drugi punkt terapii był znacznie trudniejszy niż pierwszy
-jak pokonasz strach,pokonasz i Wroga,i będziesz mogła ułożyć sobie życie,może nawet spotkasz kogoś bliskiego twemu sercu....
w odpowiedzi w powietrzu rozległo się głośne parsknięcie
-o co chodzi?
-jestem już stara,brzydka,nikogo nie będę szukać
-nie jesteś ani stara,ani brzydka
Peggy Sue nerwowo poprawiła się na krześle
-przez te lata Wróg zrobił ci wodę z mózgu.Następne zadanie będzie polegać na tym,że co wieczór staniesz przed lustrem
-muszę?
-tak,staniesz i poszukasz w sobie to co ci się podoba,to co lubisz i powiesz sobie -jestem ładna
-nie mogę,nie dam rady-oczy Peggy niebezpiecznie się zaszkliły
-dasz,jesteś silna!do kogo jesteś podobna?
-do mamy...
-mama była brzydka?
-nie...
pierwszego dnia Sue wcale nie spojrzała w lustro
drugiego spojrzała tylko na sekundę
trzeciego dnia zrobiła głupią minę do swojego odbicia,i..to ją nawet rozbawiło
czwartego spojrzała już uważniej
hmmm,mam fajne siwe włosy
i te oczy też nie są takie złe,są podobne do oczu mamy...
piątego dnia w ramach terapii na bloga fotograficznego dała swoje zdjęcie,ale tylko na kilka godzin
szóstego...szóstego może wreszcie spojrzy i pokocha dziewczynę zza szklanej tafli