sobota, 22 października 2011

sobota

no i nagle coś pękło we mnie
ten płacz był straszny
taki z samej głębi serca
i to wcale nie chodzi o ten kubek który stłukłam
może to tęsknota za rodziną,domem
nie,nie tym który zostawiłam w Polsce
ale TYM którego nigdzie nie mam
tęsknota za spokojem w rozkrzyczanym domu
gdzie mimo ,ze gwarno czuje się tą miłość
tęsknota za mężem, który po ciężkim dniu znajdzie czas na rozmasowanie bolących nóg żonie

a może to jednak brak magicznych tabletek w organizmie
chyba zacznę je brać z powrotem....

piękna szkocka jesień
tak samo piękna jak polska
z tym że może trochę mocniej wieje
ale ja lubię wiatr :)

...



film "Control"
debiut Antona Corbijna
o wokaliście Joy Division
niesamowity smaczek na wieczór

piątek, 21 października 2011

piątek

dziś
jeśli nie będzie padać
wspinamy się na górę Artura
(Arthur's Seat)
wrócę tam jeszcze o zmroku,taki mam plan heh :)
ale teraz mała drzemka
czas leci zdecydowanie za szybko

pada
(wypowiedziane z wielką pogardą )
lubię deszcz ale bez przesady no....


















jest cudnie
czuję się tu tak swobodnie że mogłabym sama się gdzieś wybrać
i chyba to zrobię jutro ;)

czwartek, 20 października 2011

czwartek

tak
tu jest inaczej
wiedziałam że samochody jeżdżą na odwrót
mimo to przechodząc przez ulice lub czekając na autobus gubię się
to staje nie po tej stronie co trzeba
to patrzę w odwrotna

tu nie czeka się na zielone światło
tylko przełazi,kiedy nic nie jedzie
doprowadza mnie to do histerii

ludzie gadają w wielu rożnych językach
ale sa bardzo mili,uprzejmi, uśmiechnięci
wczoraj widzialysmy pana który chyba bawił się przez telefon w skojarzenia
bo ciągle powtarzał
-warsiawa,widzew,polonia krakow,polska
kiedy go mijałam, szepnęłam mu przez ramie Edward Gierek
a on się uśmiechnął i krzyknął
-ciesc!
ale kurcze skąd mi ten Gierek to doprawdy nie wiem
dziecko PRLu czy co?
żeby tak Lech Wałęsa ale Gierek?








dziś było deszczowo
wiec nie wszystko,co było w planach
udało się zrealizować



było zwiedzanie
i obiad w chińskiej
swoją drogą ile to człowiek potrafi w siebie wcisnąć
szok!

co robi Agnieszka,kiedy grzeczne dziewczynki powinny spać







środa, 19 października 2011

środa ,jak ten czas szybko leci

pogoda cudowna:)
zaraz wychodzimy!!!





tu jest pięknie
mogłabym tu zamieszkać

wtorek, 18 października 2011

wtorek dzień drugi

tu za jakiś czas będzie post
mam opóźnienia bo jakoś nie ma czasu tu siedzieć
wybaczcie :)


Dziś pogoda w kratkę
Szkocką
Raz Słonko raz deszczyk
Wracam do domu tylko na posiłki
Jeżdżę oglądam chłonę
Muzea sobie podarowałam
Wole ulice,autobusy
Wchodzić do sklepów i wsłuchiwać się w codzienne życie
No i foce
Jest pięknie!!!!


zapominam brać magiczne tabletki
wcale ich tu nie potrzebuje :)




no w Polsce to chyba już wtorek ;)

doleciałam, żyję

no wiec...
na lotnisku byłam cztery godziny przed wylotem
no co....
lepiej szybciej niż za późno

poszliśmy z młodym do kawiarni
zamówiłam kawę (kurcze naparstek kawy kosztuje krocie!!!!) wyjęłam książkę
i zaczęłam delektować się światowym życiem
do czasu...
najpierw młody zaczął się robić bladozielony i jęczeć że go boli brzuch
zaraz potem usłyszeliśmy przez megafon że...
dla naszego bezpieczenstwa powinniśmy opuścić lotnisko
po godzinnej ewakuacji i sprawdzeniu że jednak nie ma żadnej bomby
mogliśmy wrócić
poszliśmy się odprawić
a bladozielony syn zaczął się robić zielonoblady
zapowiedzieli półgodzinne opóźnienie
wiec młody oddal sie malej drzemce a ja mialam czas na zyciowe przemyslenia
nastepnie zoladek mlodego postanowil sprawdzic co znajduje sie w pobliskim smietniku
co najpierw mego synusia troche przerazilo a potem przywrocilo do zycia

sam lot to bajka
podskakiwałam na fotelu jak dziecko
nie tylko z powodów radości ale i tez przez turbulencje
widoki niezapomniane,tysiace rodzajow chmur,

Edynburg powital nas deszczem i wiatrem
ale co tam
po powitaniach i obiedzie
i tak musiałam się przejsc po ulicach miasta

(nie mam polskiej klawiatury masakra,nie poprawiam już nic więcej)








poniedziałek, 17 października 2011

poniedziałek czyli...nadszedł wreszcie ten dzień :)

mmmmmm...
cóż...
co to ja chciałam....

no więc jestem spakowana,
zaraz zrobię kanapki
ukryję laptoka,żeby Wróg go nie rozwalił podczas samotnych wieczorów
ok 10 wyruszam
samolot mam o 14.55 :)

i na dziesięć dni zapadam w cudny stan niepamięci!!!!

następny post będzie już ze Szkocji
nenenee!

PS oglądajcie wiadomości,czy jakiś samolot się nie rozbił
może będę w tv hehehe

niedziela, 16 października 2011

lalala na niedzielę

niedziela,czyli nie płacz kiedy odjadę :)

no to oficjalnie urlop czas ZACZĄĆ!!!
to,co się dzieje wokół mnie przypomina jakąś tragikomedię

dziewczyny w pracy płaczą,że już nie wrócę
i nic nie pomaga tłumaczenie,że przecież wrócę
przecież tu jest mój dom
zaraz ,zaraz jaki dom?
ten,który zbudował Wróg?
ten,w którym teściowa decyduje jakie meble kupić?

a sio,głupie myśli
ja wrócę
tym razem wrócę...

szefostwo żegna się ze mną jakbym miała zginąć w katastrofie lotniczej
a ja na myśl o locie cieszę się jak dziecko

totalne szaleństwo

Anioł Stróż kupił bilet
Krzychu odprawił onlajn i wydrukował bilet
Asia pożyczyła torby i zawiezie mnie na lotnisko
Iza chce pożyczyć mi obiektyw
skąd wokół mnie tak wiele dobrych duszyczek?
nie wiem
Anioł Stróż uważa,że to normalne
ja myślę ,że to cud :)




"Pewien znany mówca rozpoczął seminarium trzymając w ręku 100zł banknot. Do dwustu osób na sali skierował pytanie:

- Kto chciałby dostać ten banknot?

Ludzie zaczęli podnosić ręce. Spiker powiedział:

- Mam zamiar dać ten banknot jednemu z was, ale najpierw pozwólcie że coś zrobię... - i zaczął miąć banknot. Pokazał zgnieciony banknot i zapytał:

- Kto w dalszym ciągu to chce?

Ręce znowu się podniosły...

- A gdybym zrobił to? - zapytał mówca.... i rzucił banknot na ziemię. Podeptał go butami i podniósł - był pomięty i brudny....

- A teraz kto chce te pieniądze?

Ręce podniosły się po raz trzeci!!!

- Moi przyjaciele odebraliście bardzo cenną lekcję. Nie ma znaczenia co zrobiłem z tym banknotem, ciągle chcieliście go dostać,
ponieważ nie zmniejszyłem jego wartości. To jest wciąż warte 100zł!!!

Wiele razy w życiu jesteśmy powaleni na ziemię, zmięci i rzuceni w błoto przez decyzje, które kiedyś podjęliśmy i okoliczności, które stanęły nam na drodze. Czujemy się przez to mniej wartościowi. Ale to nie ma znaczenia, co się stało i co się jeszcze stanie...

TY nigdy nie stracisz swojej wartości: brudny czy czysty, zmięty czy w dobrej formie, jesteś ciągle bezcenny dla tych, którzy Cię kochają.
Wartość naszego życia nie wynika z tego co robimy, ani nie zależy od tego, kogo znamy, lecz KIM JESTEŚMY!

Jesteś wyjątkowy! Nigdy o tym nie zapomnij "
źródło tu

piątek, 14 października 2011

przypadkowa piosenka

wiem,że to przypadek
ale więcej mi tego nie puszczaj
bo....
You're all I ever wanted
You're all I ever needed, it's you
You're all I've ever wanted
And loving you's the right thing to do
And I'll see it through

piątek

mój organizm skapitulował
nie wiem,czy po tym co było
czy przed tym ,co będzie

nie mam siły kompletnie na nic
nawet zwykłe chodzenie powoduje zakwasy w łydkach
raz nie mam apetytu ,to znowu żrę jak dzika
a mój organizm i tak wszystko wyrzuca
raz górą
raz dołem
ciągle śpiąca,wiecznie zmęczona
nie pomogło wygrzewanie się w solarium
ani wizyta u fryzjera

odliczam godziny do poniedziałku
wtedy odpocznę....

czwartek, 13 października 2011

czwartek czyli zostały tylko trzy dni!!!!!

jak mnie nie wykończy Wróg,to zrobię to sama
wykończę się,wycisnę jak tubkę pasty do zębów
wczoraj zaginął portfel
dziś rano czapka
jak wracałam ze sklepu nie mogłam znaleźć kluczy
które spokojnie leżały w kieszeni
szklankę mleka zamiast do mikrofali wkładam do szafki
matko!!!!

ale nic to
codziennie sprawdzam pogodę w Edynburgu
pada
zmoknie mi aparat :/
codziennie w necie wyszukuję zdjęcia pięknych miejsc
i pytam siostrę
-daleko to?
codziennie wzruszam się na myśl,że niedługo zobaczę moich bliskich

zostały trzy dni
trzy
nenenene!

edit-
jestem odprawiona onlajniowo nenene

edit dwa-
i wstępnie spakowana nenene

środa, 12 października 2011

środa

żyję i mam się dobrze
rzygam,boli mnie w klatce piersiowej,trzęsę się przy byle hałasie
ale żyję
w domu cisza
a w głowie już tylko myśl o wyjeździe
jutro odprawa online
funty w portfelu
torby czekają na spakowanie
bałam się,że 10 kg to za mało
tyle chciałam zabrać
a teraz poza piżamą i aparatami nie wiem co spakować...

dziś histerycznie szukałam portfela
przez 30 długich minut myślałam że go zgubiłam
pal licho oszczędności
ale w środku były nasze dowody
oczami wyobraźni widziałam odlatujący samolot...bez nas
znalazłam
podlec ukrył się pod poduszką!!!!

jeszcze raz dziękuję za duchowe wsparcie :)
naprawdę wiele dla mnie znaczy
:*

teraz idę spać
czuję że zasnę kamiennym spokojnym snem

Frida na dziś

takie tam nocne sruty pierduty

nie,nie jestem z siebie dumna
tu nie ma wygranych
młodemu musiałam skłamać ,że to nie ja wzywałam policję
że może sąsiedzi...
i tak jest rozdarty

klatka piersiowa boli mnie tak,że nie mogę oddychać
boję się płakać,bo nie przestanę
boję się zasnąć,bo dość mam koszmarów

zagubiłam się na swojej drodze życia
nie umiem się znaleźć

wtorek, 11 października 2011

wtorek



kolejna litera alfabetu
jakaś tam
zaraz przyjdzie dzielnicowy
założyć niebieską kartę
porozmawiać z Wrogiem

wyrzygałam obiad,śniadanie
chyba całą zawartość żołądka
włącznie z tym co zjem jutro

kurwa
ale się boję

edit-
byli,pogadali,poszli
Wróg poszedł... do mamy
zapadła cisza
okropna

dziękuję za wsparcie
nie jestem odważna,nigdy tak się nie bałam jak dziś
nie powinnam tego wszystkiego tu pisać
ale jak nie wyrzucę z siebie
to....

poniedziałek, 10 października 2011

.......



a przecież
nie zawsze

tak było



poniedziałek


szkoda że nie można zatrzymać czasu
młody nie jest już małym dzieckiem
i nie wierzy bezgranicznie w to,co mówi mamusia
ostrzeżenia typu:
weź się ubieraj ciepło,bo jak się przeziębisz nie polecisz ze mną
bo jak będziesz miał katar to nie wpuszcza cię na pokład
gdyż lecąc podciśnienie rozwali ci głowę

wcale nie działają na jego wyobraźnię

tydzień miałam zacząć na głębokim wdechu ale nic z tego
dupa
Wróg właśnie rozpoczął trzeci tydzień urlopu....

ale nie miałam narzekać


jak tam po wyborach?