Peggy Sue pracuje w sklepie
w sklepie są drożdżówki
drożdżówki mają dużo lukru
lukier jest bardzo słodki
a jak jest słodko ,to są i pszczoły
pszczoły,osy i inne latające goofna
i mimo kurtyny powietrznej (takie cuś co jest nad drzwiami i wieje)
jest ich bardzo dużo
a dziś do sklepu wleciał szerszeń
wielki szerszeń
Peggy Sue zaliczyła w tym sezonie obowiązkowe użądlenia
więc zaczęła go pilnie obserwować
najpierw gnojek latał pod sufitem
następnie usiadł na lodówce
a potem tak z lekka jakgdyby zaczął się zbliżać czy jak
Peggy poczuła się zagrożona
co robić kurde,co robić??
muchozolem go,w sklepie,przy jedzeniu?
a może tak zapsikać lakierem do włosów,oblepić mu skrzydła?
a potem zadeptać na śmierć?
a jak się wścieknie i zacznie mnie gonić????
po kilku nerwowych minutach znalazł się śmiałek (czytaj klient)
gotowy podjąć się wyzwania
zalakierowany szerszeń dostał szału
wyłączę nawiew to łatwiej wyleci
pomyślała odważnie Peggy i pogalopowała w kierunku drzwi
pech chciał,że w tym samym czasie szerszeń pomyślał
-wylecę się przewietrzyć
Peggy zobaczyła tylko jego wielki cień na swojej twarzy
potem z wrzaskiem uciekła na zaplecze
w ciągu trzech sekund rozebrała się do rosołu
by stwierdzić,czy bydlaka nie ma za koszulą
NIE BYŁO BYDLAKA ZA KOSZULĄ !!!!
uffff
Sue ze stoickim spokojem nałożyła szmaty na swe cielsko
i z miną profesjonalisty ponownie oddała się sprzedawaniu bułeczek
