mi to naprawdę było wszystko jedno
to pan mnie oswoił cowieczornymi rozmowami
powoli
słowo za słowem
uzależnił mnie pan od siebiegodzina po godzinie
który to już rok?
a potem zaczął pan mi zabierać,wybierać,dozować
bo przecież mam się wziąć w garść
ułożyć sobie życie
a teraz...
teraz nie masz pan czasu
bo dom,bo praca,bo znajomi
i wie pan co
zaczynam to akceptować
i choć nie jest mi z tym dobrze
powoli się oddalam
niech pan na to nie pozwoli...