigracji przypomina wspinaczkę po stromych górach, ale idealnie też nie jest. Emigracja zawsze ma jakąś cenę.
Jak komuś wytłumaczyć, co to jest tęsknota? Jak ostrzec przed tym, co go czeka? Nie da się. Doświadcza się tego tylko na własnej skórze. Owszem, można mówić, że będzie ciężko, że to nie jest do końca "dream come true", ale nikt nie uwierzy. Bo przecież wyjazd za granicę jest jak podróż do Nibylandii. Wszystko tam jest, ale czasem trochę na niby.
Ściana #1.
Zaczyna się od rejestracji w danym kraju. Rejestrować się czy nie? Niby banalne pytanie, ale... Może będą dodatkowe podatki? Czy w zasadzie zostaniemy tu na dłużej? Czy to tylko przelotny romans z tym krajem? Sto pytań.
Każdy mówi co innego. Trochę się gubisz.
Idziesz do gminy i na dzień dobry stajesz w kolejce emigrantów. Ludzie ustawiają się przed budynkiem o 7 rano, jednak dopiero o godzinie 9 dostają bileciki do okienka.
Uff... Jesteś przy okienku. Masz numer milion pierwszy i czekasz bite 4 godziny. Pamiętaj, żeby rozmawiać po francusku lub flamandzku. Będą krzyczeć i się foszyć, jeśli spróbujesz coś załatwić po angielsku.
Udaje ci się dogadać łamanym francuskim. Przynosisz sto razy dokumenty, żeby się zarejestrować - za każdym razem odsyłają cię z kwitkiem i prośbą o inne dokumenty. Jak masz szczęście, to w jakieś 2-3 miesiące uda się w końcu i dostaniesz ten cholerny papierek.
Ściana #2.
Praca. Jeśli jeszcze nie znasz dobrze języka, to jest dramat. Firmy międzynarodowe dają jednak jakieś szanse. W zasadzie wykształcenie nie jest tak istotne jak znajomość języków.
Czemu nikt tego nam nie mówił w liceum?
Jak masz szczęście i znasz języki obce, to coś znajdziesz. Jak nie, to liczysz na to, że akurat w korpo szukają tylko z angielskim i uda się załapać.
Udaje się? Super! Nie? To masz problem. Pewnie prędzej czy później wracasz do kraju. Ewentualnie zostajesz i pracujesz fizycznie.
W scenariuszu, w którym się udaje: nie znasz w ogóle prawa pracy, podatków, wynagrodzeń netto i brutto. Jak to wszystko ogarnąć? Jak trafisz na uczciwego pracodawcę i/lub dużą firmę, to wszystko jest OK. Gorzej, jak trafisz do mniejszej firmy, gdzie ludzie niechętnie informują cię o tym, co możesz, a czego nie.
Mija pierwszy miesiąc. Zaczynasz powoli rozumieć, ale tak naprawdę minie dużo czasu, zanim poznasz w pełni swoje prawa.
Odpracowujesz każdą wizytę u lekarza. Pod koniec roku okazuje się, że to nie było potrzebne. Dlaczego nikt nic nie powiedział?
Dwa lata zajmuje ci zrozumienie rzeczy, które w Polsce wiesz po miesiącu.
Ściana #3.
Udało się! Masz pracę, mieszkanie. (Wynajęte po znajomości, bo jak chcesz wynająć przed rozpoczęciem pracy, to graniczy z cudem. Nikt nie chce wynająć mieszkania bezrobotnemu, nieważne, ile masz kasy). Możesz zacząć żyć. Tak jakby.
Bo najpierw jest nauka. Idziesz na kursy językowe, żeby jakoś się dostosować i lepiej poruszać po kraju. Poznajesz innych ludzi. Jest OK.
Twoi znajomi po pracy idą do domu lub na imprezę, a ty zasuwasz trzy razy w tygodniu po trzy godziny zajęć wieczornych i uczysz się.
I tak przez kolejne 2-3 lata. Praca - kursy - dom.
Ściana #4.
Tęsknota. Życie się normuje. Po aktywnym okresie ogarniania nowego życia zaczyna ci brakować tego, że w weekend idziesz z przyjaciółką na kawę lub spotykasz się z rodziną na obiad.
Nagle ta cała blacha ciasta, które właśnie upiekłaś, jest tylko dla ciebie. Nie masz z kim się podzielić. Tęsknota rośnie wprost proporcjonalnie do wielkości twojej pupy.
To stan ciała i umysłu nie do opisania i nie do zrozumienia przez kogoś, kto nie doświadczył życia na emigracji... (I nie mówię o przypadkach wyjazdu na rok czy dwa, mówię o perspektywie zostania na zawsze!).
Omijają cię śluby, urodziny znajomych, narodziny siostrzenicy. Rodzą się dzieci, odchodzą najbliżsi. A ciebie nie ma. Nawet wtedy, kiedy bliscy potrzebują cię najbardziej. Masz wyrzuty sumienia.
Wpadasz czasami na weekend. I co? I siejesz tylko zamęt.
Jednak taka była twoja decyzja: wyjechać z kraju i lepiej żyć.
W święta ciągle dylemat, jechać do mojej rodziny czy teściów? Wraz z partnerem decydujecie się rozdzielić, bo każdy chce spędzić czas w gronie najbliższych. Słyszysz komentarze, że to jakaś dziecinada.
Tu znajdziesz wszystkie listy emigrantek z akcji "Polki bez granic"
Ściana #5.
Tracisz swoją tożsamość. Nie jesteś ani tu, ani tam. Tęsknisz za domem, ale nie ma cię na tak długo, że tracisz kontakty.
Otwierają się nowe miejsca w twoim mieście i nie nadążasz za tym wszystkim. Znajomi pytają się, gdzie chcesz iść na piwo, a ty nie wiesz. Niektórzy patrzą na ciebie jak na pańcię zadzierającą nosa.
W nowym kraju chodzisz do miejsc dla turystów. Ty i większość twoich znajomych to przyjezdni. Stajesz się klasycznym słoikiem, i tu, i tam.
Za granicą zawsze jesteś tą Polką, która przyjechała, a w Polsce - tym obcym, co wyjechał. Bądź tu mądry...
Ściana #6.
Związek. Partner staje się twoim całym światem.
To jedyny łącznik z tamtym światem. Jesteście sobie tak bliscy, że czasem się dusisz.
Próbujecie zmagać się wspólnie z każdym dniem. Jak jedno ma kryzys, to i drugie podupada. Nie masz żadnego filaru, wsparcia w postaci przyjaciół z dzieciństwa, rodziny. Jesteście tylko we dwójkę.
Jak związek się rozpada, to nie wiadomo, co zrobić. Rozstać się? W tej sytuacji to przerażające
Ściana #7.
Wyrzuty sumienia. Sama chciałaś. Ciężko wrócić do kraju, bo teraz prowadzisz tu wygodne życie. Zaczynasz je lubić, mimo tych wszystkich wyrzeczeń. Jakaś część ciebie chce jednak wrócić - tam są twoje korzenie.
Więc codziennie rozmyślasz: wrócić czy zostać? Co robić? Jak widzisz swoje życie za 2-5 lat? A co będzie, jak pojawią się dzieci? Jak rodzice będą starsi? A im dłużej mieszkasz za granicą, tym bardziej zdajesz sobie sprawę, że coraz ciężej wrócić.
Podoba ci się to inne życie, międzynarodowość. Powrót wydaje się... szarobury. Nie mówiąc już o komentarzach złośliwców: "O! wrócił syn marnotrawny".
Za granicą lepiej zarabiasz. To główny powód rozterek. I jest ci z tym głupio. Że wybierasz kasę. Stać cię w końcu na wyjazdy, wakacje, weekendowe wycieczki, lekarza, fajny prezent dla rodziców, wsparcie finansowe dla rodziny.
Jedni powiedzą: życie powinno być łatwe i przyjemne. Inni ocenią, że jesteś materialistką.
Co będzie, to będzie
Życie za granicą jest fajne, ale nie zapominajmy, że to też wyzwania.
Nie jest zawsze tak kolorowo. I zamiast oceniać osoby, które zdecydowały się na wyjazd, trzeba się zastanowić, dlaczego tak zrobiły i jaką cenę za to płacą.
Próbujemy ogarniać życie po swojemu i nie każdemu to się musi podobać. Nam też często nie jest łatwo. Ale to nasze życie i nasze decyzje. I bez względu na to, gdzie wylądujemy na starość, to pewnie zawsze czegoś będziemy żałować lub za czym innym tęsknić.
Czy warto wyjechać? Nie wiem, ciągle się nad tym zastanawiam.
Wiem jedno: jestem dumna, że doszłam do pewnych rzeczy sama! Nikt niczego za mnie nie załatwił. Powoli, w swoim tempie ogarnęłam życie.
Czy myślę o powrocie? Codziennie. Ale też wiem, że wyjeżdżając, będę tęsknić - mam stabilną sytuację, a wracając do Polski paradoksalnie jadę w nieznane.
Co będzie? Nie wiem. Staram cieszyć się życiem. Co będzie, to będzie. Życie pokaże.
z tomu pod tytułem:
eciepecie napisali w gazecie,
znalezione w netoprzestrzeni
czwartek, 17 marca 2016
środa, 16 marca 2016
srali muchi będzie...co będzie
no więc dzieje się
nie chce za dużo pisać bo boję się
-nie, nie że zapeszę
nie wierzę w gusła chociaż może powinnam
( pierwszą osobą która mnie zobaczyła zaraz po zakupie w sukni ślubnej był oczywiście Wróg no i proszę co z tego wyszło )
boję się że zajrzy tu ktoś kto może zniweczyć moje plany
ale w sumie....
dużo się dzieje
wczoraj spotkałam się z panią adwokat
czekają mnie sprawy sądowe z panem który ostro zalazł mi za skórę i nie jest to Wróg)
za trzy miesiące podejmuję ....nową pracę (jeszcze nikt o tym nie wie!) ale tylko na sezon,będę barmanką w barze hehehe
a jesienią pakuję walizki i na czas bliżej nieokreślony zmieniam miejsce zamieszkania
raczej łatwo się domyślić co i jak
trzymajcie kciuki
nie chce za dużo pisać bo boję się
-nie, nie że zapeszę
nie wierzę w gusła chociaż może powinnam
( pierwszą osobą która mnie zobaczyła zaraz po zakupie w sukni ślubnej był oczywiście Wróg no i proszę co z tego wyszło )
boję się że zajrzy tu ktoś kto może zniweczyć moje plany
ale w sumie....
dużo się dzieje
wczoraj spotkałam się z panią adwokat
czekają mnie sprawy sądowe z panem który ostro zalazł mi za skórę i nie jest to Wróg)
za trzy miesiące podejmuję ....nową pracę (jeszcze nikt o tym nie wie!) ale tylko na sezon,będę barmanką w barze hehehe
a jesienią pakuję walizki i na czas bliżej nieokreślony zmieniam miejsce zamieszkania
raczej łatwo się domyślić co i jak
trzymajcie kciuki
poniedziałek, 14 marca 2016
niedziela, 13 marca 2016
.
Znowu mi się śniło, że świat się rozpada,
a ja nie wiem co robić, czy go trzymać czy puścić?
Jestem niespokojna, ciągle się zamartwiam
tym czy będzie wojna, a może mam już raka?
I czasem myślę,
jak dziwnie,
jak dziwnie
być człowiekiem
i bać się
ducha własnego
i nie móc nic...
środa, 9 marca 2016
poniedziałek, 7 marca 2016
niedziela, 6 marca 2016
sobota, 5 marca 2016
noc
-jest źle a nawet powiedziałabym jest chujowo-Peggy Sue zamyśliła się nad napojem chmielowym i chociaż musiała wstać po 5 postanowiła wcale nie kłaść się spać
z tomu pod tytułem:
a ple ple ple,
peggy sue i jej troski,
piosenki lalala
piątek, 4 marca 2016
czwartek, 3 marca 2016
środa, 2 marca 2016
dobranoc
i właśnie dlatego Peggy Sue nie dotrwała do końca żadnej terapii
nie potrafiła dokonać tego co Andre
z tomu pod tytułem:
a ple ple ple,
peggy sue i jej troski,
znalezione w netoprzestrzeni
poniedziałek, 29 lutego 2016
sobota, 27 lutego 2016
piątek, 26 lutego 2016
piąteczek piątunio
nadchodzący łikiend sponsoruje Steven Victor Tallarico
jeszcze dziś,a potem całe trzy dni wolne!!!!
nastroje jak u borderline ale co poradzić
jeszcze dziś,a potem całe trzy dni wolne!!!!
nastroje jak u borderline ale co poradzić
środa, 24 lutego 2016
!!!
Rag Doll livin' in a movie
Hot tramp Daddy's little cutie
You're so fine they'll never see ya leavin' by the back door, mam
Hot time get it while it's easy
Don't mind come on up and see me
Rag Doll, baby won't ya do me, baby won't ya do me,
baby won't ya do me like you done before
PEGGY SUE-nananananaana!!!!!
MŁODY-boszsz ile ja bym zaoszczędził,gdybym tak jak ty spił się jednym piwem...
PEGGY SUE-ja jestem spita,ja?!!!!!
MŁODY-no może nie spita ale prawie nawalona
PEGGY SUE-...
z tomu pod tytułem:
peggy sue i jej troski,
piosenki lalala
wtorek, 23 lutego 2016
poniedziałek, 22 lutego 2016
dobranoc
Peggy Sue ma doła
ma kurewskiego doła i już
a to było tak:
syn Peggy Sue poprzedniej nocy był w 3miescie
zwiedzał ruiny starego psychiatryka
pokazał swej matce zdjęcia z tego magicznego miejsca a na koniec powiedział,że wychodząc zobaczył tam lalkę,umazaną czerwonym sprajem niczym krwią
(ale jej już zdjęcia nie zrobił,no bo po co nie!!!!)
wyobraźnia Peggy Sue zawrzała
-zabierz mnie tam synu,błagam!-zawyła
-nic z tego-odpowiedział syn z kamiennym sercem-nawet tam nie wejdziesz ,bo się wystraszysz tabliczki,że budynek grozi zawaleniem,a po drugie można wejść tam tylko w nocy,bo w dzień pilnują,a ta lalka jest gdzieś w piwnicy więc pewnie narobisz w gacie ze strachu...
-jesteś okropny!to chociaż mi ja przywieź...
niestety
młody wredny syn postraszył Peggy Sue,że jak ona przywiezie tą (biedną i samotną!!!)lalkę do domu ,to sam osobiście zadzwoni do psychiatry coby matkę zamknęli,i że bla bla bla i że jak chce to niech sobie kupi lalkę i ją czerwonym sprajem potraktuje....
Peggy Sue ciągle widzi lalkę
tylko oczami wyobraźni oczywiście,no bo jak inaczej
i strasznie jej pragnie
ale nie wie jak i gdzie i z kim się tam udać
i jest bardzo nieszczęśliwa
ma kurewskiego doła i już
a to było tak:
syn Peggy Sue poprzedniej nocy był w 3miescie
zwiedzał ruiny starego psychiatryka
pokazał swej matce zdjęcia z tego magicznego miejsca a na koniec powiedział,że wychodząc zobaczył tam lalkę,umazaną czerwonym sprajem niczym krwią
(ale jej już zdjęcia nie zrobił,no bo po co nie!!!!)
wyobraźnia Peggy Sue zawrzała
-zabierz mnie tam synu,błagam!-zawyła
-nic z tego-odpowiedział syn z kamiennym sercem-nawet tam nie wejdziesz ,bo się wystraszysz tabliczki,że budynek grozi zawaleniem,a po drugie można wejść tam tylko w nocy,bo w dzień pilnują,a ta lalka jest gdzieś w piwnicy więc pewnie narobisz w gacie ze strachu...
-jesteś okropny!to chociaż mi ja przywieź...
niestety
młody wredny syn postraszył Peggy Sue,że jak ona przywiezie tą (biedną i samotną!!!)lalkę do domu ,to sam osobiście zadzwoni do psychiatry coby matkę zamknęli,i że bla bla bla i że jak chce to niech sobie kupi lalkę i ją czerwonym sprajem potraktuje....
Peggy Sue ciągle widzi lalkę
tylko oczami wyobraźni oczywiście,no bo jak inaczej
i strasznie jej pragnie
ale nie wie jak i gdzie i z kim się tam udać
i jest bardzo nieszczęśliwa
z tomu pod tytułem:
peggy sue i jej troski,
piosenki lalala
poniedziałek
i choć przez większość czasu nic mi się nie chce,i męczy nawet oddychanie,i najchętniej przespałabym resztę życia
to z drugiej strony jest we mnie niepohamowany głód
chęć rozwoju,poznania,zmiany a przede wszystkim odkrywania nowych lądów
więc czegokolwiek bym nie zrobiła to narasta we mnie wielka frustracja i poczucie zmarnowanego życia
amen
to z drugiej strony jest we mnie niepohamowany głód
chęć rozwoju,poznania,zmiany a przede wszystkim odkrywania nowych lądów
więc czegokolwiek bym nie zrobiła to narasta we mnie wielka frustracja i poczucie zmarnowanego życia
amen
dobranoc
do mojej niewątpliwie długiej listy nałogów doszedł jeszcze jeden
uzależnienie od filmów
jeden,dwa a czasem nawet cztery dziennie
tak wiem,powinnam się leczyć
z tomu pod tytułem:
a ple ple ple,
fajny film dziś widziałam
sobota, 20 lutego 2016
piątek, 19 lutego 2016
wtorek, 16 lutego 2016
niedziela, 14 lutego 2016
czwartek, 11 lutego 2016
poniedziałek, 8 lutego 2016
niedziela, 7 lutego 2016
sobota, 6 lutego 2016
piątek (wiem,spóźniłam się bo już sobota ale...)
siła umysłu jest niesamowita
Peggy Sue liczy się ze zdaniem przyjaciół
więc gdy powiedzieli,że powinna otworzyć się na innych to postanowiła tak uczynić
na sobotni wieczór umówiła się ze znajomymi których zbywała od roku
a w niedzielne przedpołudnie miała być fotoreporterem biegu organizowanym z okazji rocznicy Zaślubin Polski z Morzem w którym to brała udział jej koleżanka z pracy
czas mijał
termin spotkań się zbliżał
zegar tykał
sekundy uciekały
a wewnętrzny opór i bulgot w czaszce Peggy wzrastał
i w końcu nadszedł piątek
i ciało Sue zaczęło się buntować
nasza bohaterka dostała gorączki,chrypy,kaszlu i okropnego bólu w zatokach
zwolniła się szybciej z pracy,wzięła tabletki,położyła do łóżka
ostatkiem sił odwołała weekendowe spotkania
i mimo,że bolą ją płuca
Peggy Sue poczuła się znacznie lepiej
znacznie
lepiej.....
Peggy Sue liczy się ze zdaniem przyjaciół
więc gdy powiedzieli,że powinna otworzyć się na innych to postanowiła tak uczynić
na sobotni wieczór umówiła się ze znajomymi których zbywała od roku
a w niedzielne przedpołudnie miała być fotoreporterem biegu organizowanym z okazji rocznicy Zaślubin Polski z Morzem w którym to brała udział jej koleżanka z pracy
czas mijał
termin spotkań się zbliżał
zegar tykał
sekundy uciekały
a wewnętrzny opór i bulgot w czaszce Peggy wzrastał
i w końcu nadszedł piątek
i ciało Sue zaczęło się buntować
nasza bohaterka dostała gorączki,chrypy,kaszlu i okropnego bólu w zatokach
zwolniła się szybciej z pracy,wzięła tabletki,położyła do łóżka
ostatkiem sił odwołała weekendowe spotkania
i mimo,że bolą ją płuca
Peggy Sue poczuła się znacznie lepiej
znacznie
lepiej.....
piątek, 5 lutego 2016
czwartek, 4 lutego 2016
środa, 3 lutego 2016
wtorek, 2 lutego 2016
Peggy Sue idzie na wojnę
Peggy jest spokojna
w zasadzie to często kurwuje pod nosem,ciska się w sobie,płacze
ale
na tym się kończy
Peggy jest pacyfistką
ale do czasu
właśnie czas pokoju się skończył
Peggy Sue idzie na wojnę!!!!
(wiadomo z kim...)
na razie to partyzantka
więc ciiiiii
w zasadzie to często kurwuje pod nosem,ciska się w sobie,płacze
ale
na tym się kończy
Peggy jest pacyfistką
ale do czasu
właśnie czas pokoju się skończył
Peggy Sue idzie na wojnę!!!!
(wiadomo z kim...)
na razie to partyzantka
więc ciiiiii
poniedziałek, 1 lutego 2016
niedziela, 31 stycznia 2016
no cóż
wygląda na to ,że Peggy Sue ma szczęście do przemocowców psychicznych
po kochanym ojcu i mężu człowiekiem nambrer łan jest kto? wiadomo!
więc zaraz po tym jak po skończonej pracy Peggy wysłuchała gderania nawalonego szefa,który nie mniej ni więcej tylko zasugerował Sue ,że ma się zwolnić (gderania,które w końcu zdesperowana postanowiła podstępnie cichaczem nagrać) więc prawie zaraz po powrocie do domu Peggy postanowiła ,że zasłużyła sobie na piwo
na jedno piwo?
nieeeee
nawet na kilka piw!
i
na zdrowie i dobranoc
z tomu pod tytułem:
peggy sue i jej troski,
piosenki lalala
sobota, 30 stycznia 2016
czwartek, 28 stycznia 2016
wieje
POŚWIST – jest demonem wiatru, nazywanym też „powichrem”. Nie ma on określonej postaci. Na co dzień, ludzie o nim zapominali, lecz podczas wichury wybiegano z domów, z odkrytą na znak szacunku głową, i rzucano ku niebu przebłagalne ofiary (najczęściej mąkę i krupy). Jeżeli mąka czy kasza rozsypywała się u stóp ofiarnika, znaczyło to, że poświst wzgardził darem. Poświstem straszono czasami niegrzeczne dzieci, a także wierzono powszechnie, że najstraszliwsze wichury są wtedy, gdy ktoś się powiesi (stąd przysłowie: „Wieje jakby się kto powiesił”). Związek wisielca z wichurą jest trudny do wytłumaczenia. Może zmarły, zawieszony między niebem a ziemią, obrażał w jakiś sposób pośwista? Inne porzekadło głosiło zaś: „Taka zawierucha, jakby diabli wesele odprawiali”. Sądzono, że weselny orszak diabła i wiedźmy, korzysta z tchnienia pośwista. Owo czarcie wesele, ukryte pośród zawieruchy, mogło być słowiańskim odpowiednikiem „dzikiej pogody”, w którą wierzyli Germanie. Wierzono że poświst, podczas najdłuższych i najciemniejszych nocy roku, unosił ze sobą pomieszane demony, dusze zmarłych i bóstwa. Biada zatem temu, kto znalazł się pod gołym niebem w taką noc.
źródło:
z tomu pod tytułem:
peggy sue i jej troski,
piosenki lalala,
znalezione w netoprzestrzeni
wtorek, 26 stycznia 2016
sobota, 23 stycznia 2016
piątek, 22 stycznia 2016
piątek
Peggy Sue zastanawia się jak to jest
ile razy idzie do fryzjera (obojętnie czy obciąć,umyć,ufarbować włosy)
tyle razy wraca z abażurem na głowie
ile razy idzie do fryzjera (obojętnie czy obciąć,umyć,ufarbować włosy)
tyle razy wraca z abażurem na głowie
z tomu pod tytułem:
peggy sue i jej troski,
pytania z dupy wzięte
czwartek, 21 stycznia 2016
dobranoc
to był bardzo dobry dzień
...chociaż...
zaczęło cuchnąć tęsknotą
czujecie ten smród?
a na noc
przekornie dwa filmy
bo każdy kij ma dwa końce
dobranoc
z tomu pod tytułem:
fajny film dziś widziałam,
piosenki lalala
czwartek
jestem jak dziecko
śnieg pada
co ja mówię
-sypie jak oszalały
a ja cieszę się jak głupi do sera
jest cudownie!!!!
śnieg pada
co ja mówię
-sypie jak oszalały
a ja cieszę się jak głupi do sera
jest cudownie!!!!
poniedziałek, 18 stycznia 2016
urlop
urlop
wcale nie jakiś tam radosno-spontaniczny
nie
urlop przymusowy bo
"ma pani jeszcze 14 dni zaległego urlopu i proszę wziąć przynajmniej tydzień wolnego" i takie tam
no to mam urlop
siedem dni urlopu
z tomu pod tytułem:
a ple ple ple,
piosenki lalala,
znalezione w netoprzestrzeni
czwartek, 14 stycznia 2016
środa, 13 stycznia 2016
poniedziałek, 11 stycznia 2016
.
-mogę ci coś poradzić?
-pewnie
-i nie obrazisz się?
-no co ty
-kup sobie skarpetki,pełno takich samych skarpet
-???
-możemy cię nawet zawieźć do sklepu...
-no ale co wy chcecie powiedzieć?przecież nie są dziurawe...śmierdzą?
-nie,ale czasem przychodzisz w różnych skarpetkach...
-jaja sobie robicie?
-nie...
-...
-...
kurtyna
-pewnie
-i nie obrazisz się?
-no co ty
-kup sobie skarpetki,pełno takich samych skarpet
-???
-możemy cię nawet zawieźć do sklepu...
-no ale co wy chcecie powiedzieć?przecież nie są dziurawe...śmierdzą?
-nie,ale czasem przychodzisz w różnych skarpetkach...
-jaja sobie robicie?
-nie...
-...
-...
kurtyna
niedziela, 10 stycznia 2016
niedziela
fobia społeczna ,introwertyzm,nadwrażliwość czy egocentryzm i pycha?
gdzie się kończy charakter a zaczyna egoizm?
czy samotniczy tryb życia rani?
czy jeśli tak to czy rani bardziej samotnika czy otoczenie ?
i takie tam inne rozmówki między przyjaciółmi
no i filmy na dziś:



gdzie się kończy charakter a zaczyna egoizm?
czy samotniczy tryb życia rani?
czy jeśli tak to czy rani bardziej samotnika czy otoczenie ?
i takie tam inne rozmówki między przyjaciółmi
no i filmy na dziś:



z tomu pod tytułem:
a ple ple ple,
fajny film dziś widziałam,
piosenki lalala
sobota, 9 stycznia 2016
środa, 6 stycznia 2016
środa
odkąd (znowu) biorę prozac mam kilka pomysłów na życie
mam nadzieję,że chociaż część z nich ( zanim skończą się leki) wprowadzę w życie
a tak w ogóle to
to dobranoc
mam nadzieję,że chociaż część z nich ( zanim skończą się leki) wprowadzę w życie
a tak w ogóle to
to dobranoc
niedziela, 3 stycznia 2016
niedziela
mówisz-masz :)
paskudne mrozy,grypa żołądkowa,remanent i moja tępa głowa,która nie chce chłonąć niczego a już szczególnie angielszczyzny
witaj Nowy Roku!
paskudne mrozy,grypa żołądkowa,remanent i moja tępa głowa,która nie chce chłonąć niczego a już szczególnie angielszczyzny
witaj Nowy Roku!
piątek, 1 stycznia 2016
piątek
cóż mogę powiedzieć ...
o Sylwestrowej Nocy na ten przykład?
-wyspałam się za wszystkie czasy hehehe nawet fajerwerki mnie nie obudziły
teraz kawa i wiedeński koncert noworoczny
o Sylwestrowej Nocy na ten przykład?
-wyspałam się za wszystkie czasy hehehe nawet fajerwerki mnie nie obudziły
teraz kawa i wiedeński koncert noworoczny
Subskrybuj:
Posty (Atom)






































