środa, 24 kwietnia 2013

Peggy Sue pod napięciem

cały dzień Peggy Sue była spięta
nie znała powodu swojego zdenerwowania
ani nawet nie dociekała czemu i jak
w każdym razie kiedy poszła do pracy
wyglądała jak beczka trotylu
wystarczyłaby iskra,żeby...
i rzeczywiście....

pracowała sobie jak mróweczka
(no powiedzmy taka mróweczka w trybie sloł mołszyn)
kiedy w pewnym momencie jej wielki wrażliwy nosek wyczuł dziwną woń
-Eeeeee czujesz? szturchnęła koleżankę
koleżanka też wystawiła kichola i podążyły za smrodkiem
wywalone ślepia zaprowadziły je
najpierw do cieknącej lodówki
a potem do przemoczonego przedłużacza
z którego już zaczęło poważnie dymić i strzelać
-Korki! trza wyłączyć korki!-wrzasnęła Peggy -eksżona elektryka
i pogalopowała na zaplecze sklepu
a tam,żeby nie było za łatwo szafeczka z korkami zastawiona skrzynkami
Peggy Sue jak stara łania po skrzyneczkach hop hop hop
wygina się i wypina i do głównego wyłącznika sięgnąć nie może
więc dawaj pojedyncze klapki klikać
1, 2, 7, 20 ....
ufff,zrobione
następnież przedłużacz rozłączony
i znowu skok przez i na skrzyneczki
i klapki  koreczków włączać
1, 2 ,3 ,8, 20...
uffff
-Trza zadzwonić bossa,niech coś  zrobi z ta lodówką,bo jeszcze jakoweś nieszczęście z tego będzie i lepiej ty zadzwoń bo mnie nerwy poniosą-zarządziła Sue
po 5 minutach przybył boss
obejrzał ,podrapał się po łysinie
i podał Peggy....suszarkę do włosów
-Trzeba to wszystko wysuszyć-podjął heroiczną decyzję
i
odjechał w siną dal
Peggy Sue stała jak zamurowana
nie spodziewała się tak szybkiej i sprawnej naprawy ze strony bossa
po 10 minutach przemówiła łamiącym się głosem
-Nieeee no kurwa,muszę się napić,po pracy oczywiście!


KONIEC