nic tak nie poprawia humoru
jak spotkanie z dawno niewidzianą przyjaciółką
najpierw dostałam wielki pourodzinowy bukiet kwiatów
potem zostałam zaproszona na obiad
(no muszę Wam to opisać,no muszę)
była zupa szparagowa z pieczarkami,zupa ze świeżych ogórków
miętus z ziemniaczkami,polędwiczki w sosie borowikowym z kluskami śląskimi
był deser i prezenty
dżizas,pękam w szwach!
ale najważniejsze,że się spotkałyśmy i pogadałyśmy
ponarzekałyśmy,pośmiałyśmy się i powspominałyśmy
dziękuję Ci kochana :)
baterie na jakiś czas naładowane
a to dla Izy
w studium słuchałyśmy tego aż do mdłości
marząc o wielkich miłościach :)