wtorek zaczął się chromolić ok godz.6.20
kiedy to miałam wychodzić do pracy
i stwierdziłam że nie zabrałam ze sobą komórki
po siedmiu minutach poszukiwań znalazłam go w kieszeni spodni
fuck
potem szło jak z płatka aż do ok. godz.6.45
bo o 6.45 sprzedając bułki nauczycielce młodego
dowiedziałam się,że już drugi raz lekcję historii
obrał sobie jako najlepszy czas na wagary
fuck
chwyciłam telefon i w dzikim szale rozmowy z młodym
dałam upust emocjom
w wyniku czego tak sobie podrażniłam gardło,
że następne 10 min. spędziłam w łazience wymiotując
fuck
potem pełniłam rolę sprzedawaczki i zastępczyni "wyjechanego"szefostwa
ja pindole!
a tu jak na złość
brak 3kg.mielonego
2kg. żeberek
szczypiorku i zwiędniętego koperku za to przywieźli jak na wojnę
fuck
potem skontaktował się dzielnicowy
i to chyba jedyna w miarę normalna rzecz jaka mi się przydarzyła
bo
bo chwilę później dostałam sms od wychowawczyni młodego
z prośbą o pilny kontakt
fuck
a potem z Krysią zamiast delektować się tym,że szefostwa nie ma
to warczałyśmy na siebie
każda z innego powodu
fuck fuck fuck
na szczęście jestem już w domu
obiad gotowy
Wroga ni ma,pewnie polazł na piwo
zażyję jakieś magiczne tabletki i chyba się zdrzemnę
ale
wtorek jeszcze się nie skończył
aż strach myśleć ,co będzie dalej...
dalej już było tylko gorzej....