
jeden z ostatnich wolnych dni przed sezonowym szałem
kropi
ale mi jest wszystko jedno
i tak nie zamierzałam nigdzie wychodzić
zjadam ostatni kawałek czekoladowca
w łóżku smakuje królewsko
kurzowa ramka na lodówce wskazuje na to,że Wróg znowu mi coś wywalił
nie pamiętam co tam stało
może i lepiej,będzie mniej bolało
nagie gwoździe krzyczą ze ściany
nie ubiorę ich w obrazy,bo też wylądują w piecu
czas pozamykać niedomknięte drzwi
za każdym razem,gdy skrzypną łudzę się,że kto chce wejść
a to samotność tak płacze
wolę nie czekać
wolę świadomą pustkę
niż oczekiwanie na kroki,które być może nie nadejdą