ufffprzeżyliśmy
i Arek
i jego mama
i ja
przepytywana raz po raz
kiedy wróci mama
starałam się zapewnić małemu rożniste atrakcje
by na koniec usłyszeć
-fajnie było?
-tak
-przyjdziesz jeszcze?
-nie wiem...
hehe
prawie cztery godziny to wieczność
szczególnie z dość pobudliwym dzieciątkiem
zapomniałam już jakie maluch może mieć słodkie łapki usmolone lukrem od ciastek
i pocieszne stópki na których zwijają się za duże rajstopki
jak nieporadnie trzyma kredki
jak fajnie siorbie soczek z kubeczka
och...
i jak mówi,gada,plapla,szczebioce
i jak wszędzie go jest pełno
:)
fajnie było
a teraz mogę sobie swobodnie zapalić
mmmmm