wtorek, 13 marca 2012

wtorek

ufff
przeżyliśmy
i Arek
i jego mama
i ja

przepytywana raz po raz
kiedy wróci mama
starałam się zapewnić małemu rożniste atrakcje
by na koniec usłyszeć
-fajnie było?
-tak
-przyjdziesz jeszcze?
-nie wiem...
hehe

prawie cztery godziny to wieczność
szczególnie z dość pobudliwym dzieciątkiem

zapomniałam już jakie maluch może mieć słodkie łapki usmolone lukrem od ciastek
i pocieszne stópki na których zwijają się za duże rajstopki
jak nieporadnie trzyma kredki
jak fajnie siorbie soczek z kubeczka
och...
i jak mówi,gada,plapla,szczebioce
i jak wszędzie go jest pełno
:)

fajnie było
a teraz mogę sobie swobodnie zapalić
mmmmm